Największy rybi żłobek świata. Sensacyjne wieści z Antarktydy [WIDEO]

Na dnie pokrytego lodem Morza Weddella odkryto największą dotąd kolonię lęgową ryb białokrwistych. Liczy ok. 60 mln gniazd i jest wielkości Malty. - Nigdy czegoś takiego nie wiedzieliśmy - mówią naukowcy.

Odkrycia dokonała załoga niemieckiego statku badawczego przemierzającego Morze Weddella, jeden z najzimniejszych akwenów świata. To tam ponad 100 lat temu lód zniszczył statek Ernesta Shackletona, zmuszając podróżnika do heroicznej akcji ratunkowej, być może najsłynniejszej w całej historii odkrywania Antarktydy.

Tym razem na Morze Weddella wybrali się niemieccy naukowcy. Interesowało ich zjawisko nazywane upwellingiem, polegające na podnoszeniu się lodowatych oceanicznych wód głębinowych. Nie wiemy, czego dowiedzieli się w tym temacie, ale jak to często bywa w nauce, przez przypadek odkryli coś całkiem innego.

Była 3 nad ranem, większość załogi statku Polarsten spała, gdy kamery natrafiły na coś niespodziewanego - na ekranie co 20 sekund pojawiało się kolejne rybie gniazdo. - Po prostu nie chciały się skończyć, były wszędzie - powiedziała "The New York Times" Lillian Boehringer, która jako pierwsza zobaczyła odczyt z kamery.

Później dołączyli do niej inni naukowcy i przez kolejne cztery godziny obserwowali ten sam obraz: gniazdo, a nad nim samotna, strzegąca go ryba. - Zastanawialiśmy się, czy to się kiedykolwiek skończy - komentuje Autun Purser, główny autor artykułu opublikowanego w "Current Biology", w którym naukowcy opisali swoje odkrycie. Czekali z tym prawie rok - ich wyprawa odbyła się w lutym 2021 r.

Długo nie mogli uwierzyć w to, co zobaczyli, bo największa znana dotąd kolonia lęgowa ryb białokrwistych liczyła 60 gniazd. Ta, którą sfilmowali Niemcy, jest wielkości Malty - ma 240 km kw - i w jej obrębie znajduje się ok. 60 mln gniazd. 

- Jak to możliwe, że nikt przed nami tego nie widział. I ile jeszcze możemy odkryć, skoro trafiliśmy na coś takiego? - pyta Purser.

Krew czysta jak wódka

Ryby białokrwiste to jedyny znany przedstawiciel kręgowców, w którego żyłach nie płyną czerwone krwinki. "Ich krew jest czysta jak wódka" - pisze "The New York Times". Napędza je ogromne serce, a pompowana przez nie krew jest przezroczysta, bo nie ma w niej czerwonych krwinek i hemoglobiny odpowiedzialnych za transport tlenu. Ryby białokrwiste radzą sobie inaczej - tlen, którego nie brakuje w lodowatych wodach Południa, absorbują nie tylko przez skrzela, ale też przez skórę.

W każdym z gniazd lęgowych leży średnio 1735 dużych jaj. To łatwy łup dla drapieżników - rozgwiazd, wieloszczetów czy pająków morskich. Dlatego nad gniazdami krążą samce.

Naukowcy zaobserwowali, że gniazda znajdowały się obszarze bardzo ciepłej jak na panujące tam warunki obszar wody (1,6 stopnia Celsjusza). Zauważyli jeszcze coś - 50 km dalej na wschód odkryli kolejne gniazda. Nie było tam jednak ryb - gniazda zajęły gąbki i koralowce, organizmy, które potrzebują wielu lat, żeby urosnąć. Nie wiadomo, dlaczego ryby opuściły tamte tereny.

Więcej o: