Nowy raport pokazuje, jak Polska wyłamuje się z trendu. My i węgiel w kontrze do UE

Europa coraz więcej energii produkuje ze źródeł odnawialnych, przede wszystkim słońca i wiatru. Emisje CO2 spadają, i to pomimo popandemicznego odbicia w gospodarce. W tym wszystkim Polska wciąż nie radzi sobie najlepiej.
Zobacz wideo Świat już odczuwa zmiany klimatu. Tymczasem Unia Europejska podejmuje kolejne działania

Pandemia koronawirusa przydusiła europejskie (i nie tylko) gospodarki - wprowadzane ograniczenia lub lockdowny wstrzymywały pracę fabryk, hamowały dostawy surowców i półproduktów, a ograniczając aktywność ludzi, ograniczały też popyt ze strony konsumentów. Tak było rok temu. Koronawirus nas nie opuścił, ale w wielu miejscach potrafimy z nim sobie już lepiej radzić. Szczepienia pozwalają uniknąć tak dużego odsetka hospitalizacji, jaki obserwowaliśmy przy uderzeniu pierwszej, a szczególnie drugiej fali w Europie. Część sektorów gospodarki nadal pandemię odczuwa, ale wiele wróciło już do normalnej lub prawie normalnej działalności. 

Europa odstawia węgiel. W czasie pandemii mocne przestawienie na OZE

To widać w danych dotyczących zapotrzebowania na energię elektryczną. Na początku pandemii gwałtownie spadło, co w Europie skutkowało m.in. wyraźnym obniżeniem emisji CO2. Zastanawialiśmy się wtedy, czy ten trend się utrzyma. Pojawił się właśnie najnowszy raport podsumowujący sytuację w pierwszych sześciu miesiącach tego roku. Podsuwa kilka wniosków, ale nie wszystkie są pozytywne, w tym te dotyczące Polski. 

Bieszczady jesieniąBieszczady. Bukowe lasy trafiły na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO

Think tank Ember porównał to, co działo się w pierwszym półroczu 2021 r., z odpowiednimi okresami dwóch poprzednich lat. Dzięki temu wiemy, że zapotrzebowanie na energię elektryczną w Europie wróciło już do poziomów sprzed pandemii - to nie jest raczej zaskoczenie, także w twardych danych z gospodarek widać wyraźne odbicie, musiało to więc za sobą pociągnąć zwiększony popyt na prąd. Jednocześnie jednak udział paliw kopalnych w wytwarzaniu energii był o 10 proc. niższy niż w 2019 roku, czyli przed pandemią, a to z kolei sprawiło, że emisje pochodzące z sektora energetycznego także były niższe od przedpandemicznych poziomów - o 12 proc.

Jak można się domyślić, wynika to ze zwiększenia udziału OZE - o 11 proc. w porównaniu z pierwszym kwartałem 2019. Tymczasem udział węgla spadł o 16 proc., a gazu ziemnego o 4 proc. Wyraźny spadek widać też w przypadku energii jądrowej (8 proc.).

Państwa europejskie włączały do swoich systemów nowe moce OZE. Szczególnie dobrze widać to było w Hiszpanii, gdzie produkcja energii z odnawialnych źródeł wzrosła o ponad jedną trzecią (między pierwszym półroczem 2019 a takim samym okresem 2021 r.). Jak podaje Ember, w pierwszych sześciu miesiącach tego roku z samego tylko wiatru w Hiszpanii wyprodukowano więcej energii elektrycznej niż z paliw kopalnych. OZE mocno wzrosły też w Holandii. W największej europejskiej gospodarce - Niemczech - mimo, że samo zapotrzebowanie na energię przewyższyło już nieco to sprzed pandemii, produkcja z paliw kopalnych była wciąż niższa - ale to w dużej części efekt spadku eksportu energii. 

Polska. Rośnie produkcja energii z węgla. "Bardzo niekorzystna tendencja"

"Europejska energetyka powoli się dekarbonizuje. W raporcie Ember widać, że w pierwszym półroczu 2021 r. produkcja z OZE była o 11 proc. wyższa niż w tym samym okresie przed pandemią. Już dwie trzecie energii dostarczają źródła zeroemisyjne - OZE i energetyka jądrowa. Ale nie we wszystkich krajach obraz jest taki sam - w Polsce nastąpił wzrost produkcji z węgla i tylko szybki rozwój źródeł fotowoltaicznych zrekompensował spadek generacji innych OZE. W efekcie emisje elektroenergetyki wzrosły o 2 proc. w porównaniu do pierwszego półrocza 2019 r. To bardzo niekorzystna tendencja, biorąc pod uwagę wysoki koszt wytwarzania energii z węgla i nasze zobowiązania do ograniczenia emisji" - zauważa Aleksandra Gawlikowska-Fyk, kierowniczka projektu Elektroenergetyka w Forum Energii. 

Zmiany klimatu. IPCC kończy prace nad nowym raportem.Na ten raport czekaliśmy osiem lat. IPCC finalizuje prace

Z raportu Ember wynika, że w pierwszej połowie roku zapotrzebowanie na energię elektryczną w Polsce nie tylko wróciło do poziomu sprzed pandemii, ale nawet go przekroczyło - o 2 proc. Ale jednocześnie tak samo wzrosła produkcja energii z paliw kopalnych i, co za tym idzie, emisje z energetyki. Wprawdzie mocno zwiększyła się produkcja z OZE (+13 proc.), przede wszystkim dzięki instalacjom fotowoltaicznym  (dodaliśmy ich aż 2,5 GW), ale to wciąż mały udział w całości produkcji energii - zaledwie 2,8 proc. Z wiatru produkujemy 9,4 proc. energii, a "czyste" źródła (Ember wlicza tutaj też atom, który w niektórych państwach ma istotny udział) ogółem 14 proc. Węgiel odpowiada za 76 proc. produkcji.

Pod tym względem jesteśmy w ogonie Europy. Tylko Cypr ma mniejszy niż Polska udział "czystej" (a raczej bez- lub niskoemisyjnej) energii. Za nami, na trzecim miejscu, plasują się Holandia i Estonia z 19 proc., ale większość unijnych państw radzi sobie znacznie lepiej. Na przykład w Czechach to 48 proc., w Niemczech 56 proc., na Węgrzech 61 proc., we Francji 92 proc., a w Szwecji 100 proc. Oczywiście, trzeba pamiętać, że nie chodzi tutaj wyłącznie o OZE - w wielu państwach, także w niektórych z wymienionych, istotnym albo nawet głównym źródłem energii jest atom. W Polsce to wciąż węgiel, który w całej UE w pierwszym półroczu odpowiadał tylko za 14 proc. produkcji energii - od 2015 roku ten udział spadł o blisko połowę. 

"Najnowsze dane uwzględniające odbicie gospodarki po pierwszym, najgłębszym szoku wiosną 2020 r. wskazują, że rozwój OZE w Polsce nie nadążał w latach 2019-2021 za wzrostem popytu na energię elektryczną, co doprowadziło do wzrostu wolumenu energii produkowanej z węgla w porównaniu z okresem przed pandemią. Stało się tak pomimo niewielkiego spadku udziału węgla w naszym miksie energetycznym - wyższe zapotrzebowanie na energię przeważyło nad stopniowym wzrostem udziału źródeł odnawialnych. Warto przy tym zwrócić uwagę, że wzrost produkcji energii z fotowoltaiki prawdopodobnie pozwolił na zmniejszenie wolumenu importu energii do Polski. Przełożyło się to na zmniejszenie produkcji z paliw kopalnych m.in. w Niemczech. Dane te wskazują, że Polska nie może spoczywać na laurach po ostatnim boomie fotowoltaicznym oraz kilku wielkoskalowych aukcjach OZE. Jeżeli chcemy uniknąć rosnących kosztów uprawnień CO2, potrzebujemy dalszego szybkiego rozwoju wszystkich niskoemisyjnych źródeł energii" - podkreśla Aleksander Śniegocki, kierownik programu "Klimat i energia" think tanku WiseEuropa. 

Koszt to ważny, dla rządu być może kluczowy, argument. Wytwarzanie energii elektrycznej z istniejących elektrowni na gaz ziemny i węgiel kamienny w głównych gospodarkach UE jest obecnie dwukrotnie droższe niż w przypadku nowych elektrowni wiatrowych i słonecznych. Kierownik programu europejskiego Ember, Charles Moore, mówi tak: "Teraz, gdy minął już efekt pandemii w sektorze energetycznym, ogólny trend jest jasny: paliwa kopalne szybko tracą na znaczeniu, w miarę jak Europa przechodzi na czyste źródła energii. Postęp ten nie jest jednak wystarczająco szybki, aby osiągnąć cel UE w zakresie ograniczania emisji, nie mówiąc już o przejściu w 100 proc. na czystą energię do 2035 roku. Nigdy nie było lepszego momentu, aby przyspieszyć transformację w kierunku energii wiatrowej i słonecznej, niż teraz, gdy koszty pozostania przy kopalinach są dojmująco oczywiste".

Więcej o: