Benzyna po 8 zł i droższy węgiel. UE pracuje nad przepisami, które mają obrzydzić tradycyjne paliwa

Unia Europejska wypowiedziała prawdziwą wojnę zmianom klimatycznym. Chce nie tylko objąć nowe branże uprawnieniami do emisji dwutlenku węgla, ale podnieść akcyzę na benzynę i węgiel. Polacy mogą płacić na stacjach znacznie więcej niż dziś już w roku 2023.

Unia Europejska, w tym oczywiście Polska, przyjęła ambitny plan szybszej redukcji emisji dwutlenku węgla. Bruksela chce zmniejszyć poziom produkowania gazu cieplarnianego o 55 proc. względem roku 1990. Dotychczasowy plan zakładał ograniczenie na poziomie 40 proc., jednak w obliczu zmian klimatycznych został uznany niewystarczający. Realizacja planu może być jednak kosztowna. Również dla przeciętnego Kowalskiego. 

Studio BiznesWakacje najdroższe od lat. Ceny paliw wystrzeliły. Co dalej?

Zobacz wideo Zakupy w 100 sekund? Tomasz Blicharski z Grupy Żabka: Wiele firm chce wydłużać ten czas, my staramy się go ograniczyć

Cena benzyny może podskoczyć do 8 zł. Przez nowe przepisy

Redukcja ma zostać wdrożona przez pakiet legislacyjny pod nazwą "Fit for 55". Zakłada on przede wszystkim konieczność uzyskiwania uprawnień do emisji CO2 przez więcej branż niż dziś. Oprócz transportu system ETS (Effort Sharing Regulation), który wymusza zapłatę za każdą tonę wyemitowanego gazu, obejmie też m.in. żeglugę czy budownictwo.

Zmian może być jednak więcej. Bruksela chce bowiem podnieść akcyzę na tradycyjne paliwa. Jak donosi "Rzeczpospolita" jej wysokość może wzrosnąć dwukrotnie. A to może oznaczać, że na stacjach benzynowych Polacy będą płacić nawet 8 zł za litr. Droższy będzie też węgiel, bo i tu akcyza wzrosłaby z 1,28 na ok. 4 zł (w przypadku węgla naliczana za jeden gigadżul). W przeliczenie na tonę węgla mogłoby to dać wzrost o nawet 100 zł. Zmiany miałyby wejść w życie już w roku 2023. 

Cel wprowadzenia nowych przepisów? "Obrzydzenie" tradycyjnych paliw. Zdaniem Brukseli obecne regulacje "zachęcają do stosowania paliw kopalnych". 

Zmiany klimatu są bezsprzeczne. "Widzieliśmy tornada w Czechach - kto by o tym pomyślał?"

Unia konieczność szybszej emisji gazów tłumaczy zmianami klimatu. - Nie ma czasu do stracenia. W północno-zachodniej Kanadzie ludzie umierają, bo jest tam 50 stopni Celsjusza - w północno-zachodniej Kanadzie! [...] Widzieliśmy tornada w Czechach - kto by o tym pomyślał? Każdy, kto chce zaprzeczać pilności kryzysu klimatycznego, powinien ponownie się przyjrzeć - stwierdził w jednym z wystąpień poświęconym dyrektywie "Fit for 55" Frans Timmermans, wiceprzewodniczący KE. 

Według aktualnej wiedzy naukowej globalne ocieplenie sprawia, że sztormy tropikalne zagrażające wybrzeżom obu Ameryk, Azji i Afryki będą częstsze i silniejsze. Cieplejsza woda oceanów jest "paliwem" dla huraganów; wyższy poziom morza zwiększa ryzyko fali sztormowej; w cieplejszym powietrzu może być więcej wilgoci, co oznacza bardziej intensywne ulewy. Według niektórych badań z powodu zmian klimatu huragany mogą też przesuwać się wolniej, co oznacza, że dany obszar jest dłużej narażony na wiatr i deszcz.

Niektóre badania naukowe wskazują, że o ile sama liczba huraganów niekoniecznie wzrasta, za to stają się one bardziej niebezpieczne, generują większe sumy opadów, silniejsze porywy wiatru i powstają szybciej.

Więcej o skutkach kryzysu klimatycznego i rozwiązaniach, jakie mamy w walce z nim, przeczytasz w serwisie Zielona.Gazeta.pl.

Ceny paliw (zdjęcie ilustracyjne)Benzyna w Polsce najdroższa od 7 lat. Analitycy: Ceny pójdą jeszcze w górę

Zobacz wideo Odc. 2: Afera mailowa wstrząsnęła Polską. Ile jeszcze nie wiemy?
Więcej o: