Co pływa Wisłą? Mateusz Waligóra na pokładzie jedynego na świecie dubasa

Port w Sandomierzu powstał, zanim Krzysztof Kolumb wyruszył w swoją legendarną podróż. Stoi w nim jedyny na świecie dubas. Ale już kawałek dalej - w Annopolu - nie da się Wisłą pływać. Czego jeszcze Mateusz Waligóra dowiedział się na "Szlaku Wisły"?
Zobacz wideo Korolec: W ciągu najbliższych 10 lat zostanie wprowadzony zakaz sprzedaży nowych samochodów spalinowych

"Szlak Wisły" to wyprawa, która jest pretekstem do rozmowy o problemach związanych z wodą i zmianami klimatycznymi. To również rekonesans przed wytyczeniem pierwszego, długodystansowego szlaku w Polsce. Waligóra zaczął marsz przy trójstyku granic - polskiej, czeskiej i słowackiej - potem odwiedził źródła Wisły na Baraniej Górze, skąd ruszył wzdłuż jej brzegu na północ. Minął Kazimierz Dolny i Puławy, zbliża się do Warszawy.

Na pokładzie "Sandomierki"

Waligóra na ogół śpi w namiocie, który ciągnie za sobą na wózku, ale czasami korzysta z zaproszenia od ludzi mieszkających wzdłuż jego trasy. Tak było w Sandomierzu, gdzie nocleg na dubasie zaproponował jego właściciel Grzegorz Świtalski.

Czym jest dubas? To łódź, która obok szkuty była największą jednostką pływającą w okresie "Złotego Wieku". Dzięki nim można było transportować towary w dół i w górę rzeki.

"Sandomierka", bo tak się nazywa, jest unikalna - dziś to jedyny dubas na świecie. Ma niespełna 12 metrów długości, blisko trzy szerokości, silnik 40 km, poszycie kadłuba jest sosnowe, wręgi dębowo-akacjowe, a zabudowa - zwana budą - zrobiona została z brzozy. Łódź zbudował na początku 2017 roku szkutnik ludowy Dominik Wichman.

Dubas był wielkim marzeniem Świtalskiego, a że z zamiłowania nie jest szkutnikiem (wykształcenie: filolog angielski), cel wydawał się nierealny. - Początki były trudne, niewielu wierzyło we mnie i tę nietypową łódź. A ja się uparłem. Walcząc o dubasa, zacząłem walczyć o siebie i o swoje marzenia - mówi Świtalski. Długo walczył m.in. o to, by dubas stanął w starym porcie w Sandomierzu. - Śpiewam szanty i jako punkt honoru postawiłem sobie, żeby udowodnić kolegom, że jestem z portowego miasta, bo kiedyś budziło to uśmieszki. Dziś ich już nie ma - mówi Grzegorz.

Historia jest zresztą po jego stronie. Port w Sandomierzu powstał, zanim Krzysztof Kolumb wypłynął w kierunku Ameryki. O świcie Świtalski zabrał Waligórę na rejs. Sceneria była niezwykła. Znad Wisły unosiła się mgła, zakrzywiała promienie budzącego się słońca, odsłaniając co chwila ostrogi i trwające na nich sylwetki rybaków.

Ale skąd w ogóle nazwa jego łodzi?

- Pszenica "Sandomierka" była ponoć kiedyś najdroższą na giełdzie w Amsterdamie. Dubasy i szkuty woziły głównie zboże, więc nazwa wydała mi się idealna - mówi.

Niedługo na pokładzie dubasa pojawią się wiekowi mieszkańcy Sandomierza, który zaczną opowiadać historię swojego miasta. - To nasz nowy projekt. Wiele o Sandomierzu już wiemy, ale niejedna historia wciąż czeka na opowiedzenie - tłumaczy Świtalski Grzegorz.

Najdalsza podróż "Sandomierki" to na razie Toruń.

100 ton na jednej szkucie

Dziś widok statku na Wiśle przykuwa naszą uwagę, ale kiedyś nikogo to nie dziwiło.

Już w XI w. wielki książę kijowski Jarosław pomógł Kazimierzowi Odnowicielowi, wysyłając wodą wsparcie. Do żeglugi w średniowieczu używano łodzi zwanych korabiami. Duże mogły zabrać na pokład zawartość dwudziestu wozów. Przewożono rozmaite rzeczy: drewno, sól, zboże, miód, smołę, wosk, a czasami nawet świeże ryby schowane w sadzawicach - specjalnych skrzyniach wypełnionych wodą. W XIII w. na Wiśle pojawiły się łodzie wyposażone w żagle, dzięki którym można było płynąć pod prąd - nazywano je szkutami i kamięgami. W późnym średniowieczu na największą polską rzekę wpłynęły statki morskie. Podobno docierały aż do Torunia.

Jak duże były szkuty? Te największe miały 40 metrów długości, ważyły 30 ton i mogły zabrać 100 ton towaru. Obsługiwało je 20 flisaków - ich zadaniem było manewrowanie wiosłami i unikanie mielizn. Kierownikiem spławu był szyper, za technikę żeglugi odpowiadał znający się na torach wodnych rotman. W XVI w. Wisła była jednym z najczęściej wykorzystywanych szlaków śródlądowych w Europie. Pływano nią od marca do listopada z przerwą na najcieplejsze tygodnie, gdy wody było za mało. W połowie XIX w. na Wiśle pojawiły się statki parowe. Powstała nawet stała linia pasażerska z Warszawy do Ciechocinka.

Piasek w Annopolu

- Przepraszam, ale dziś nie damy rady wypłynąć - powiedział Zdzisław Romański, spoglądając w kierunku rzeki.

Zaprowadził Waligórę do czerwonego Ursusa C-330, którym przywiózł nad Wisłę łódkę. - Pan zobaczy, wszędzie piasek. Tak niskiego stanu rzeki jeszcze nie pamiętam - przyznał.

A pamięta wiele - życie z Wisłą związał kilkadziesiąt lat temu. Ma kilka łódek, okolice Annopola zna jak własną kieszeń. Miasto leży tuż za mostem łączącym województwo świętokrzyskie z lubelskim. Wielu mówi, że właśnie tutaj Wisła jest najpiękniejsza. Przepływa przez wyżyny, tworząc mezoregion o nazwie Małopolski Przełom Wisły. Tuż przed Annopolem dostaje kopa - z prawej strony wpływa do niej Sanna. Widok jest przepiękny, bo nad wodą górują wapienne skały. Kiedyś z Annopola do Sandomierza pływały dwa statki dziennie. Dziś to już rzadkość.

- Piasek pochodzi zza ostróg, które z każdym rokiem coraz bardziej niszczeją. Wisła zabiera z nich wielkie kamienie, później tkwią w nurcie i trzeba uważać, bo stanowią niebezpieczeństwo - dodał Romański.

Te same piaszczyste łachy, które nie pozwalają mu pływać łódką, są ostoją dla ptactwa. Z doliną największej polskiej rzeki związało swoje życie od 150 do 200 gatunków ptaków. Wiele z nich jest zagrożonych wyginięciem nie tylko w naszym kraju, ale w całej Europie. To derkacze, mewy (pospolite, czarnogłowe, żółtonogie i siwe), ostrygojady, podróżniczki, różne rodzaje rybitw czy szablodziób.

Czy Wisłą jeszcze kiedyś będą pływały statki?

- Stan wody obniża się. Na Zachodzie coraz częściej odchodzi się od transportu rzecznego. Nakłady, które należałoby ponieść, żeby udrożnić i utrzymywać tory wodne, są zupełnie niewyobrażalne - mówi dr Grzegorz Rąkowski, biolog, ekspert związany z Instytutem Ochrony Środowiska-Państwowym Instytutem Badawczym.