Lato 2020 przyniosło dziesiątki tysięcy pożarów. Syberia, Amazonia i USA stanęły w ogniu. Co będzie dalej?

Tegoroczne lato było okresem olbrzymich pożarów. Zarówno te w Amazonii, jak i na Syberii były bardziej dotkliwe niż w roku ubiegłym, na zachodzie USA mówi się z kolei o historycznych pożogach. Eksperci patrzą na to z niepokojem i tworzą prognozy, które nie są optymistyczne również dla mieszkańców Europy.
Zobacz wideo Tak płonął Biebrzański Park Narodowy

Czerwone niebo w zachodnich stanach USA. Pożarom sprzyjają korniki i susza

Na początku tego roku media obiegły zdjęcia czerwonego nieba z Australii. Podobne fotografie wykonują dziś fotoreporterzy pracujący w Stanach Zjednoczonych. Tegoroczne lato naprawdę dało się we znaki mieszkańcom zachodniej części USA. 31 lipca wybuchł tzw. Apple Fire w Kalifornii, który do dzisiaj nie został w pełni ugaszony. Choć został on spowodowany przez człowieka, sprzyjały mu wysoka temperatura i susza. Ogień strawił ponad 13 hektarów lasów, a przy jego wygaszaniu brało udział prawie 900 strażaków. Liczby te mogą wzrosnąć, bo akcja gaśnicza jeszcze się nie zakończyła.

Służby ratunkowe nie mają wątpliwości co do tego, że Apple Fire będzie generował kolejne problemy, nawet gdy zostanie ugaszony w 100 procentach

Ponieważ pożary niszczą roślinność, która utrzymuje glebę w miejscu, niedawno spalone obszary są jeszcze bardziej narażone na występowanie powodzi błotnych i błyskawicznych. Pożary pozostawiają zwęgloną ziemię, która nie jest w stanie wchłonąć wody

- czytamy w komunikacie stanu Kalifornia

Na tym jednak problemy Kalifornii się nie skończyły. Jeszcze większy pożar - tzw. Creek Fire - wybuchł 4 września, pochłaniając teren o powierzchni ponad 65 hektarów w zaledwie w cztery dni. Dwa dni później wybuchł Bobcat Fire, który błyskawicznie się rozprzestrzenia. Eksperci szacują, że w tym roku w stanie Kalifornia spaliło się już ponad 800 hektarów ziemi, co jest historycznym rekordem - pisze "The Guardian". Optymizmem nie napawa fakt, że szczyt sezonu pożarowego w USA przypada na wrzesień i październik. 

Lasy płoną także w Kolorado. W lipcu i sierpniu wybuchło tam wiele pożarów, z których cztery największe pochłonęły łącznie ponad 68 hektarów. Najdotkliwszy z nich, Pine Gulch Fire, został wywołany 31 lipca poprzez uderzenie pioruna i podobnie jak Apple Fire wciąż nie został w pełni ugaszony. Amerykańska instytucja rządowa National Oceanic and Atmospheric Administration (NOAA) podaje, że to drugi co do wielkości pożar w historii stanu Kolorado. Naukowcy wyliczają liczne problemy związane z pożarami w zachodnich stanach USA. Ucierpiał przez nie m.in. transport, ponieważ konieczne było zamknięcie kluczowych dróg. Pogorszyła się także jakoś powietrza, a ponadto zniszczone zostały siedliska wielu zwierząt.

 

Co przyczyniło się do wybuchu tak wielu pożarów w zachodnich stanach? Sprawa jest złożona. NOAA podaje, że jedną z najważniejszych przyczyn jest wysoka temperatura i związana z nią susza. Rekordy ciepła odnotowywano w sierpniu - wówczas termometry w Dolinie Śmierci wskazały 54,4 stopni Celsjusza. Naukowcy wskazują także, że problem stworzyła bardzo wilgotna wiosna. Dzięki takiej pogodzie roślinność miała doskonałe warunki do rozwoju. Jednak kiedy uschła ze względu na wysoką temperaturę w lecie, pożary miały więcej paliwa niż w latach ubiegłych. Swoją cegiełkę dołożył kornik drukarz, który rozmnaża się szybciej, gdy jest ciepło. Szacuje się, że w latach 1979-2012 owad ten spowodował obumarcie siedmiu proc. drzew na obszarach leśnych w zachodnich stanach USA. Martwe, suche rośliny stały się kolejną pożywką dla szalejącego ognia.

Badania sugerują, że zmiany klimatyczne spowodują wzrost liczby bardzo dużych pożarów w zachodnich Stanach Zjednoczonych do połowy stulecia, zarówno w przypadku niskiej, jak i wysokiej emisji gazów cieplarnianych. W najnowszym raporcie National Climate Assessment zauważono również, że częstotliwość pożarów może wzrosnąć o 25 proc., a częstość występowania największych pożarów może się potroić - szczególnie na południowym zachodzie kraju

- alarmuje NOAA. 

Porównanie warunków suszy w Stanach Zjednoczonych w sierpniu 2019 i 2020Porównanie warunków suszy w Stanach Zjednoczonych w sierpniu 2019 i 2020 Fot. Climate.gov

Naukowcy uważają, że na skalę i dotkliwość pożarów w USA wpływa ocieplenie klimatu. "Nie ma absolutnie żadnych wątpliwości, że ekstremalnie wysoka temperatura jest wyższa, niż byłaby, gdyby nie wywołane przez człowieka zmiany klimatyczne" - napisała Friederike Otto z Instytutu Zmian Środowiskowych Uniwersytetu Oksfordzkiego w korespondencji z portalem MIT Technology Review

Pożary na Syberii. Cieplejszy klimat to płonące torfowiska, płonące torfowiska to cieplejszy klimat

Podobnie jak w 2019, tak i w tym roku pożary trawiły Syberię. Niesiony wiatrem dym znad płonącej tajgi docierał nawet nad Alaskę, co uchwycono na fotografiach satelitarnych. Naukowcy z NASA piszą, że do czerwca pożary występujące na Syberii nie były zaskakujące, jednak ich skala i intensywność wzrosły gwałtownie już w lipcu. Według szacunków blisko połowa tegorocznych pożarów w arktycznej Rosji wydarzyła się na glebach torfowych. Ze względu na niezwykle wysoką temperaturę (wspomnijmy tutaj czerwcowy rekord) syberyjskie torfowiska stały się wyjątkowo suche, a co za tym idzie - bardzo łatwopalne. To duży problem, bo torf pali się dłużej niż drewno i trudnej go ugasić, o czym doskonale wiedzą strażacy, którzy walczyli z pożarem Biebrzańskiego Parku Narodowego.

W pożarach powierzchniowych płonie roślinność porastająca bagna, ale nie dochodzi do zapłonu torfowego podłoża, które w warunkach naturalnych jest w 90-95 proc. nasączone wodą. Pożar torfu jest możliwy dopiero wtedy, gdy zostanie odwodniony. I jeśli się zapali, to wypala się długo, nawet kilka miesięcy. [...] Jeśli zacznie się palić torf, to będzie się on wypalał do poziomu gleby, na którym jest wilgotny. Dojdzie więc do sytuacji, w której cały ekosystem się "zresetuje" i zacznie się kształtować od nowa. Minie przynajmniej kilkanaście lat, zanim zaczną się tam pojawiać roślinny bagienne. I kilkadziesiąt, zanim powróci bogactwo gatunkowe roślin i zwierząt

- w rozmowie z OKO.press o pożarach torfu mówił dr hab. Wiktor Kotowski z Uniwersytetu Warszawskiego.

Konsekwencją pożarów torfowisk jest także emisja ogromnych ilości dwutlenku węgla, które są w nim zmagazynowane. Naukowiec Mark Parrington z Copernicus Atmosphere Monitoring Service oszacował, że pożary na Syberii wyemitowały więcej dwutlenku węgla w okresie czerwiec-lipiec 2020 niż w jakimkolwiek sezonie pożarowym od 2003 roku. 

- Jeśli okresy pożarów będą się nasilać, spłonie więcej torfowisk. To źródło większej ilości dwutlenku węgla i metanu w naszej atmosferze zwiększa nasz problem gazów cieplarnianych, czyniąc planetę jeszcze cieplejszą - powiedziała Dorothy Peteet pracująca dla laboratorium Goddard Institute for Space Studies.

Amazonia pali się częściej niż w ubiegłym roku. To wina ludzi, którzy ją wylesiają

Pożary niszczą także kolejne hektary Amazonii. Sezon pożarowy 2020 zaczął się dla "zielonych płuc Ziemi" jeszcze gorzej niż w roku ubiegłym. W czerwcu na terenie Amazonii odnotowano 2248 pożarów. Dla porównania w czerwcu 2019 roku było ich 1880. Jeszcze gorzej było w lipcu - w tym miesiącu wybuchły 6803 pożary, podczas gdy w lipcu ubiegłego roku było ich 5318. Tragicznie zaczął się też sierpień. W ciągu pierwszych 10 dni tego miesiąca odnotowano 10136 pożarów, co oznacza 17-procentowy wzrost w porównaniu do tego samego okresu w ubiegłym roku - wylicza National Institute for Space Research

Wysoka temperatura sprawia, że Amazonia staje się coraz bardziej sucha i przez to częściej się pali. Nie jest to jednak główna przyczyna pożarów największego na świecie lasu deszczowego. Najważniejszą jest działalność człowieka, który sukcesywnie karczuje drzewa na tym terenie. Wylesianie Amazonii zwiększyło się, gdy do władzy doszedł urzędujący prezydent Brazylii Jair Bolsonaro. Polityk stwierdził, że strefy ochrony przyrody i wysokie kary za wycinkę drzew hamują wzrost gospodarczy, dlatego złagodził przepisy dotyczące ochrony środowiska w Brazylii, na której terenie leży 60 proc. Amazonii.

Wycinanie drzew w największym lesie deszczowym świata ma związek m.in. z oczyszczaniem gruntu pod pastwiska i uprawy. Naukowcy obserwują znaczny wzrost produkcji żywności na terenie Amazonii od 2004 roku i szacują, że około 12 proc. tego, co niegdyś było lasem deszczowym, dziś jest polem uprawnym lub pastwiskiem - pisze earthsky.org

W tym roku na terenie Brazylii zapłonęła jednak nie tylko Amazonia. W ogniu stanęła także równina aluwialna Pantanal. To ogromny, bagienny teren zajmujący powierzchnię 200 tys. km kwadratowych, który znajduje się na terenie trzech krajów - Brazylii, Boliwii i Paragwaju. Pantanal jest regularnie zalewany przez rzekę Paragwaj i jej dopływy, dlatego gdy został odkryty przez Portugalczyków, pomyśleli oni, że jest to morze śródlądowe. W czasie pory mokrej głębokość wody na tej równinie może przekraczać sześć metrów. W czasie pory suchej na terenie tym tworzy się jednak sawanna, która w tym roku jest wyjątkowo sucha, przez co bardziej narażona na pożary. Tragiczne w skutkach pożogi zagrażają bioróżnorodność tego terenu oraz życiu przedstawicieli takich gatunków jak jaguar.

Pożary w Europie mogą być coraz dotkliwsze. Sekretarz główny ONZ: Potrzebujemy nauki i solidarności

Choć pożary w Europie nie są tak spektakularne, jak pożary olbrzymich terenów w zachodniej części USA, Amazonii czy Syberii, Europejska Agencja Środowiska ostrzega przed zbliżającą się przyszłością. Już dziś widzimy, że na zachodzie i północy kontynentu jest więcej pożarów niż kiedyś. Naukowcy przewidują, że taki stan rzeczy będzie się pogłębiał wraz z ociepleniem klimatu. 

W 2018 roku dużych pożarów lasów doświadczyło więcej krajów europejskich niż kiedykolwiek wcześniej, a Szwecja zmagała się z najgorszym sezonem pożarowym w historii. Bezprecedensowe pożary lasów w kilku krajach europejskich w latach 2017-2018 zbiegły się z rekordowymi suszami i falami upałów. W większości regionów Europy, w szczególności w przypadku scenariusza związanego z wysokim poziomem emisji gazów cieplarnianych, przewiduje się gwałtowniejsze warunki pogodowe związane z pożarami, a w konsekwencji znaczny wzrost obszaru podatnego na pożary i dłuższe okresy pożarów

- alarmuje Europejska Agencja Środowiska.

Instytucja ta stworzyła także wizualizację, która pokazuje, jak może wyglądać pożarowa mapa Europy, jeśli zadbamy o zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych i jeśli tego nie zrobimy. 

Przewidywana zmiana meteorologicznego zagrożenia pożarami lasów do końca XXI wieku dla dwóch scenariuszy emisji w porównaniu z okresem 1981-2010Przewidywana zmiana meteorologicznego zagrożenia pożarami lasów do końca XXI wieku dla dwóch scenariuszy emisji w porównaniu z okresem 1981-2010 Fot. European Environment Agency

W przypadku scenariusza, w którym emisja ta zostaje zmniejszona (mapa po lewej stronie), prognozuje się wzrost zagrożenia pożarowego w większości regionów Europy. Dla południowej Europy wzrost ten wynosi około 30-40 procent. W przypadku scenariusza, który zakłada wzrost emisji (mapa po prawej stronie), prognozuje się wzrost zagrożenia pożarowego o ponad 40 procent. O tym, że obecnie zmierzamy w kierunku tego drugiego wariantu, mówił sekretarz generalny ONZ António Guterres podczas prezentacji raportu "United in Science 2020" w środę 9 września. 

- Nasz świat pozostaje poza torem - daleko poza torem - aby osiągnąć cel porozumienia paryskiego, którym jest ograniczenie globalnego wzrostu temperatury do półtora stopnia Celsjusza. Jeśli nic się nie zmieni, temperatura podniesie się od trzech do pięciu stopni powyżej poziomu sprzed epoki przemysłowej. [...] Konsekwencje naszego niepowodzenia w uporaniu się z kryzysem klimatycznym są wszędzie. Rekordowe fale upałów. Niszczycielskie pożary, powodzie i susze. A te wyzwania będą tylko się nasilać. [...] Działania na rzecz klimatu to jedyny sposób, aby zapewnić, że nasza planeta będzie nadawać się do życia dla tego i przyszłych pokoleń. Niezależnie od tego, czy walczymy z pandemią, czy z kryzysem klimatycznym, jasne jest, że potrzebujemy nauki, solidarności i zdecydowanych rozwiązań. Mamy wybór: prowadzenie biznesu jak zwykle, co będzie prowadzić do dalszych nieszczęść albo wykorzystanie powrotu do zdrowia po COVID-19, aby zapewnić prawdziwą okazję do wprowadzenia świata na zrównoważoną ścieżkę - alarmował Guterres.