Jeszcze prawie 30 lat na wygaszanie kopalni? "Ta pseudo umowa społeczna to mydlenie oczu i fanfaronada"

Odejście od węgla w 2049 roku to irracjonalna data, którą rząd kupuje "pozorny" spokój kosztem społeczeństwa i górników - tak eksperci Koalicji Klimatycznej oceniają tzw. umowę społeczną, której podpisanie zaplanowano na piątek. Ostrzegają też, że Komisja Europejska nie zgodzi się na pomoc publiczną dla kopalni węgla. Zdaniem komentatorów rząd zdaje sobie z tego sprawę, ale szuka wymówki, by szybsze odejście od węgla zrzucić na "złą Unię".
Zobacz wideo Koniec węgla w 2049 roku? Zygmunt: Tak odległy termin jest nie do pogodzenia z celami UE

Na piątek w Śląskim Urzędzie Wojewódzkim w Katowicach zaplanowano podpisanie tzw. umowy społecznej dotyczącej polskiego górnictwa. W kwietniu, po wielomiesięcznych rozmowach, przedstawiciele rządu i górniczych związków uzgodnili treść dokumentu.

Wiceminister aktywów państwowych Artur Soboń, który odpowiadał za negocjacje ze związkowcami, przekonywał, że umowa zakładająca stopniowe wygaszanie górnictwa do 2049 roku pozwoli "zaplanować ten proces w sposób uzgodniony i sprawiedliwy". W teorii umowa ma zapewnić sprawiedliwą transformację sektora, tak, by nie ucierpieli na niej górnicy - chodzi m.in. o pomoc w przekwalifikowaniu się czy emerytury

Jednak zdaniem ekspertów utrzymywanie przy życiu górnictwa przez niemal 30 lat jest nierealne. Zaś mówienie górnikom, że tak będzie, doprowadzi do bolesnej i szokowej transformacji - czyli dokładnie tego, czemu ma zapobiegać ta umowa. - Odtrąbiona jako wielki sukces pseudo umowa społeczna z górnikami jest niczym innym jak kolejną fanfaronadą i pustą obietnicą tego rządu, która będzie zrealizowana z takim skutkiem, jak budowa miliona samochodów elektrycznych, czy Ostrołęki C - ocenił Krzysztof Jędrzejewski, rzecznik polityczny Koalicji Klimatycznej.

Jego zdaniem rząd "ugiął się przed żądaniami i groźbami związków zawodowych" i zgodził się na "irracjonalną" datę odejścia od węgla, choć zdaje sobie sprawę, że będzie musiał się z niej wycofać. Podkreślił, że to wcale nie wyraz troski o górników, ale kupowanie "pozornego spokoju" - a ceną będą ludzkie dramaty. Z kolei Dominik Olędzki z Koalicji Klimatycznej stwierdził, że porozumienie nie powinno być w ogóle nazywane "umową społeczną", bo rozmawiali związkowcy i rząd, a nie strona społeczna. 

Polska nie ma co liczyć na wyjątek dla węgla

Według Jędrzejewskiego taka polityka to nie tylko oszukiwanie górników, ale też opóźnianie transformacji, za co zapłacimy wszyscy. 

 Zamiast zacząć kierować wszystkie siły i środki na jak najszybsze odejście od balastu węgla, inwestować w innowacyjne technologie i rozwój tych regionów po zamknięciu kopalń, oraz tworzyć nowe, stabilne miejsca pracy, rząd obiecuje dalsze marnotrawienie środków publicznych na nierentowne górnictwo i utrzymanie tego, co jest niemożliwe i szkodliwe

- powiedział Jędrzejewski.

Eksperci zwracają też uwagę, że plan musi zostać zatwierdzony przez Komisję Europejską. Tymczasem, jak zwrócił uwagę Wojciech Kukuła, prawnik z ClientEarth, pomóc publiczna na pokrycie bieżących strat produkcyjnych jest już zakazana w odniesieniu do kopalń, które nie zostały zamknięte do końca 2018 r.

- Wszystkie państwa członkowskie UE się do tego dostosowały i trudno oczekiwać, że Komisja Europejska zrobi tutaj dla Polski "ekstra" wyjątek, zwłaszcza w obliczu wdrażania europejskiego Zielonego Ładu - podkreślił. 

- Wygląda na to, że ta hucpa jest po to, by rząd mógł zrzucić odpowiedzialność za zamykanie kopalń na "złą Unię". To cyniczne i nieodpowiedzialne zachowanie ministra Jacka Sasina i rządu Mateusza Morawieckiego, którzy skazują nas na chaos w górnictwie i energetyce oraz na nagłe zamknięcia kopalni czy elektrowni, które będą wymuszane jeżeli nie przez politykę klimatyczną to przez czynniki ekonomiczne. Tego chaosu wciąż możemy uniknąć, ale konieczne jest wyznaczenie daty odejścia od węgla do 2030 roku - oceniła z kolei Joanna Flisowska z Greenpeace Polska, ekspertka Koalicji Klimatycznej. - Porozumienie rządu ze związkowcami jest niczym innym jak mydleniem oczu społeczeństwu i umywaniem rąk od odpowiedzialności za sprawiedliwą transformację sektora węglowego w Polsce - dodała.

Więcej o: