"Pożary zombie" szaleją na Syberii. To niebezpieczne zjawisko dla człowieka i klimatu

Choć na Syberii nie zdążył jeszcze stopnieć zimowy śnieg, to sezon pożarów jest już w pełni. Spłonęły dziesiątki tysięcy hektarów - z niszczycielskimi skutkami dla przyrody, klimatu i ludzi. Niektóre z pożarów płoną... od jesieni ubiegłego roku - to tzw. "pożary zombie", obejmujące pokłady torfu.
Zobacz wideo Dr Pełczyńska-Nałęcz: Epidemia smogu co roku zabiera tyle żyć, ile zabrała epidemia COVID-u

Zerowa widoczność, 1,7 mln osób w obszarze z alertem o fatalnej jakości powietrza i 150 tys. hektarów objętych ogniem - to bilans dotychczasowych pożarów na Syberii w tym roku. 

"Siberian Times" donosił o zniszczeniu dziesiątek domów w pożarach m.in. w rejonie Nowosybirska. Silne pożary tak wcześnie wiosną zwiastują kolejne fatalne pod tym względem lato w Rosji

 

Na zdjęciach satelitarnych zaobserwowano pożary m.in. w rejonie wsi Ojmiakon, określanej jako biegun zimna ze względu na wieloletni rekord ujemnej temperatury na półkuli północnej. Według prognoz temperatura tam to obecnie ok. 11 stopni w ciągu dnia, a więc podobnie jak w majówkę w Polsce. Temperatura nad większością Syberii jest obecnie znacznie powyżej normy. Latem ubiegłego roku odnotowano tam rekordy temperatury.

"Siberian Times" zwrócił uwagę, że tak wczesne pojawienie się ognia może być związane z tzw. pożarami zombie, czyli takimi, które wcale nie zniknęły w czasie zimy. 

Chodzi o pożary torfowisk. Torfowe gleby są normalnie nasączone wodą, ale gdy wyschną - tak działo się w gorące lato na Syberii - może dojść do pożaru. Jest on trudny lub niemożliwy do opanowania, ponieważ torf pali się w glebie. Taki pożar może być przez pewien czas niewidoczny z zewnątrz, a także może palić się przez bardzo długi czas - nawet miesiącami. 

"Siberian Times" opublikował nagranie dymu wydostającego się z torfowisk wykonane pod koniec lutego, gdy temperatura wynosiła -30 stopni Celsjusza. Pożar w tym miejscu został zauważony przez mieszkańców w listopadzie ubiegłego roku - co znaczy, że "pożar zombie" tlił się pod ziemią i śniegiem przez całą zimę.

Pożary zombie 100 razy groźniejsze dla klimatu

Takie pożary to niebezpieczne sprzężenie zwrotne w systemie klimatycznym. Globalne ocieplenie zwiększa ich prawdopodobieństwo z powodu upałów i braku opadów. Zaś pożary torfu - naturalnego magazynu węgla - oznaczają emisje ogromnej ilości dwutlenku węgla. 

Badacz Mark Parrington z Copernicus Atmosphere Monitoring Service oszacował, że pożary na Syberii wyemitowały więcej dwutlenku węgla w okresie czerwiec-lipiec 2020 niż w jakimkolwiek sezonie pożarowym od 2003 roku. 

Według danych cytowanych przez thebulletin.org, pożary torfu mogą emitować nawet 100 razy więcej dwutlenku węgla niż pożary lasów. Do tego ich ugaszenie jest trudniejsze. Zwykłe polewanie wodą często nie wystarczy, a ciężki sprzęt do ściskania gleby (by odciąć dopływ tlenu) może nie być dostępny. Naukowcy pracują nad alternatywnymi metodami, m.in. z wykorzystaniem specjalnych związków chemicznych.