Jest projekt nowej polityki energetycznej Polski. Górnicy nie będą zachwyceni

Zaktualizowany projekt Polityki Energetycznej Polski do 2040 r. (PEP 2040) zostanie zgłoszony do wykazu prac Rady Ministrów - poinformował minister klimatu Michał Kurtyka. Dokument zakłada szybsze od wcześniej planowanego tempo odchodzenia od węgla.

Zgodnie ze zaktualizowanym projektem Polityki Energetycznej Polski do 2040 r. (PEP 2040), w finalnym zużyciu energii brutto w 2030 r. udział odnawialnych źródeł energii ma wynieść przynajmniej 23 proc. We wcześniejszej wersji dokumentu zakładano, że będzie to 21-23 proc. 

Konkretnie, w projekcie założono na 2030 r. minimum 32 proc. udziału OZE w produkcji energii elektrycznej - przy szczególnej roli morskiej energetyki wiatrowej (ok. 5,9 GW), fotowoltaiki (ok. 5-7 GW) oraz lądowej energetyki wiatrowej (ok. 8-10 GW). W ciepłownictwie i chłodnictwie udział OZE ma sięgnąć 28 proc.  (szczególna rola biomasy, pomp ciepła, biogazu i geotermii), w transporcie 14 proc. (szczególna rola biopaliw i elektromobilności).

W ubiegłym tygodniu wiceminister klimatu Ireneusz Zyska powiedział, że unijny cel 15 proc. energii z OZE w końcowym zużyciu brutto Polska może z dużym prawdopodobieństwem zrealizować w 2021 roku.

Wysoki koszt emisji CO2 zmotywuje Polskę do odchodzenia od węgla?

Niższy od zakładanego ma być z kolei udział węgla w produkcji energii elektrycznej - w optymistycznym scenariuszu może wynieść 37 proc. w 2030 r. i 11 proc. w 2040 r. Choć jest i scenariusz gorszy, mówiący o udziale węgla nawet 56 proc. w 2030 r. i 28 proc. w 2040 r.

Jeżeli chodzi o udział węgla w produkcji energii elektrycznej, spodziewamy się, że będzie on malał i w 2040 r. będzie poniżej 30 proc. W zależności od tego, jaki scenariusz zostanie wybrany, jeżeli chodzi o koszty emisji, to ten udział może się wahać między 11 proc. [scenariusz wysokich cen uprawnień do emisji CO2] a 28 proc. [scenariusz zrównoważonego wzrostu cen] w 2040 r. W perspektywie 2030 r. spodziewamy się, że będzie to mniej niż 56 proc. polskiego miksu energetycznego

- powiedział minister klimatu Michał Kurtyka.

Rosnąć ma udział gazu w produkcji energii elektrycznej i w 2040 r. wynieść w zależności od scenariusza 17-33 proc. Nadal w planach jest budowa elektrowni jądrowej w Polsce.

embed

Nowa polityka energetyczna Polski w trzech punktach

Jak informuje Ministerstwo Klimatu, nowa "Polityka energetyczna Polski do 2040 r." została oparta na trzech filarach:

I. sprawiedliwa transformacja;

II. zeroemisyjny system energetyczny;

III. dobra jakość powietrza.

Zakładają one m.in., że rozwój OZE i energetyki jądrowej przyniesie 300 tys. nowych miejsc pracy. Na transformację regionów węglowych ma zostać przeznaczone z funduszy europejskich ok. 60 mld zł. Nakłady inwestycyjne na morską energetykę wiatrową szacuje się na 130 mld zł, zaś na energetykę jądrową na 150 mld zł.

Minister Kurtyka podkreślał, że Polska stoi przed wyzwaniem zbudowania nowego systemu energetycznego w najbliższym dwudziestoleciu.

Nie tylko dlatego, że tego wymaga zielona transformacja, ale również dlatego, że gospodarka musi mieć bezpieczne źródło produkcji energii elektrycznej, także takie, które jest niezależne od warunków pogodowych

- informuje resort.

Jak informuje "Rzeczpospolita", w najbliższych dniach minister klimatu ma przedstawić nową wersję polityki energetycznej Polski górniczym związkom zawodowym. Dziennik spodziewa się, że nie będą one zachwycone dokumentem. Powodem może być nie tylko większy od wcześniej zakładanego spadek produkcji prądu z węgla, ale także brak inwestycji w kopalnię węgla brunatnego Złoczew.

Minister Kurtyka z pewnością będzie musiał także do swoich planów przekonać wicepremiera, ministra aktywów państwowych Jacka Sasina, który pod koniec sierpnia mówił na antenie Telewizji Trwam, że zrobi wszystko, aby okres odchodzenia Polski od węgla maksymalnie wydłużyć.

Zobacz wideo Neutralność klimatyczna w UE. "Musimy mówić o wyższych środkach"