Słońce może "spalić" nam internet. Zdaniem naukowców, wystarczy jedna burza magnetyczna

Przy niefortunnym uderzeniu koronalnego wyrzutu masy ze Słońca w Ziemię, możemy mieć "internetową apokalipsę" - twierdzą naukowcy. Taka burza magnetyczna - o ile byłaby wystarczająco silna - nie tylko spowodowałaby długotrwałe przerwy w dostawach prądu, ale i na długo odcięłaby świat od globalnej sieci.
Zobacz wideo Sonda Parker Solar "dotknęła" Słońca. Misja pozwoliła na 5 nowych odkryć

Burza magnetyczna to nagłe zaburzenie ziemskiej magnetosfery, które może wywołać szereg negatywnych konsekwencji (m.in. awarię infrastruktury energetycznej i sztucznych satelitów na orbicie). Burze magnetyczne powstają niedługo po rozbłyskach słonecznych (po kilkudziesięciu godzinach), gdy silnie naładowany strumień cząstek z koronalnego wyrzutu masy ze Słońca dotrze do Ziemi.

Burza magnetyczna może "spalić" nam internet

Teraz naukowcy z University of California na konferencji SIGCOMM 2021 zaprezentowali wyniki badań, z których wynika, że odpowiednio silna burza magnetyczna mogłaby spowodować również długotrwałą, globalną awarię internetu. Oznacza to, że po powrocie zasilania (podczas burzy uszkodzeniu najpewniej uległaby też infrastruktura energetyczna) bylibyśmy odcięci od połączenia ze światem i zdani wyłącznie na komunikowanie się w sieciach lokalnych.

Powodem może być awaria infrastruktury przesyłającej informacje pomiędzy kontynentami w ramach globalnej sieci. Naukowcy tłumaczą, że same światłowody są co prawda odporne na strumień naładowanych cząstek naszej gwiazdy. Uszkodzeniu nie uległyby również kable "spajające" urządzenia w sieciach lokalnych.

Problemem będą repeatery, czyli urządzenia wzmacniające wiązkę światła, aby dane dotarły na drugi koniec w nienaruszonym stanie. Repeatery na dnie oceanów ustawiane są średnio co 50-150 km i są wrażliwe na działanie prądów indukowanych geomagnetycznie, co oznacza, że najprawdopodobniej uległyby uszkodzeniu.

Co więcej, infrastruktura łącząca sieć na długich dystansach - w przeciwieństwie do infrastruktury lokalnej - jest słabo uziemiona (co kilkaset lub kilka tysięcy kilometrów). Zdaniem badaczy to właśnie ona uległaby uszkodzeniu w czasie silnej burzy magnetycznej. Korzystając z internetu, łączymy się z kolei z serwerami z całego świata, więc awaria podmorskich kabli odcięłaby nas od poczty czy ulubionych serwisów streamingowych.

Największa burza magnetyczna wywołałaby dziś globalną katastrofę

Największa odnotowana burza magnetyczne miała miejsce we wrześniu 1859 roku. Do Ziemi dotarł (po zaledwie 18 godzinach) koronalny wyrzut masy słonecznej powodując ogromne zmiany pola magnetycznego Ziemi. Jednym z negatywnych skutków był nagły skok napięcia elektrycznego w liniach telegraficznych w Ameryce Północnej i Europie uniemożliwiający łączność i powodujący m.in. zapalenie papieru w telegrafach.

Burza była tak silna, że niezwykle jasne zorze polarne można było obserwować nawet na szerokościach geograficznych Meksyku i Hawajów. Uważa się, że dziś - gdy na orbicie Ziemi znajduje się tysiące satelitów, a miliardy urządzeń elektronicznych stale podłączonych jest do sieci energetycznych - zjawisko o podobnej sile wywołałoby globalną katastrofę.

Więcej o: