Polska, lato i zmiany klimatu: Bałtyk w sinicach, za to "popływać" można w zalanych miastach

Część kąpielisk jest zamknięta z powodu sinic, za to popływać można na zalanych ulicach (czego jednak nie powinno się robić!). Na wakacyjne śniadanie można usmażyć sobie jajecznicę na jednym z zabetonowanych placów. To lato w Polsce roku 2021. Zmieniony klimat, skutki betonozy i niszczenia środowiska widać wyraźnie jak ostatnie drzewo na miejskim rynku.
Zobacz wideo Ocieplenie klimatu zaszkodzi Bałtykowi. "Nie będzie lazuru. Może być nieprzyjemnie pachnąca, brunatna ciecz"

Nie tyle nie jesteśmy gotowi na to, co nas czeka, co nie jesteśmy gotowi na to, co już się stało - pisze o kryzysie klimatycznym i środowiskowym futurolog Alex Steffen. Widać to nie tylko na przykładzie śmiertelnej fali upałów w Ameryce Północnej, ale także w Polsce. 

W ubiegłym roku pokazywaliśmy możliwe skutki zmian klimatu w Polsce w akcji Wakacje 2050. Na "pocztówkach" zamiast pięknych miejsc były skutki powodzi, upałów, pożary i zakwity sinic. Jednak rzeczywistość zmian klimatu postępuje znacznie szybciej i ich skutki obserwujemy już teraz.

Kampania Gazeta.pl #WAKACJE2050Pozdrowienia z wakacji, które oby nigdy nie nastąpiły. Dlaczego Gazeta.pl robi akcję #Wakacje2050

Klimat Ziemi ocieplił się od okresu przed erą industrialną o ok. 1,2 stopnia Celsjusza. Jednak lądy ocieplają się szybciej niż oceany, a obszary bliższe bieguna północnego ocieplają się najszybciej na planecie.  Jak podaje IMGW, do 2020 roku temperatura powietrza na obszarze Polski od 1951 roku wzrosła o nieco więcej niż 2 stopnie Celsjusza. To kolosalna zmiana - gdy naszą część świata pokrywały kilometry lodu w czasie epoko lodowcowej, temperatura planety była niższa o ok. 5 stopni. Naturalne ocieplenie od tego czasu trwało tysiące lat, teraz ocieplamy o podobną skalę na przestrzeni stuleci. 

Przewidywane przez naukowców skutki zmian klimatu to m.in. bardziej ekstremalna pogoda - silniejsze fale upałów; bardziej intensywne deszcze powodujące powodzie, a jednocześnie dłuższe przerwy między nimi, co przyczynia się do suszy; potężniejsze huragany. Ale to, jak zmieniamy klimat, nie jest naszym jednym wpływem na planetę, na której żyjemy - zanieczyszczenia, przekształcanie terenów (np. wycinki lasów), sposób produkcji żywności mają negatywne skutki, które dodatkowo potęgują zagrożenia nowego klimatu.

Polska zalana

"Armagedon", "ulewa jakiej nie pamiętamy" - mówiono o deszczu, którym w tym tygodniu zalał Szczecin i inne miasta regionu. I rzeczywiście, mieszkańcy nie mają prawa pamiętać tak intensywnego deszczu, bo nigdy (od kiedy prowadzimy pomiary) takiego nie było. Zanotowany tam dobowy rekord opadu z 1978 roku to 74 mm. Pierwszego lipca spadło tam 96 mm deszczu. To o jedną trzecią więcej, niż wynosi norma opadów dla całego lipca.

Ulewa w czwartek zalała także Białystok. Tam tylko w ciągu jednej godziny spadło 26 mm deszczu. Wcześniej w czerwcu podtopiony został Kraków, Poznań i inne miasta.  

Często po takich ulewach pojawiają się komentarze o "zatkanych studzienkach" i niedrożnej kanalizacji. To może się zdarzać, jednak nawet całkowicie sprawna kanalizacja burzowa raczej nie poradzi sobie z takimi opadami, bo nie została na nie zaprojektowana - rury zwyczajnie nie mają średnicy dostatecznej na taką ilość wody. Budowano ją w innym klimacie, gdy tak intensywne opady były zbyt rzadkie, by do nich dostosowywać cały system. Jednak całkowita jej przebudowa także może nie być rozwiązaniem - to gigantyczna inwestycja, rozkopanie całego miasta, a klimat stale się zmienia i to, co zaprojektujemy na teraz, lub nawet na za 10 la, za 15 może okazać się niewystarczające. 

Tym, co pogłębia problem ulew jest miejska betonoza. Mechanizm jest prosty - w glebę woda może wsiąknąć, szczególnie, gdy jest tam silna zieleń (jak drzewa czy łąki). Po betonie woda spływa. Dlatego częścią rozwiązania musi być koncepcja "miasta gąbki", czyli zatrzymywania wody w krajobrazie - terenach zielonych, ogrodach wodnych itd.

Rynek w SkierniewicachW upały smażymy się na pustych placach, gdzie kiedyś była zieleń

Polska wysycha

Drugą stroną tego samego problemu - połączenia zmienianego przez nas klimatu i niedostosowanych do niego miast - są susze i upały. Intensywne opady i tak są gorsze dla nawadniania terenu od długotrwałego deszczu. Do tego gdy woda spływa po betonie, zamiast trafiać do ziemi, rośliny nie mają szansy jej zmagazynować i są bardziej narażone na suszę. 

Zabetonowanie miast pogarsza też skutki gorąca, czego mogliśmy doświadczyć w ostatniej fali upałów. Beton i asfalt nagrzewa się, co wzmaga upał w ciągu dnia. Do tego gdy nocą robi się chłodniej, oddaje on zgromadzone ciepło. Dlatego w mieście będzie goręcej niż na wsi czy w lesie, nawet gdy pogoda jest tam taka sama. To tzw. miejska wyspa ciepła. Ostatnio było tak gorąco, że by pokazać problem miejskiej betonozy ludzie... smażyli na rozgrzanych planach jajka. Oczywiście problem jest o wiele bardziej poważny, bo upały są groźne dla życia i zdrowia ludzi i zwierząt. 

Wraz z postępem ocieplenia klimatu upalnych dni będzie więcej, a temperatura może bić nowe rekordy. W miastach może nam w z tym pomóc zieleń, szczególnie drzewa. Ich cień nie tylko przynosi nam ulgę, ale też zapobiega nagrzewaniu się i redukuje upały.

Obraz z kamery termowizyjnej. Osłonięta część chodnika ma temperaturę 33 stopni Celsjusza, nasłoneczniona - 47 stopniUpał zamienia miasto w piekło. Oto, jak ratują nas drzewa

Problem upałów i wysychania nie dotyczy tylko miast. W ubiegłym roku ostrzegaliśmy przed suszą po ciepłej i bezśnieżnej zimie. W tym roku zimowa pogoda dopisała. Jednak wystarczył krótki, gorący okres pod koniec wiosny, by susza znów uderzyła. Wg. bloga Świat Wody już co najmniej 200 miejscowości wystosowało do mieszkańców apele o ograniczenie stosowania wody. 

"To niestety echo wielu lat deficytów wody w krajobrazie, który jest skutkiem braku szerokiej retencji krajobrazowej oraz zmiany klimatu, która zmienia nam rozkład opadów i poprzez wzrost średnich temperatur zwiększa ich parowanie"

- pisze autor bloga dr Sebastian Szklarek. Susza może oznaczać straty w rolnictwie (a więc też wyższe ceny żywności) czy niszczące pożary.

Siny Bałtyk 

Jeśli uciekniemy z przegrzanych lub zalanych miast nad Bałtyk, tam także możemy trafić na skutki niszczenia przez nas środowiska. Bałtyk ma być "najbardziej zanieczyszczonym morzem na świecie", a prof. Jacek Bełdowski, oceanograf z Polskiej Akademii Nauk, mówił "Gazecie Wyborczej", że w bałtyckich rybach może być tyle szkodliwych substancji, że z obawy o zdrowie nie powinno się ich jeść częściej niż raz w tygodniu.

Możliwe, że nie będziemy mogli nawet skorzystać z kąpieli z powodu zakwitu sinic. To dopiero początek sezonu, a już zamknięte są niektóre kąpieliska. Zawity mogą być toksyczne i kontakt z nimi może grozić objawami takimi jak wysypka na skórze, swędzenie i łzawienie oczu, wymioty, biegunka, gorączka czy bóle mięśni i stawów. Sinice (cyjanobakterie) są jednymi z najstarszych organizmów występujących na Ziemi. Są zdolne przeprowadzać fotosyntezę i mogą osiedlać się w różnych. 

To naturalnie występujące organizmy, a ich zakwit w Bałtyku jest częściowo związany z małą wymianą wody morza z oceanem. Jednak nasze działania potęgują zakwity - po pierwsze nadmierne używanie w rolnictwie nawozów, które z wodą trafiają do morza, po drugie ocieplenie klimatu, które sprzyja sinicom.

ONZ-towski panel naukowców w nowym raporcie ocenia, ze zmiany klimatu "fundamentalnie zmienią życie na Ziemi w nadchodzących dziesięcioleciach", nawet jeśli uda się nam zatrzymać emisje gazów cieplarnianych. Wymienione w raporcie skutki ocieplenia to wymieranie gatunków, bardziej szerzące się choroby, groźne fale upałów, podnoszenie poziomu morza i nie tylko. Jednak eksperci podkreślają, że wciąż możemy zatrzymać zmiany i uniknąć najgorszych skutków i przekroczenia punktów krytycznych, które wywołają nieodwracalne skutki. Konieczne jest błyskawiczne obniżenie emisji gazów cieplarnianych, począwszy od jak najszybszego odejścia od spalania węgla, ropy i gazu. Potrzeba też jednak natychmiast zaprzestać dalszego niszczenia natury przez intensywne rolnictwo i hodowlę, wycinki lasów, rabunkowe połowy ryb i nie tylko. 

Więcej o: