Tak nas odzierają z najcenniejszych drzew? Mocne oskarżenia wobec firm audytujących Lasy Państwowe [ZAPOWIEDŹ]

Przyrodnicy zarzucają pracownikom Lasów Państwowych wycinanie najcenniejszych drzew, a międzynarodowym firmom audytowym fałszerstwa, niedbałość i sprzyjanie leśnikom. Nie wierzą też w jakość najważniejszego certyfikatu drewna w Polsce. Alternatywne audyty w Lasach Państwowych prowadzą ich pracownicy.
Zobacz wideo Od 15 lutego. Przeczytaj #Ekośledztwo Gazeta.pl

Przez cztery kolejne dni będziemy publikować wyniki naszego ekośledztwa dotyczącego rewizji i audytów najważniejszego certyfikatu drewna w Polsce - FSC.

Bez tego oznaczenia drewna od Lasów Państwowych nie kupią największe firmy jak Ikea, Castorama czy JYSK.

Opowiemy również o innym certyfikacie, PEFC, o którym mówi się, że został stworzony "przez leśników dla leśników".

We wtorek opiszemy spór o treść nowego standardu FSC dla Polski. Stawka jest wysoka - jeśli znikną zapisy o lasach referencyjnych i biogrupach, Lasy Państwowe będą mogły ciąć więcej i łatwiej. Brak oznaczenia FSC oznacza dla Lasów Państwowych poważne konsekwencje finansowe.

W środę przyjrzymy się oskarżeniom grupy przyrodników, którzy zarzucają międzynarodowym firmom audytującym Lasy Państwowe fałszerstwa.

W czwartek opiszemy historię walki lokalnej społeczności o miejski las. - Potraktowano nas jak ludzi z Borneo i Amazonii - mówią przedstawiciele strony społecznej, a jeden z audytorów przyznaje, że jego środowisko nie nadąża za potrzebami społecznymi. -  Nie mieliśmy czasu na zapoznanie się z całą dokumentacją - mówi nam audytor.

W piątek opiszemy przypadki, gdy pracownicy Lasów Państwowych sami audytowali swoje przedsiębiorstwo.

Poprzednie #ekośledztwa:

Więcej o: