Dr Pełczyńska-Nałęcz: Polska wciąż siedzi w wagonie dla palących, w którym jest niezdrowo i coraz drożej

Gościnią Zielonego poranka Gazeta.pl była dr Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, dyrektorka Instytutu Strategie 2050. Socjolożka mówiła m.in. o planach ugrupowania Szymona Hołowni na dojście do neutralności klimatycznej. - My mówimy, że trzeba chronić górników, a nie kopalnie. Naprawdę to rozróżnienie jest fundamentalne, bo są grupy interesów, które utożsamiają te dwie rzeczy i mówią: "my musimy utrzymać kopalnie, żeby górnicy mogli godnie żyć". To nie jest prawda - podkreśliła.

- Uważamy, że rok 2040 to już taka ostateczna data. Ale już dzisiaj zaczynać tę transformację w taki sposób, żeby minimalizować zatrudnienie w tym sektorze, pomiędzy kopalniami w taki sposób przesuwać zatrudnienie, żeby jeżeli jedna jest kopalnia zamykana, to te osoby, które były tam zatrudnione, po ewentualnym przekwalifikowaniu mogły zostać zatrudnione w tych kopalniach, które działają. (...) My proponujemy takie rozwiązanie dosyć innowacyjne, jakim jest dochód gwarantowany, na takim poziomie płacy minimalnej, który daje podstawowe bezpieczeństwo, a równocześnie wsparcie wszelkich programów tworzących nowe miejsca pracy. Czyli osoba, która dostaje ten dochód gwarantowany na poziomie płacy minimalnej, oczywiście może szukać sobie pełnoetatowego zatrudnienia, równocześnie mając takie podstawowe gwarancje bezpieczeństwa - mówiła dr Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, dyrektorka Instytutu Strategie 2050, była ambasadorka Polski w Moskwie. 

Socjolożka podkreślała, że Polska jest ostatnim krajem w Unii Europejskiej, który nie ogłosił celu neutralności klimatycznej do połowy wieku. - I to jest ta neutralność klimatyczny. Ta zmiana to już nie jest pytanie "czy", tylko pytanie "jak", dlatego że to jest już nie tylko trend europejski. To jest po prostu trend globalny. Dzisiaj jest już jasne, że od paliw kopalnych trzeba odchodzić, że w dłuższej perspektywie to jest po prostu zabójcze dla rozwoju ludzkości, jeżeli będziemy emitować tyle gazów cieplarnianych. I będzie to prowadziło do katastrofy klimatycznej, a za nią katastrofy ekonomicznej, zdrowotnej, migracyjnej, na bardzo wielu poziomach - Wyjaśniała.

Pełczyńska-Nałęcz stwierdziła również, że nie powinno się na to patrzeć "jak na dopust, nieszczęście, którą musimy teraz drogą wielkich wyrzeczeń wprowadzać w życie". - To jest ogromna szansa rozwojowa. To są nowe technologie, to są miejsca pracy. To jest po prostu sposób na rozwój, który z jednej strony może, jeśli dobrze to zrobić, popchnąć gospodarkę do przodu, unowocześnić tę gospodarkę, a równocześnie zmienić jakość życia w bardzo wielu obszarach, także w wymiarze zdrowotnym, bo to się przekłada na bardzo wiele aspektów życia - dodała.