Bez broni nikt na Svalbardzie poza osiedle nie wychodzi. Niedźwiedź polarny to król Arktyki, choć my jesteśmy groźniejsi

Maria Mazurek
Są bardzo ciekawskie - sprawdzają, co mogłoby nadawać się do zjedzenia - potężne i szybkie. To groźne zwierzęta, w których świecie ludzie są gośćmi i powinni schodzić im z drogi, choć przekonanie, że na Svalbardzie niedźwiedzi polarnych jest więcej niż ludzi, to mit. Olbrzymom, które mogą atakować błyskawicznie i bez ostrzeżenia, zagrażamy w inny sposób, wpuszczając "niewidzialnego" wroga do ich królestwa.

Gazeta.pl wraz z naukowcami z Uniwersytetu imienia Adama Mickiewicza w Poznaniu rusza na wyprawę na Spitsbergen. Przyjrzymy się zmianom klimatu z bliska. Będziemy obserwować, jak eksperci prowadzą badania i zbierają pomiary, sprawdzimy, ile lodu stracił ich "podopieczny" lodowiec, Sven, a to wszystko opiszemy i pokażemy czytelnikom Gazeta.pl. Teksty o Spitsbergenie, artykuły napisane przez samych naukowców w ramach cyklu "Klimat z bliska", aktualności z życia w stacji polarnej, zdjęcia i materiały wideo będzie można przeczytać i obejrzeć na stronie głównej Gazeta.pl oraz w specjalnym obszarze strony Zielona.gazeta.pl.

Naukowcy UAM, Jakub Małecki i Sebastian Kendzierski na lodowcu SvenNaukowcy UAM, Jakub Małecki i Sebastian Kendzierski na lodowcu Sven Maria Mazurek

Zobacz wideo Wyprawa Gazeta.pl. Wizyta niedźwiedzia w Stacji Polarnej UAM na Spitsbergenie

Istnieje dość powszechne i powtarzane, także w przewodnikach, przekonanie i stwierdzenie, że na Svalbardzie niedźwiedzi polarnych jest więcej niż ludzi. Bierze się zapewne z niedokładnej interpretacji danych zebranych przez naukowców, którzy niedźwiedzie liczą. Takie liczenie nie jest łatwym zadaniem. Zwierzęta te nie mają stałego terytorium, ich liczba na danym obszarze dodatkowo może się zmieniać w różnych porach roku, w warunkach arktycznych naukowcom trudno czasem prowadzić dokładne badania tego typu, a na dokładkę Norwegowie powinni w tym zakresie współpracować z Rosjanami, co bywa trudne. 

Wyprawa na Spitsbergen Gazeta.plWyprawa na Spitsbergen Gazeta.pl Maria Mazurek

Ile niedźwiedzi żyje na Svalbardzie? 

Wielkie liczenie niedźwiedzi polarnych odbyło się w 2015 roku. Rosja się z niego wycofała, więc statystyki dotyczące terenów pod jej jurysdykcją to w zasadzie jedynie szacunki. Także łączna liczba niedźwiedzi w regionie Morza Barentsa jest szacunkowa - ma być ich około 3000 (około jedna dziewiąta globalnej populacji). Nie chodzi tu wyłącznie o Svalbard. Według raportu przygotowanego pod egidą Norweskiego Instytutu Polarnego (to rządowa agencja) opublikowanego dwa lata po akcji liczenia, w granicach Svalbardu żyły około 264 niedźwiedzie - nieco więcej niż w poprzednim badaniu z 2004 roku (wtedy ta szacunkowa liczba wyniosła 241). Liczba 264 to taki naukowy szacunek środka przedziału, bo naukowcy piszą wprost, że jest 95-procentowe prawdopodobieństwo, że niedźwiedzi polarnych na Svalbardzie jest między 199 a 363. Na obszarze paku lodowego na północ od archipelagu w czasie badań przebywało około 709 niedźwiedzi, a na rosyjskich terenach na wschodzie (zarówno na lądzie, jak i na lodzie morskim) liczbę niedźwiedzi oszacowano na 1700 - znacznie mniej dokładnie niż na terytorium Norwegii, ze wspomnianego wyżej powodu. 

Mapa obszaru, na którym Norweski Instytut Polarny przeprowadził spis niedźwiedzi polarnych w 2015 r. i gdzie zwierzęta były widziane podczas czterotygodniowego badania.Mapa obszaru, na którym Norweski Instytut Polarny przeprowadził spis niedźwiedzi polarnych w 2015 r. i gdzie zwierzęta były widziane podczas czterotygodniowego badania. Źródło: Norweski Instytut Polarny

Ludzi na Svalbardzie mieszka około 2700, głównie w stolicy archipelagu, Longyearbyen. Widać więc wyraźnie, że niedźwiedzi w okolicach wysp jest znacznie mniej (tych "wyspiarskich" być może dziesięć razy mniej), nawet jeśli weźmie się pod uwagę samice, które (spędzając większość życia na morskim lodzie) schodzą na ląd, by urodzić młode. Nieporozumienie mogło się zacząć po badaniach z 2004 roku, kiedy naukowcy nie opublikowali oddzielnych szacunków dla samego Svalbardu i liczba dla Morza Barentsa przypisana została w zbiorowej świadomości do tego archipelagu. Wprawdzie niedźwiedzie potrafią się przemieszczać, nawet na duże odległości, czyli między Svalbardem a terenami należącymi do Rosji, ale z racji topniejącego coraz bardziej latem lodu morskiego, jest to dla nich coraz trudniejsze - muszą przepływać coraz większe połacie pozbawione dającego odpoczynek paku lodowego. 

Król Arktyki

Niedźwiedź polarny to ogromne zwierzę, największy ze wszystkich niedźwiedzi i jeden z największych drapieżników w ogóle. Dorosły samiec może ważyć od 300 do 700 kilogramów i mierzyć nawet 260 cm długości. Samice są o połowę mniejsze. Jest przystosowany do diety niemal wyłącznie mięsnej (w przeciwieństwie do innych niedźwiedzi). Nawet młode potrafią być niebezpieczne, ważąc 100 kilogramów i więcej. 

Władze Svalbardu ostrzegają wyraźnie, by nie ignorować zagrożenia. Niedźwiedzie polarne potrafią zaatakować szybko i bez ostrzeżenia, a gdy widać jakiegoś z oddali, nie należy zakładać, że pójdzie dalej swoją drogą - może zawrócić w kierunku przyglądających się mu ludzi. Można je spotkać na archipelagu przez cały rok, latem w zasadzie wszędzie, zimą wybierają raczej morski lód. Dlatego poruszający się po Spitsbergenie mieszkańcy powinni mieć przy sobie zawsze broń, a turyści nie oddalać się od zorganizowanych grup, będących pod opieką uzbrojonych przewodników.

Nie są to czcze ostrzeżenia. Jak podaje Norweski Instytut Polarny, niemal każdego roku odnotowywane są przypadki zastrzelenia niedźwiedzia w związku ze spotkaniem z człowiekiem. Także ludzie bywają ranieni przez te zwierzęta, a czasem, choć rzadko, zdarza się także, że giną. Sprzyja temu wzrost liczebności niedźwiedzi w ostatnich dekadach oraz zwiększony ruch turystyczny. Dlatego przestrzeganie zasad bezpieczeństwa jest na Svalbardzie bardzo ważne. Bez broni bezpiecznie można poruszać się tylko w obrębie zamieszkanych osiedli. Na poniższej mapie Longyearbyen ten obszar jest zaznaczony różowym kolorem: 

Mapa Longyearbyen z zaznaczoną na różowo strefą bezpieczną, w której noszenie broni dla ochrony przed niedźwiedziami nie jest wymagane.Mapa Longyearbyen z zaznaczoną na różowo strefą bezpieczną, w której noszenie broni dla ochrony przed niedźwiedziami nie jest wymagane. źródło: visitsvalbard.com

Najpierw polowania, teraz zanieczyszczenia i zmiany klimatu

Niedźwiedzie polarne są pod ochroną od 1973 roku i nie wolno na nie polować. Także śledzenie ich, wabienie, przeszkadzanie czy karmienie jest przestępstwem. W pierwszej kolejności należy więc niedźwiedzia odstraszyć, mierzenie bezpośrednio do niego z broni to ostateczność. Z zabicia niedźwiedzia polarnego trzeba się później władzom norweskim tłumaczyć. 

To ludzie są gośćmi w królestwie tych zwierząt, choć przez wiele lat byli agresorami. Przez wiele lat polowania na niedźwiedzie polarne były dość popularne. Rocznie zabijano ich średnio 300, co oznacza, że przez ponad stulecie intensywnych polowań zginęło około 30 tysięcy niedźwiedzi. Dekadę po objęciu ich ochroną, populacja niemal się podwoiła, ale to wciąż gatunek zagrożony.

Teraz niedźwiedziom może zagrażać inne niebezpieczeństwo, bezpośrednio niewidoczne. Do środowiska Arktyki przedostają się zanieczyszczenia z ludzkiej działalności. W organizmach niedźwiedzi, będących na szczycie łańcucha pokarmowego, wykryto wysokie stężenie szkodliwych związków chemicznych. Mogą one negatywnie wpływać na mózg, system odpornościowy i hormonalny, a także procesy związane z gromadzeniem i spalaniem tłuszczu.

Człowiek, napędzając zmiany klimatu, także mocno przekształca naturalne środowisko Arktyki. Niedźwiedzie to ssaki morskie, polują na lodzie - bo w wodach pokrytych lodem żyją foki. Niedźwiedzie są więc od lodu mocno uzależnione, szczególnie w miesiącach wiosennych i wczesnoletnich, kiedy pojawiają się młode foki. Jeśli sezon topnienia lodu zaczyna się coraz wcześniej (a tak się dzieje), niedźwiedziom coraz trudniej jest zdobyć pożywienie.

Arktyka i zmiany klimatu. Topnienie lodu na Morzu Łaptiewów.Morze Łaptiewów pokazuje, jak krok po kroku zbliżamy się do nieuniknionego

Jako stworzenia ciekawskie, szukają jedzenia także poza morzem. Ta ciekawskość pozwala im przystosować się do zmieniających się warunków, niedźwiedzie na Svalbardzie były widziane podczas pożywiania się reniferami, ptakami i ich jajami, a nawet wodorostami. Zmiany klimatu jak na razie nie sprawiają, że niedźwiedzie polarne głodują, ich populacja jest w dobrym stanie. Globalne ocieplenie ma jednak inne konsekwencje. To, że morskiego lodu jest coraz mniej, sprawia, że żyjące w granicach Svalbardu zwierzęta coraz rzadziej są w stanie wyprawiać się w inne rejony - musiałyby przepłynąć długie dystanse. 

Zobacz wideo Lodowce w Arktyce topnieją. Jak zmiany wpłyną na resztę świata?

"Nigdzie w zasięgu występowania niedźwiedzi polarnych nie odnotowano szybszej utraty lodu morskiego, spowodowanej zmianami klimatu, niż w rejonie Morza Barentsa" - piszą naukowcy w przywoływanym już tutaj opracowaniu ("Liczba i rozmieszczenie niedźwiedzi polarnych w zachodnim Morzu Barentsa", Jon Aars i inni, 2017 r.). Zauważają, że sezon letni, czyli okres od momentu sezonowego topnienia lodu do początku jego jesiennego odbudowywania, wydłużył się o około 20 tygodni w latach 1979-2013. Ich zdaniem w następnych dekadach to właśnie niedźwiedzie polarne z obszaru Morza Barentsa będą najbardziej zagrożone utratą siedlisk ze wszystkich zwierząt występujących w innych polarnych populacjach. Możliwe, że tylko kwestią czasu jest, kiedy wzrost svalbardzkiej populacji zostanie zahamowany przez negatywne skutki zmian klimatu. 

"Myślę, że za 50 lat niedźwiedzie polarne można będzie zobaczyć głównie w północnej Kanadzie i Grenlandii, na zachód od basenu polarnego, na obszarze, który często nazywa się 'miejscem ostatniego lodu'" - mówił w niedawnym wywiadzie opublikowanym przez Norweski Instytut Polarny Dag Vongraven z Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody (IUCN). Lód na tym obszarze - Morzu Wandela - według przewidywań naukowców stopi się później niż w innych częściach Arktyki. Niemniej pojawiły się badania, które wskazują, że w zeszłym roku topnienie lodu na Morzu Wandela było rekordowe.

Więcej o: