Trump w Davos negował kryzys klimatyczny: "Musimy odrzucić prognozy apokalipsy". O klimat zapytano też Dudę

USA mają świetną gospodarkę i najczystsze powietrze, a ostrzeżenia przez kryzysem klimatycznym to "apokaliptyczne wizje proroków zagłady" - mówił w Davos Donald Trump. Klimat jest przewodnim tematem forum ekonomicznego, ale prezydent USA wolał chwalić swoje osiągnięcia, niż zapowiadać działania. Z kolei Andrzej Duda wolał mówić o smogu.

Zrównoważony świat pojawił się w haśle tegorocznego Światowego Forum Ekonomicznego, a kryzys klimatyczny jest głównym tematem spotkania w Davos. Jednak niektórzy goście omijają sedno sprawy. Tak było w przypadku wystąpienia prezydenta USA Donalda Trumpa. Jak zwróciła uwagę agencja AP, Trump skupił się na chwaleniu amerykańskiej gospodarki i tylko wspomniał o sprawach środowiska.

Mówił, że odkąd został amerykańskim prezydentem gospodarka jego kraju nabrała przyspieszenia. Argumentował, że rosną pensje, spadają podatki i systematycznie obniża się bezrobocie, także wśród kobiet, osób z niepełnosprawnościami, Afroamerykanów i Latynosów. Chwalił się nowymi miejscami pracy i przypisywał zasługi swojej administracji. Oceniając tę część wystąpienia ekonomista Kenneth Rogoff zwrócił uwagę, że choć podane przez prezydenta dane są prawdziwe, to gospodarka USA jest w dobrej kondycji od dawna. Prezydenta skrytykował inny ekonomista, laureat Nagrody Nobla Joseph Stiglitz. - Udało mu się nie powiedzieć absolutnie nic o zmianach klimatu. Tymczasem my się upieczemy - skomentował. Oceniał też, że wbrew słowom Trumpa nie poprawiła się pozycja USA w handlu międzynarodowym, a jego obniżka podatków sprzyja najbogatszym i wielkim korporacjom, nie klasie średniej. 

Trump - który zdecydował o wycofaniu USA z Porozumienia paryskiego na rzecz klimatu - chwalił się, że kraj przystąpi do inicjatywy sadzenia biliona nowych drzew. - Mogę z dumą poinformować, że Stany Zjednoczone są w czołówce krajów o czystej wodzie i czystym powietrzu. Według najnowszego raportu, nasza woda i powietrze są najczystsza od 40 lat. Jesteśmy zaangażowani w ochronę wspaniałego dzieła boskiego stworzenia i naturalnego piękna naszego świata - mówił Trump. Fraza o "czystym powietrzu i wodzie" jest często powtarzana przez prezydenta w kontekście klimatu - choć zanieczyszczenie jest zupełnie odrębnym problemem.  

Trump o "wróżbiarzach" i "apokalipsie"

Trump skrytykował też jego zdaniem zbyt alarmistyczne głosy w kwestii globalnego ocieplenia. Jego zdaniem, należy "odrzucić pesymizm i strach" przed przyszłością. - Musimy odrzucić proroków zagłady i ich prognozy apokalipsy - stwierdził.

Prezydent USA stwierdził, że "apokaliptyczne wizje" są tworzone przez środowiska, które chcą "zawładnąć światem". - Takie prognozy są wytworem niegdysiejszych, głupich wróżbiarzy, których wszyscy znamy. Oni w latach 60. przewidywali przeludnienie, w latach 70. masowy głód, a w latach 90. kryzys naftowy. Ci alarmiści chcą w sposób absolutny zdominować wszelkie aspekty naszego życia. Nie pozwolimy radykalnym socjalistom zniszczyć naszej gospodarki i naszego kraju i wykorzenić naszej wolności - mówił.

Manipulujące wystąpienie skrytykował m.in. Greenpeace. Dyrektorka organizacji Jennifer Morgan stwierdziła, że prezydent zdaje się żyć na innej planecie i że pieniądze "które ewidentnie są dla niego ważne" nie pomogą na martwym świecie. 

Duda konkretniej o smogu niż o klimacie

Prezydent Andrzej Duda także odpowiadał na pytania dziennikarzy o kryzys klimatyczny, jednak konkretniej wypowiadał się w sprawie smogu.

Odnosząc się do wypowiedzi Trumpa stwierdził, że "świat prędzej czy później się skończy, mówiąc bardzo szeroko, tak nieco metafizycznie". - Ale ja na to patrzę przede wszystkim z punktu widzenia polskiego interesu, interesu polskiego obywatela, przedsiębiorcy i pracownika - powiedział i dodał, że potrzebna jest "sprawiedliwa transformacja jeśli chodzi o ochronę klimatu".

- Nie mam żadnych wątpliwości, że musimy być w nurcie światowej ochrony klimatu. Ale musimy to robić w taki sposób, żeby chronić także stabilność funkcjonowania polskiej gospodarki, polskiej rodziny, a więc także chronić polskie miejsca pracy - zaznaczył Duda. Mówił jednak, że ten proces może u nas "długo trwać" m.in. przez to, jaki przemysł pozostał w Polsce po PRL-u. - On będzie kosztowny, więc musi być rozłożony w czasie - podkreślił. 

Po tym stwierdził, że na dziś ważne jest uporanie się z "nieco inną kwestią, niezwiązaną z ochroną klimatu", czyli walką ze smogiem. - To bardzo istotne z punktu widzenia zdrowia Polaków, ich samopoczucia - powiedział i wyraził zadowolenie z działań rządu w tej sprawie. - Chciałbym, żebyśmy na to, na tę ochronę powietrza położyli ogromny nacisk - dodał. 

Greta wskazuje na przykłady "anty-transformacji"

Jednym z najbardziej oczekiwanych wystąpień pierwszego dnia forum w Davos była przemowa aktywistki Grety Thunberg. Mówiła dwa razy, na samym początku dnia i później, przed panelem dot. zmian klimatu. - Moje pokolenie nie podda się bez walki, tak jak wasze - mówiła. Dodała, że w ostatnim tygodniu spotkała się z polskimi górnikami, którzy stracili pracę z powodu zamknięcia kopalni. - Nawet oni się nie poddali, przeciwnie, rozumieli konieczność zmiany lepiej niż wy - mówiła Greta.

Aktywistka w drodze do Davos była kilka dni w Polsce, odwiedziła m.in. okolice kopalni i elektrowni Bełchatów. Efekty tej wizyty mają pojawić się w programie BBC. Ekspertka Polskiej Zielonej Sieci Izabela Zygmunt oceniła, że odwiedzone przez nią miejsca to przykłady tego, jak nie podchodzić do sprawiedliwej transformacji w energetyce.

- Polskie kopalnie, które odwiedziła Greta Thunberg, to anty-przykłady sprawiedliwej transformacji. W Zabrzu górnikom obiecywano, że ich kopalnia nie zostanie zamknięta, mamiono ich obietnicami, o których politycy powinni byli wiedzieć, że są niemożliwe do spełnienia - powiedziała. W jej ocenie "nie zrobiono tego, co trzeba". - Nie pozwolono ludziom przygotować się na zmiany, nie wysłuchano ich pomysłów na utrzymanie życia społecznego i działalności gospodarczej w miejscu kopalni po zakończeniu wydobycia. Nie doceniono górników jako partnerów transformacji, nie potraktowano ich podmiotowo, zabrakło uczciwego dialogu - stwierdziła.

- Teraz to samo dzieje się w Bełchatowie, gdzie pracownikom obiecuje się lata dalszej pracy dzięki otwarciu nowego złoża w Złoczewie, mimo że rachunek ekonomiczny może z dużym prawdopodobieństwem uniemożliwić realizację tych planów. A alternatywnych planów sprawiedliwej, czyli zaplanowanej, przygotowanej i stopniowej transformacji nikt nie opracowuje. To jest zupełne przeciwieństwo sprawiedliwej transformacji - powiedziała.

Zagrażają nam wywołane przez człowieka zmiany klimatu

Naukowcy od ponad 50 lat wiedzą, że emitowane przez ludzką działalność gazy cieplarniane wywołują efekt cieplarniany. Praktycznie wszyscy eksperci potwierdzają, że trwają antropogeniczne - czyli powstałe na skutek działalności człowieka - zmiany klimatu. Przyczyną jest głównie dwutlenek węgla ze spalania ropy, węgla gazu, ale też m.in. niszczenie lasów i rolnictwo na skalę przemysłową. Od rewolucji przemysłowej (kiedy zaczęliśmy masowo spalać paliwa kopalne) planeta ociepliła się o ponad 1 stopień Celsjusza i już teraz widzimy tego efekty. Ocieplenie powyżej 2 stopni będzie katastrofalne, a wg obecnych trendów zmierzamy w stronę 3-4 stopni do końca stulecia. Do uniknięcia katastrofy klimatycznej konieczne jest ograniczenie emisji dwutlenku węgla do poziomu neutralności klimatycznej - czyli tak małych emisji, że są one w całości pochłaniane.

Przeczytaj, dlaczego używamy określenia “kryzys klimatyczny” i co każdy z nas może zrobić dla ochrony klimatu.