Dżungla zmieniona w zatrutą pustynię w imię wydobycia złota. Sprawdzą, jak odtworzyć las

Potrzebna była interwencja peruwiańskiej armii, by zatrzymać proceder nielegalnego wydobycia złota w La Pampa. Po wszystkim zostały piaszczyste hałdy i rzeki zatrute rtęcią. Teraz na te tereny wpuszczono naukowców, którzy sprawdzają, czy i jak możliwe jest odtworzenie lasu.
Zobacz wideo

Las deszczowy kończy się nagle i oczom ukazuje się krajobraz katastrofy: pustynia pośród dżungli, hałdy piachu, suche drzewa, brudne sadzawki. To nie katastrofa naturalna, a efekt działalności człowieka. Tak wygląda fragment peruwiańskiej Amazonii, w której prowadzone było nielegalne wydobycie złota. Zniszczono z jego powodu fragment jednego z najcenniejszych przyrodniczo lasów na świecie.

La Pampa znajduje się w lesie deszczowym ponad 100 km od najbliższego miasta. Jak opisywał "The Guardian", było to centrum przestępczości i przemytu oraz nielegalnego wydobycia złota. Zanim stała się miastem z 25-tysięczną populacją, La Pampa była posterunkiem w okolicy drogi z Peru do Brazylii. Z czasem region opanowała gorączka złota, wymykająca się spod kontroli. 

  • Klimat i ekologia są dla ciebie ważne? Najnowsze informacje, ciekawe teksty i praktyczne porady zbieramy dla Was w naszym nowym, copiątkowym Zielonym Newsletterze. Możesz dopisać się pod tym linkiem. Zobacz, jak wygląda przykładowy newsletter.

Wydobycie odbywało się z ogromną szkodą dla środowiska. Pod względem technologicznym było ono proste: wystarczyło odfiltrowywać złoty pył, a później rozpuścić go z użyciem rtęci. Do tego konieczne było jednak wykarczowanie lasu. Do tego pozostałości procesu, zanieczyszczona woda i rtęć, były po prostu wyrzucane. Teraz pasy pustyni usianej trującymi sadzawkami liczą nawet kilkanaście kilometrów długości i są widoczne na zdjęciach satelitarnych, wyraźnie odcinając się na tle gęstego lasu deszczowego Amazonii.

Naukowcy sprawdzą, czy da się przywrócić las do życia

W 2019 roku Peru wykorzystało policję i wojsko, by zakończyć nielegalny proceder. Armia weszła do La Pampy w ramach największej operacji kraju przeciwko bezprawnemu wydobyciu złota. W operacji brało udział ponad 1200 osób, wydalono z terenu ponad 6000 osób zajmujących się wydobyciem, zatrzymano dziesiątki podejrzanych, zniszczono sprzęt, wysadzano w powietrze instalacje. Minister obrony Peru zapowiedział, że siły bezpieczeństwa nie opuszczą terenu, zanim "nie stanie się ponownie zielony, tak, jak był od zawsze". 

Jednak odbudowa zniszczonego lasu może okazać się trudniejsza, niż pozbycie się wydobywających złoto. Jak opisuje w tym tygodniu "Nature", po miesiącach od operacji siły bezpieczeństwa zezwoliły naukowcom, by weszli na zniszczone tereny. Jeszcze przed interwencją byłoby to niemożliwe ze względów bezpieczeństwa i badacze mogli jedynie na zdjęciach satelitarnych obserwować postępujące wylesiane i niszczenie środowiska. 

Dzięki temu, że wreszcie uzyskali dostęp do zniszczonych terenów, eksperci byli w stanie przeprowadzić badania, pobrać próbki i ocenić sytuację. To ma pomóc ustalić, czy i w jakim stopniu da się przywrócić te miejsca do naturalnego stanu, czy pozostaną zmienionym przez człowieka, nowym ekosystemem. 

Drony i sadzonki 

Badania w La Pampa trwały miesiącami. Naukowcy z peruwiańskiej jednostki badawczej m.in. mapowali teren z pomocą dronów, obserwowali ocalałe na miejscu gatunki zwierząt i roślin. Chodziło m.in. o ustalenie, które z nich są w stanie przetrwać w zniszczonym i zatrutym rtęcią środowisku. Na specjalnej działce posadzono 75 gatunków roślin, by obserwować, jak się zachowują i jak człowiek może pomóc naturze w regeneracji. Bez takiej wiedzy mogłoby dojść do sytuacji, że środki i czas zostaną zainwestowane w sadzenie roślin, które i tak umrą.

Chodziło nie tylko o zagrożenia dla roślin, lecz także zwierząt i ludzi. Inny zespół naukowców bada, jak zanieczyszczenie rtęcią (która jest szkodliwa szczególne dla dzieci) przenosi się w górę łańcucha pokarmowego z wody i gleby. Z kolei peruwiański rząd prowadzi w jednym miejscu pilotażowy program ponownego zalesiania.