Pożary w USA. Grafika pokazuje, jak olbrzymi teren pochłonął już ogień [WYKRES DNIA]

Pożary szalejące w Stanach Zjednoczonych od kilku tygodni strawiły już około dwa miliony hektarów terenu. To mniej więcej tak, jakby spłonęło średniej wielkości województwo w Polsce. Albo - jakby w ogniu stanęła Warszawa i cały teren w promieniu ok. 80 km od niej.

Gigantyczne pożary od miesiąca trawią Stany Zjednoczone. Cierpią przede wszystkim zachodnie stany kraju - Kalifornia, Oregon, Waszyngton. Szacuje się, że ogień pochłonął już tereny o łącznej powierzchni około dwóch milionów hektarów.

Suche liczby nie zawsze jednak przemawiają do wyobraźni. Jak pokazuje na sugestywnych mapkach "The Guardian", te dwa miliony hektarów to znacznie więcej niż największe metropolie świata (np. około 13 razy tyle, co wynosi powierzchnia Londynu, około 20 razy powierzchnia Nowego Jorku).

Pożary w USA. Tak, jakby spłonęło całe województwo

A gdyby podobne porównanie wykonać dla Polski? Dwa miliony hektarów to 20 tys. kilometrów kwadratowych, czyli blisko 1/16 całej powierzchni kraju. Podobną powierzchnię ma kilka polskich województw. Obrazowo można więc powiedzieć, że pożary w USA przybrały do tej pory taki rozmiar, jakby w ogniu stanęło np. całe województwo pomorskie, dolnośląskie czy podlaskie, albo województwa opolskie i śląskie razem wzięte.

Stosując inne porównanie, to tak, jakby ogień strawił Warszawę i cały teren w promieniu około 80 km od stolicy - czyli m.in. niemal pod Radom, Siedlce czy Płock. Albo - gdyby ogień strawił Kraków i sięgnął aż po Zakopane, Nowy Sącz, Tarnów czy Katowice, a nawet niemal pod Częstochowę.

Poniżej obrazowa grafika kwadratu o powierzchni około dwóch milionów hektarów, w którego centralnym punkcie leży Warszawa. Od Ryków do Sierpca, od Tomaszowa Mazowieckiego do Ostrowi Mazowieckiej - o takim mniej więcej terenie mówimy. 

embed

Z drugiej strony, dla porównania - szacuje się, że tragiczne pożary w Australii na przełomie 2019 i 2020 r. pochłonęły ok. 10 milionów hektarów terenów, przede wszystkim buszu. To w zasadzie tyle, co jedna trzecia Polski. Zasięg ognia w Australii był więc pięciokrotnie większy niż obecnie w trakcie pożarów w Stanach Zjednoczonych.

Pożary w USA. Dramatyczne wieści zza Atlantyku

Najmocniej pożarami dotknięta jest Kalifornia. Tu spłonęło już ok. 1,2 mln hektarów terenu (choć warto przypomnieć, że cały stan jest o około jedną trzecią większy od całej Polski). W stanie Oregon ogień strawił on 400 tys. hektarów, w stanie Waszyngton około 300 tys. hektarów.

Pożary w stanie Kalifornia już są - biorąc pod uwagę objętą nimi powierzchnię - o połowę gorsze od dotychczas najdramatyczniejszych, z 2018 r. A sytuacja może się jeszcze pogarszać, ponieważ w tym roku okres najbardziej niszczycielskich pożarów w tym stanie zaczął się wyjątkowo wcześnie. Zwykle trwa nawet do listopada.

Na zachodnim wybrzeżu USA dotychczas spłonęły tysiące budynków, depesza IAR z rana mówi o 35 ofiarach śmiertelnych - 24 w Kalifornii, 10 w Oregonie i jednej w stanie Waszyngton. 

Powietrze w Los Angeles, San Francisco, Portland, Seattle i innych miejscowościach jest bardzo zanieczyszczone. W wielu miejscach niebo zmieniło kolor na pomarańczowy i zasnute jest kłębami gęstego dymu. Jakość powietrza na zachodzie USA jest jedna z najgorszych na świecie. 

Z drugiej strony, spowite dymem niebo blokując słońce spowodowało spadek temperatury, co pomaga w walce z ogniem. 

Poniżej aktualna mapa pożarów i jakości powietrza w USA

embed

Przyczyną pożarów na zachodnim wybrzeżu USA są rekordowo wysokie temperatury, niska wilgotność powietrza oraz silny wiatr. W "winę" zmian klimatycznych nie wierzy jednak prezydent USA, który za powód pożarów "niewłaściwą gospodarkę leśną" w rządzących w stanach Demokratów. Jednak więcej lasów w Kalifornii należy nie do władz stanowych, a do rządu federalnego.

Czytaj też: Lato 2020 przyniosło dziesiątki tysięcy pożarów. Syberia, Amazonia i USA stanęły w ogniu. Co będzie dalej?

Zobacz wideo Tragiczne pożary w Australii. Strażacy pokazują "przejazd przez piekło"