Ceny paliw rosną, transport publiczny zyskuje na atrakcyjności. Powinien być darmowy? "To nie jest dobra droga"

Ropa naftowa powyżej 100 dolarów, ceny paliw rosną, ropa Putina finansuje wojnę w Ukrainie. Czas przestać karmić Putina - jednym z rozwiązań jest zostawienie samochodu w garażu i przesiadka do autobusu lub tramwaju. Zdaniem Pawła Rydzyńskiego, prezesa zarządu Stowarzyszenia Ekonomiki Transportu, komunikacja miejska nie powinna być jednak darmowa. - W wielu miejscach funkcjonuje bezpłatna komunikacja, ale to nie jest dobra droga. (...) Skala przesiadek z transportu prywatnego do publicznego nie jest duża - wyjaśnił.
Zobacz wideo

Ropa naftowa jest najdroższa od 8-9 lat - wyraźnie droższa była tylko w czasie poprzedniego kryzysu finansowego - i to przez niezbyt długi czas. Baryłka surowca na światowych rynkach kosztuje ponad 100 dolarów i niespecjalnie chce odejść od tego poziomu.

Ropa naftowa typu WTI - notowania kontraktów terminowych, wykres długoterminowy.Ropa naftowa typu WTI - notowania kontraktów terminowych, wykres długoterminowy. Źródło: investing.com

Ropa naftowa drożeje, czas przestać karmić Putina

Powodów jest kilka, ale w ostatnich miesiącach na czoło wybija się jeden, który ma nawet imię i nazwisko: Władimir Putin. Wojna, którą Rosja rozpętała w Ukrainie, podbija ceny surowca i pokazuje dobitnie, że Europa musi skończyć z uzależnieniem od dostaw rosyjskich surowców. Ropy z Rosji chcemy się pozbyć - Komisja Europejska zaproponowała jej zupełne porzucenie do końca tego roku. Nie jest to przesądzone, bo potrzebna jest zgoda wszystkich unijnych państw, niemniej odejście od ropy będzie korzystne także z innego powodu - środowiskowego.

Ursula von der Leyen, przewodnicząca Komisji Europejskiej w czasie przemówienia w Parlamencie Europejskim.Czas na ropę. UE chce mocno uderzyć w Rosję. Na sali PE brawa

Gazeta.pl razem ze stowarzyszeniem Miasto jest Nasze już kilka tygodni temu zainicjowała akcję pod hasłem "Nie karm Putina". Zanim embargo wejdzie w życie, warto robić swoje i samodzielnie ograniczać zużycie ropy naftowej. Jednym ze sposobów, by to zrobić, jest przesiadka z prywatnego samochodu do transportu publicznego - i właśnie na ten temat rozmawialiśmy w Zielonym Poranku Gazeta.pl z Pawłem Rydzyńskim, prezesem Stowarzyszenia Ekonomiki Transportu.

Zamieniając samochód na rower lub komunikację publiczną nie karmisz PutinaNie karm Putina. Wybieraj transport publiczny lub rower

"Korzystajmy z samochodów tylko wtedy, kiedy naprawdę jest taka potrzeba"

W czasie pandemii koronawirusa transport publiczny stracił wielu klientów. Lockdowny, restrykcje dotyczące ilości osób, które mogą jednocześnie podróżować autobusem czy pociągiem, praca zdalna, obawy przed zakażeniem.

- Przesadzoną jest teza, że ludzie nie chcą korzystać z transportu publicznego, ale pandemia zaburzyła wszystko - podkreślił Paweł Rydzyński. - W dużych miastach najczęściej transport publiczny jest dobry lub bardzo dobry, natomiast dużym problemem w wielu miejscach na obszarach wiejskich jest zła jakość lub brak transportu publicznego. Szacuje się, że około 20-25 proc. miejscowości w Polsce w ogóle nie ma żadnego transportu publicznego. Wiele kolejnych miejscowości ma transport publiczny, ale polegający na tym, że jeden autobus przyjeżdża o godz. 7:00, a drugi o 15:00 i kursuje tylko w dni nauki szkolnej - dodał.

- Tam, gdzie transport jest dobry, a w wielu miejscach jest przynajmniej dostateczny, to zwłaszcza w tym momencie, kiedy ceny paliw szybują, korzystajmy z samochodów tylko wtedy, kiedy naprawdę jest taka potrzeba, kiedy jedziemy czteroosobową rodziną na wakacje, kiedy jedziemy na duże zakupy. Natomiast jeśli musimy pojechać do pracy, a obok jedzie tramwaj czy kolejka miejska, to ja nie mam żadnych wątpliwości, co trzeba zrobić - zaznaczył prezes Stowarzyszenia Ekonomiki Transportu.

Czy transport publiczny powinien być darmowy?

Samorządom zależy zapewne na przyciągnięciu mieszkańców do transportu publicznego na powrót. Odświeżane są na przykład pomysły darmowych przejazdów. Od niedawna, od początku kwietnia, za zero złotych podróżować miejskimi autobusami mogą na przykład mieszkańcy 47-tysięcznych Starachowic. Prezydent Marek Materek mówił, że dotąd miasto dopłacało rocznie do miejskiej komunikacji 9,5 miliona złotych, a roczne wpływy z biletów wynosiły około 2 milionów złotych. Czyli o tyle zwiększy się dotacja miasta do Miejskiego Zakładu Komunikacji. Czy bezpłatne przejazdy to coś, co zachęci mieszkańców do podróżowania miejskimi autobusami?

- Są osoby, które, nawet jakby pasażerom się dopłacało do korzystania z komunikacji miejskiej, to i tak nie skorzystają z różnych powodów. (...) Co zrobić? Jest metoda kija i marchewki. Marchewką jest dobry, atrakcyjny transport publiczny, czyli wysoka częstotliwość, tanie bilety, a kijem jest ograniczanie wjazdu samochodów do centrum. Ale nie można wprowadzać kija bez marchewki - jak wprowadza się zakaz, to trzeba dać coś w zamian - powiedział Paweł Rydzyński.

- W wielu miejscach funkcjonuje bezpłatna komunikacja miejska, ale to nie jest dobra droga. Tak, jak dobrą drogą nie jest wprowadzanie, co jest powszechne w dużych miastach, bezpłatnych przejazdów dla uczniów i studentów. Doświadczenia wielu lat miast zachodnioeuropejskich pokazują, że to są zazwyczaj bardzo duże koszty, a bardzo niewielkie korzyści - skala przesiadek z transportu prywatnego do publicznego nie jest duża - wyjaśnił.

Rząd zachwala program Kolej Plus. Pociągi staną się bardziej atrakcyjne? Jakie wyzwania ma PKP?

Międzynarodowa Agencja Energetyczna (ang. International Energy Agency, IEA). przedstawiła 10-punktowy program, który pozwolić ma Unii Europejskiej na uniezależnienie się od dostaw rosyjskiej ropy. Wśród nich jest zmniejszenie dopuszczalnej prędkości na autostradach, wprowadzenie niedziel bez samochodu w miastach, ograniczenie ruchu prywatnych samochodów w miastach, obniżenie kosztów korzystania z transportu publicznego, zwiększenie carsharingu, czyli wspólnych przejazdów, zwiększenie elektryfikacji transportu i korzystanie z szybkiej kolei zamiast samolotów.

W programie prezes Stowarzyszenia Ekonomiki Transportu został zapytany także o kolej. - Ludzie wracają do kolei. Statystyki przewozowe nie są złe - powiedział Paweł Rydzyński, podkreślając, że jej rola jest duża i zwiększa się. - Oferta kolei aglomeracyjnych jest zróżnicowana. Im silniejsza metropolia, tym lepsza oferta. (...) Najgorzej jest w Polsce wschodniej. Oferta jest niekonkurencyjna z samochodami - dodał.

Więcej o: