Władze Kolumbii walczą z kokainą. Chcą uderzyć "toksyczną mgłą"

Władze Kolumbii chcą wznowić lotnicze rozpylanie środków chemicznych, które mają powstrzymać uprawy koki na obszarach wiejskich. Przeciwnicy uważają, że będzie to zagrażać zdrowiu okolicznych mieszkańców.

Jak podaje CNN, do oprysku stosuje się zazwyczaj glifosat. Według Światowej Organizacji Zdrowia ta substancja chemiczna może wiązać się z większym ryzykiem zachorowania na nowotwory. Jest ona nawet sklasyfikowana jako "prawdopodobnie rakotwórcza dla ludzi".

"Toksyczna mgła" może być rozpylana nad uprawami koki w Kolumbii

Lotnicze rozpylanie środków chemicznych pomagało władzy przez lata niszczyć nielegalne uprawy koki, które zlokalizowane są zazwyczaj w trudno dostępnych i niebezpiecznych zakątkach Kolumbii. Rolnik, który uprawiał kokę do 2018 roku, powiedział, że wyglądało to jak "toksyczna mgła", która dotykała nie tylko pole, ale też pracujących osób. Powodowały one tak silne podrażnienia, że skóra niektórych pracowników krwawiła.

Zobacz wideo Stany Zjednoczone zatrzymały łódź podwodną pełną kokainy

Poza tym przeciwnicy uważają, że rozpylanie glifosatu wcale nie sprawi, że upraw będzie mniej. Jeśli środek chemiczny zniszczy inne uprawy, to rolnicy poniosą ogromne starty, które będą chcieli sobie zrekompensować. - Mogę powiedzieć z doświadczenia, że nawet jeśli rolnik nie chce uprawiać koki, to zniszczenie jego pola chemią sprawi, że pierwszą rzeczą, jaką zrobi, jest rozpoczęcie uprawy koki. Co innego mu zostaje, gdy wszystkie jego plony zostaną zniszczone? - powiedział rolnik dla CNN.

Władze Kolumbii chcą walczyć z kokainą. Namawia ich do tego sam Donald Trump

Rząd Kolumbii uważa, że są sposoby na to, by przeprowadzać opryski chemiczne skutecznie i bezpiecznie. Praktyka ta stosowana była do 2015 roku - wtedy została wstrzymana przez ówczesnego prezydenta Juana Manuela Santosa. Obecny prezydent Kolumbii Ivan Duque, za namową Donalda Trumpa, ma naciskać na wznowienie kontrowersyjnych oprysków.

Rząd Duque uważa, że opryski chemiczne spowodują zmniejszenie upraw koki, a to z kolei ograniczy handel narkotykami i zmniejszy działalność gangów, które w 2020 r. obwinia się za siedem sierpniowych masakr, w których zginęło 36 osób w tym dzieci. Dodatkowo zysk z handlu kokainą ma w dużej mierze trafiać do kolumbijskiej grupy partyzanckiej FARC - Rewolucyjnych Sił Zbrojnych Kolumbii, które działają głównie na obszarach wiejskich.

Według ostatniego raportu Biura Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Narkotyków i Przestępczości, opartych na danych z 2017 roku, Kolumbia produkuje około 70 proc. kokainy na świecie. Chociaż wielkość upraw jest z roku na rok coraz mniejsza, to zwiększyła się produktywność zakładów.