"Śmieci to złoto". Boss mafijnego klanu ujawnia, jak przestępcy zarabiają w Polsce miliony euro

Reporterzy "Superwizjera" TVN ujawnili, jak zorganizowane grupy przestępcze wykorzystały słabość polskiego państwa i w ten sposób otworzyły nasz rynek dla zagranicznych śmieci. W proceder zamieszana jest m.in. włoska mafia.

Ponad dwa lata temu w Zgierzu doszło do pożaru składowiska plastikowych odpadów (wtedy mógł sobie je założyć niemal każdy, wystarczyło mieć ogrodzony teren). Gaszono je przez tydzień. - Ustalono, że spółka zorganizowała około 1100 transportów z sześciu krajów europejskich, przewożąc do Polski około 24 tysięcy ton odpadów - powiedział w rozmowie z "Superwizjerem" Tomasz Szczepanek z Prokuratury Okręgowej w Łodzi. To firmy z Niemiec i Wielkiej Brytanii, lecz najwięcej było tych z Włoch.

Nie pytajcie mnie o narkotyki, zabójstwa. Skupcie się na odpadach, bo śmieci to złoto, a polityka to śmieci. (...) Na śmieciach zarabia się dużo więcej niż na narkotykach

- podkreślił w rozmowie z dziennikarzem TVN Nunzio Perrella, członek camorry (neapolitańskiej mafii). W latach 80. i 90. nazywany był królem odpadów. Został jednak złapany, a w więzieniu poszedł na współpracę z prokuraturą. Kiedy wyszedł, zdecydował się na ujawnienie mechanizmów rządzących branżą odpadową, którą przejęła mafia.

To dzięki przeprowadzonej przez niego na potrzeby dziennikarskiego śledztwa infiltracji branży odpadowej na jaw wyszła korupcja i powiązania przedsiębiorców z lokalnymi politykami. Co więcej, nagrane ukrytą kamerą rozmowy pokazały, że włoskie śmieci trafiają do Polski

- czytamy na portalu tvn24.pl. We Włoszech recykling to w dużej mierze fikcja. Śmieci wywożone są z południa na północ i tam w wynajętych magazynach porzucane. Niektóre z nich ulegają samozapłonowi. Mafia na tym procederze i na otrzymywanych dotacjach zarabia miliony euro

Pod pozorem legalności (ze śledztwa reporterskiego wynika, że odpadom toksycznym zmienia się numery i dzięki temu "stają się" nietoksyczne) śmieci m.in. z Włoch trafiają także na składowiska do Polski (które prowadzi podstawiona osoba tzw. słup). Część odpadów nie jest jednak poddawana recyklingowi. Jak podkreśla "Superwizjer", niektóre zakłady w naszym kraju chwalą się innowacyjnymi metodami przetwarzania. Okazuje się potem, że to fikcja, która kosztuje grube miliony. 

Czytaj więcej: Śmieci wkrótce po nowemu. Możliwy powrót do trzech koszy i drakońskie kary za śmiecenie

Śmieci. Sytuacja w Polsce

W 2018 roku w Polsce obowiązywały przepisy, które umożliwiały założenie składowiska odpadów każdemu. W Kłopotowie na wysypisku śmieci pożar wybuchał pięciokrotnie. Jego właściciele za skażenie środowiska zostali skazani na kary więzienia w zawieszeniu i 25 tysięcy złotych grzywny. Jednak za składowanie śmieci z Wielkiej Brytanii i Niemiec zarobili miliony. Dopiero po pożarze w Zgierzu przyspieszono prace sejmowe nad nowym prawem. Więcej na tvn24.pl.

Zobacz wideo Do jakiego kontenera wrzucić paragon, a gdzie stare ubrania? Wyjaśniamy