Lublin. Toksyczne odpady na terenie starej kopalni. Od 9 miesięcy nikt nic z nimi nie robi

Na terenie starej kopalni piachu Osówka koło Pryszczowej Góry ktoś zostawił kilkanaście plastikowych tanków z odpadami chemicznymi. Są niebezpieczne dla zdrowia.

O sprawie nielegalnego wysypiska pisze "Dziennik Wschodni". Toksyczne odpady od dziewięciu miesięcy znajdują się na terenie starej kopalni piachu w gminie Niemce, niedaleko Lublina. To - jak ustalono w trakcie śledztwa - kilkanaście 1000-litrowych tanków, w których znajdują się resztki pochodzące z przemysłu chemicznego, farbiarskiego, lakierniczego czy motoryzacyjnego. Prokuratura Okręgowa w Lublinie ostrzega, że substancje te są groźne dla życia i zdrowia ludzi. 

Zobacz wideo Pabianice. Straż miejska przyłapała kilku mężczyzn na nielegalnym wyrzucaniu śmieci

Odpady są zagrożeniem dla ludzi

- Kilka dni temu, po całej nocy nagrywania muzyki, pojechaliśmy nad ranem wykąpać się w stawach. Kolega Piotr zauważył to składowisko. Podeszliśmy do zbiorników. Śmierdziało okrutnie. Dotknął tego świństwa palcem. Piekło go przez pół dnia. Postanowiliśmy nagłośnić sprawę - mówił w rozmowie z "Dziennikiem Wschodnim" Łukasz Krzywiec, muzyk z Dąbrówki.

Zdaniem mieszkańców pobliskiej Dąbrówki kopalnia to idealne miejsca do zostawienia w niej toksycznych odpadów. Jest oddalona o kilometr od najbliższej drogi. - To ustronne miejsce, aby nocą wjechać, zrzucić śmierdzący ładunek, nawrócić i zniknąć, nawet tirem - relacjonował jeden z rozmówców gazety.

Toksyczne odpady pod Lublinem. Trwa poszukiwanie sprawcy 

Jak podaje "Dziennik Wschodni", gmina na polecenie prokuratury zabezpieczyła trujące odpady czarną folią. Dziennik donosi również, że niektóre zbiorniki zaczęły przeciekać. Nie wiadomo, kto zostawił toksyczne odpady na terenie kopalni piachu. Wyznaczono nawet nagrodę w wysokości 15 tys. złotych dla osoby, która pomoże ustalić odpowiedzialnych za porzucenie trującego ładunku. Jak dotąd nikt się nie zgłosił. 

Śledczy wiedzą o sprawie od listopada ubiegłego roku, kiedy została ona zgłoszona na policję. Śledztwo prokuratorskie nadal trwa. Agnieszka Kępka, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Lublinie zaznaczyła w rozmowie z dziennikiem, że nie jest znana data zakończenia postępowania. Tak samo jak kwestia tego, kto powinien zająć się usunięciem niebezpiecznych odpadów.