Parafowano porozumienie rządu z górnikami. Eksperci: Nie ma szans na zielone światło KE

Wygląda na to, że ta hucpa jest po to, by rząd mógł zrzucić odpowiedzialność za zamykanie kopalń na "złą Unię" - powiedziała z Joanna Flisowska z Greenpeace komentując "umowę społeczną" rządu z górnikami". Eksperci wymieniają liczne wady porozumienia dotyczącego zamykania kopalń i twierdzą, że w takim kształcie jest bardzo mało prawdopodobne, by zgodziła się na nie Komisja Europejska.
Zobacz wideo Izabela Zygmunt: Polska nie jest prymusem ograniczania emisji

Związkowcy i przedstawiciele rządu parafowali w Śląskim Urzędzie Wojewódzkim umowę społeczną dotyczącą transformacji branży górniczej. Treść dokumentu przedstawiciele rządu i związkowcy uzgodnili po wielomiesięcznych rozmowach.

Wiceminister aktywów państwowych Artur Soboń powiedział, że plan ten jest jedyną propozycją, jaką państwo może odpowiedzialnie skierować do sektora górnictwa węgla kamiennego. Jest jednak - jak zaznaczył - propozycją dobrą. Soboń poinformował, że dokument został parafowany wraz z kilkoma załącznikami. Dotyczą one pomocy publicznej, wsparcia dla firm z branży okołogórniczej oraz inwestycji w regionach górniczych.

GórnicyNabici w butelkę. "Za węglowe oszustwo najwyższy rachunek zapłacą górnicy"

Organizacje pozarządowe ostro krytykują porozumienie. Negatywnie wypowiadają się m.in. eksperci Koalicji Klimatycznej. - Zamiast kompleksowego planu sprawiedliwej transformacji mamy zmowę między rządem a związkami zawodowymi i próbę podtrzymywania błędnego przeświadczenia, że węglowe status quo będzie trwało przez kolejne dekady - powiedziała Joanna Flisowska z Greenpeace. Zwróciła uwagę, że tylko w 2020 roku górnictwo wygenerowało ponad 4,3 miliarda złotych straty. Patryk Białas ze Stowarzyszenia BoMiasto ocenił, że to "wielkie oszustwo i blamaż". - Rząd, zamiast przygotować górnikom miękkie lądowanie, zafundował im skok w przepaść - powiedział. Dominik Olędzki z Koalicji Klimatycznej ocenił, że nie możemy mówić o "umowie społecznej", ponieważ "porozumienie rządu ze związkami górniczymi jest wbrew interesowi i wbrew woli polskiego społeczeństwa". 

"Trudno sobie wyobrazić", żeby Komisja Europejska się zgodziła

W umowie społecznej uzgodniono także mechanizm finansowania spółek sektora górnictwa węgla kamiennego, indeksację wynagrodzeń, zasady budowy i wdrażania instalacji tak zwanego "czystego węgla" oraz powołanie Funduszu Transformacji Śląska. Ustalono także terminy zakończenia eksploatacji węgla kamiennego w poszczególnych kopalniach w perspektywie do końca 2049 roku. Według Greenpeace "czyste technologie węglowe" to "mity" i wyrzucanie pieniędzy w błoto.

Przewodniczący zarządu Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ "Solidarności" Dominik Kolorz powiedział podczas tej samej konferencji prasowej, że parafowany dokument "lepszy być nie mógł". Zauważył, że w umowie zawarto bardzo ważne rozdziały dotyczące transformacji całego województwa śląskiego. - Społecznie my nie możemy być zadowoleni z tego, że siedem miesięcy temu zdecydowaliśmy się na podjęcie tak drastycznego kroku, związanego z likwidacją jednej z najważniejszych branż gospodarczych w Polsce - powiedział Kolorz. Przyznał przy tym, że związkowcy nie znaleźli grona eksperckiego czy gospodarczego, które zaproponowałoby jakikolwiek inne rozwiązanie dotyczące tak długofalowego funkcjonowania sektora górniczego w Polsce.

Parafowanie umowy nie kończy prac. Strona społeczna poprosiła o dwa tygodnie, by skonsultować ją ze swoimi ciałami statutowymi. Ostateczne podpisanie dokumentu nastąpi więc około połowy maja. Kolejnym krokiem będzie zaś notyfikowanie zaproponowanych rozwiązań w Komisji Europejskiej.

Jednak zdaniem ekspertów szanse na to, że KE zgodzi się na taką umowę, są marne. - W naszej ocenie, główny element umowy społecznej rządu z górnikami, tj. planowany mechanizm dalszego dotowania kopalń, jest niewykonalny, ze względu na kształt unijnych regulacji w zakresie pomocy publicznej - powiedział Wojciech Kukuła, starszy prawnik w ClientEarth, ekspert Koalicji Klimatycznej. - Komisja Europejska, badając proponowane przez państwo środki pomocowe, analizuje obecnie ich wpływ na klimat, a wynegocjowana umowa przewiduje wydłużenie funkcjonowania kopalni węgla energetycznego aż do 2049 roku, czyli aż o dwie dekady za długo - ocenił. 

- Trudno sobie wyobrazić, żeby Komisja Europejska miała zrobić wyjątek dla polskiego rządu. Wygląda na to, że ta hucpa jest po to, by rząd mógł zrzucić odpowiedzialność za zamykanie kopalń na "złą Unię" - powiedziała z kolei Joanna Flisowska.