Wyjątkowo duża dziura ozonowa nad Antarktyką. To dwunasty najgorszy wynik w historii pomiarów

Bartłomiej Pawlak
Naukowcy z NOAA i NASA poinformowali o wykryciu rekordowo dużej (i głębokiej) dziury ozonowej nad Antarktyką. Zdaniem badaczy, rozmiar zubożałej warstwy ozonowej jest już trzy razy większy od powierzchni Stanów Zjednoczonych. To dwunasty najgorszy wynik od początku pomiarów, czyli od 40 lat.
Zobacz wideo Dziura ozonowa ciągle się powiększa. Kto za to odpowiada? Skąpstwo i chińskie firmy budowlane

Naukowcy już od miesięcy alarmują, że stan warstwy ozonowej w atmosferze ziemskiej nie napawa w tym roku optymizmem. W kwietniu badacze z NASA ogłosili, że dziura ozonowa nad Arktyką osiągnęła rekordowo dużą powierzchnię od początku 41-letnich pomiarów.

Zdecydowanie większy problem występuje jednak nad drugim z biegunów Ziemi - nad Antarktyką. Jakiś czas temu wyniki swoich pomiarów dziury ozonowej znajdującej się nad południową częścią naszej planety ogłosili badacze z Europejskiej Agencji Kosmicznej. Teraz swoje dane na temat warstwy ozonu w tej części świata przedstawili naukowcy z NASA oraz NOAA (Amerykańska Narodowa Służba Oceaniczna i Atmosferyczna).

12. najgorszy wynik w historii pomiarów

Amerykańscy badacze również nie mają dobrych wieści. Z wyliczeń NASA i NOAA wynika, że zubożenie warstwy ozonowej nad Antarktyką osiągnęło w rekordowym momencie (20 września 2020) 9,6 miliona mil kwadratowych, czyli 24,8 miliona kilometrów kwadratowych. To trzy razy więcej niż wynosi powierzchnia kontynentalnej części Stanów Zjednoczonych - tłumaczy NASA w swoim komunikacie.

Obserwacje pokazały niemal całkowity brak ozonu w słupie powietrza o wysokości prawie 6,5 km na wspomnianej powierzchni. W okresie między 7 września a 13 października dziura ozonowa nad Antarktyką osiągnęła 23,5 mln km kwadratowych i była 12. największą w 40-letniej historii pomiarów satelitarnych, a także 14. największą w 33-letniej historii pomiarów z użyciem balonów - stwierdzili naukowcy.

Na poniższej animacji NASA zaprezentowała zmieniający się stan dziury ozonowej nad biegunem południowym od 17 sierpnia do (rekordowego) 20 września 2020 roku. Dla porównania pokazano również dane dla podobnego okresu 2019 roku.

 

Największą dziurę ozonową w historii badacze z NASA zarejestrowali w 2006 roku, gdy osiągnęła powierzchnię 26,6 mln km kwadratowych. Dla porównania, całkowita powierzchnia Ameryki Północnej to 24,7 mln km kwadratowych. Wyniki wyższe lub równe 25 mln km kwadratowych notowane były w latach 1998, 2003, 2015, 2008 oraz 2001. Większe od tegorocznej (>23,5 mln km kwadratowych) dziury ozonowe występowały również w latach 2011, 2005, 1993 i 1994.

Dziura ozonowa nad Antarktyką - rekordy wg NASADziura ozonowa nad Antarktyką - rekordy wg NASA fot. NASA / NASA Ozone Watch / Katy Mersmann

Z czego wynikają zmiany?

Powierzchnia dziury ozonowej nad biegunem południowym dość gwałtownie zmienia się w ostatnich latach. W 2018 roku jej wielkość wyniosła 22,9 mln km kwadratowych. W 2019 roku dziura ozonowa była jednak rekordowo mała - jej powierzchnia wahała się od 10 do nieco ponad 16 mln km kwadratowych w szczycie, co było spowodowane anomalnie wysokimi temperaturami w stratosferze.

Tegoroczne znaczne zubożenie warstwy ozonowej spowodowane jest stosunkowo niskimi temperaturami, które utrzymują się przez długi czas w stratosferze. Tworzeniu się dużej i głębokiej dziury ozonowej w tym rejonie sprzyjają również zimne wiatry okołobiegunowe Wiru Polarnego. 

Zdaniem badaczy z NOAA i NASA, duża dziura ozonowa nad Antarktyką powinna utrzymać się najdalej do końca miesiąca. Później będzie maleć, co ma związek ze zbliżającym się latem na półkuli południowej i dniem polarnym na południowym biegunie.

Naukowcy NOAA monitorujący stan dziury ozonowej nad ArgentynąNaukowcy NOAA monitorujący stan dziury ozonowej nad Argentyną fot. Yuya Makino/IceCube

Dlaczego warstwa ozonowa jest ważna?

Występowanie dużej dziury ozonowej to negatywne zjawisko spowodowane działalnością człowieka. Odpowiednio gruba warstwy ozonowa w atmosferze pochłania dużą część promieniowania ultrafioletowego, które jest szkodliwe dla organizmów żywych. Występujące braki warstwy ozonowej nad biegunami sprawiają, że zdecydowanie więcej ultrafioletu dociera do powierzchni Ziemi.

Badacze z NASA podkreślają, że tegoroczna dziura ozonowa byłaby zdecydowanie większa, gdyby nie działania podjęte w ramach podpisanego w 1987 roku Protokołu montrealskiego. Porozumienie to pozwoliło na ograniczenie lub całkowitą rezygnację z wykorzystywania substancji niszczących warstwę ozonową.

Od 2000 roku poziomy chloru i bromu w stratosferze Antarktyki spadły o około 16 proc. w stronę poziomu naturalnego. Przed nami długa droga, ale ta poprawa spowodowała wielką różnicę w tym roku. Dziura ozonowa byłaby większa o około milion mil kwadratowych, gdyby w stratosferze wciąż było tyle chloru, ile było w 2000 roku

- tłumaczy Paul A. Newman z NASA.

Zdaniem naukowców na całkowite zregenerowanie się warstwy ozonowej Ziemi będzie trzeba poczekać jeszcze nawet kilkadziesiąt lat. Z prognoz ONZ wynika, że może nastąpić to w 2060 roku.