Największy las między Warszawą a Łodzią zagrożony przez budowę CPK. ''To jakby autostradą przeciąć Białowieżę''

Dominik Szczepański
Samorządowcy z Mazowsza proponują zbudować w Bolimowskim Parku Krajobrazowym drogę i tory do Centralnego Portu Komunikacyjnego. Nie pytają nikogo o zdanie. - Nas też nikt nie pyta - mówi wójt Jaktorowa.
  • Wójt Jaktorowa, burmistrz Mszczonowa i prezydent Żyrardowa proponują poprowadzić drogę i tory do Centralnego Portu Komunikacyjnego przez Bolimowski Park Krajobrazowy i tereny, które niedługo mogą być do niego włączone
  • Puszcza Bolimowska to największy kompleks leśny między Łodzią a Warszawą, niezwykle ważny korytarz migracyjny dla zwierząt, ostoja zagrożonych i chronionych gatunków roślin
  • Samorządowcy nie konsultowali swojego pomysłu z władzami parku i gmin, przez które wyrysowali drogi
  • Pod protestem podpisało się dwa tysiące osób, kilkudziesięciu byłych opozycjonistów, filmowców, artystów, pisarzy i dziennikarzy. 
  • To kolejne #EkoŚledztwo. Wcześniejsze znajdziesz tutaj

- Czujemy, jakby ktoś grał nami w ruletkę - mówią mieszkańcy wsi leżących na skraju Bolimowskiego Parku Krajobrazowego.

Wcześniej przyszłość planowali im projektanci Centralnego Portu Komunikacyjnego. Teraz wzięły się za to lokalne władze, które uważają, że zniszczenie parku krajobrazowego jest mniejszym złem.

Marsjanie atakują

Sosny zrobiły miejsce dla kilku starych dębów. Na konarze jednego przysiadł kruk i odwrócił głowę w kierunku drewnianego domu, którego z drogi już prawie nie widać. Ile chata jeszcze postoi, nie wiadomo, natura zabiera ją po kawałku. Ścieżka przecięła ścianę zieleni, zwęziła i zniknęła w dzikich krzewach. Na spotkanie wybiegły konie, dla których spokojnego miejsca Iwona i Maciej Burzowie szukali przez 15 lat. - A teraz drżymy, czy nie będziemy musieli się wyprowadzić - mówi Iwona, mieszkanka Antoniewa, wsi położonej w Bolimowskim Parku Krajobrazowym.

 W najczarniejszym śnie widzi szeroką drogę biegnącą 500 metrów od jej gospodarstwa. Słyszała o dwupasmówce, może nawet trzypasmówce, a mają być jeszcze tory. 

Do końca lutego żyła spokojnie. Wtedy swoją koncepcję dojazdu do Centralnego Portu Komunikacyjnego przedstawili wójt Jaktorowa, burmistrz Mszczonowa i prezydent Żyrardowa. Wcześniej gminy zagrożone przez budowę CPK protestowały wspólnie.

Samorządowcy zaproponowali, żeby trasy przebiegały przez Bolimowski Park Krajobrazowy i jego najbliższe sąsiedztwo, przez gminy Puszcza Mariańska i Wiskitki, obszary chronione zabezpieczające las przez suszą, pełne uroku wsie Sokule, Łubno i Tomaszew, obok starego dworu wpisanego na listę zabytków, znanego z „Nocy i dni" i „Rancza".

Koncepcja wójta Jaktorowa, prezydenta Żyrardowa i burmistrza MszczonowaKoncepcja wójta Jaktorowa, prezydenta Żyrardowa i burmistrza Mszczonowa Gazeta.pl

To nasza odpowiedź na armagedon, który chce nam tu zafundować CPK. Aktualny plan zakłada przecięcie Jaktorowa. Naszą gminę rozjadą pociągi i straci ona rację bytu. Wyszliśmy więc z kontrpropozycją - tłumaczy Gazeta.pl Maciej Śliwerski, wójt Jaktorowa.

Razem z prezydentem Żyrardowa Lucjanem Chrzanowskim i burmistrzem Mszczonowa Józefem Kurkiem przedstawił dwa pomysły, które mogą się łączyć w jeden albo być traktowane osobno. Pierwsza koncepcja zakłada poprowadzenie dróg i torów na północ od Jaktorowa. Druga - na zachód od Żyrardowa, czyli przez Bolimowski Park Krajobrazowy i tereny do niego przylegające, o które niedługo mógłby zostać powiększony. Linie nie są jednak dokładne, nie wiadomo jak głęboko inwestycja wdarłaby się w park krajobrazowy. Na powyższej mapie przedstawiamy przybliżony przebieg tras - trzeba pamiętać, że pas, w którym trwa budowa autostrady i kolei, ma przynajmniej kilkaset metrów szerokości i trzeba do niego poprowadzić drogi techniczne, przeciwpożarowe itp.

Pod protestem przeciwko temu pomysłowi podpisało się dwa tysiące osób, kilkudziesięciu byłych opozycjonistów, filmowców, artystów, pisarzy i dziennikarzy.  

Budowa linii kolejowych i autostrady zagroziłaby 220 chronionym gatunkom roślin i 160 gatunkom zwierząt, m.in. bocianom czarnym, żurawiom, orlikom krzykliwym. Można ją porównać do budowy szybkiej kolei i autostrady przez Białowieżę lub Tatrzański Park Narodowy - mówi Gazeta.pl Michał Matys, jeden z organizatorów protestu.

Złudzeń nie ma Stanisław Pytliński, były dyrektor Bolimowskiego Parku Krajobrazowego. Dla przyrody takie rozwiązanie byłoby katastrofalne. 

- Linie kolejowe i drogi nie są kreskami na mapie, ale korytarzami szerokimi na kilkaset metrów, może nawet kilka kilometrów. Do nich trzeba poprowadzić drogi przeciwpożarowe, serwisowe, linie energetyczne, kopać tunele i budować wiadukty. Proszę dodać do tego hałas, śmieci, światła w nocy. Ten teren zmieni się całkowicie, zacznie jałowieć. Dotąd plany Centralnego Portu Komunikacyjnego kreślili tylko jego pomysłodawcy. Teraz zabrały się za to także lokalne władze gmin, które są niezadowolone z ulokowania elementów infrastruktury na ich terenie. Wolałyby przerzucić to do sąsiadów - mówi Pytliński. 

  • Masz temat, którym powinniśmy zająć się w #EkoŚledztwach Gazeta.pl? Chcesz przekazać ważne informacje? Napisz do autora dominik.szczepanski@agora.pl, a skontaktuje się z Tobą. Zapewniamy anonimowość.

Bolimowski Park Krajobrazowy to największy las między Warszawą a Łodzią, szlak migracyjny zwierząt między Puszczą Kampinoską a Puszczą Pilicką. Uchował się z biedy - ziemie pod uprawę były słabe, a wszędzie daleko. W dodatku połowa lasu należała do Radziwiłłów, którzy polowali z gośćmi na kuropatwy, bażanty i sarny, a obcych nie wpuszczali.

Bolimowski Park KrajobrazowyBolimowski Park Krajobrazowy Gazeta.pl

Serce puszczy bije w rezerwacie Rawka, gdzie zachowały się resztki lasu łęgowego i torfowisk. Rośnie tam 27 chronionych gatunków roślin, nad meandrującą rzeką latają zimorodki, bieliki i czaple. Wzdłuż wody od wieków wędrują łosie, rysie, sarny, daniele i dziki. Ostatnio w parku pojawiły się nawet niewidziane od 300 lat wilki. - Nie pomogą żadne płoty, nie ma mowy, żeby zwierzęta przestały tędy migrować. Przeszkody stają się także przyczyną wypadków drogowych. Jeśli plany, o których rozmawiamy, dojdą do skutku, to będzie ich tylko więcej - mówi Pytliński.

Samorządowcy nie pytali go opinię ani nie uprzedzili o swojej koncepcji. Dowiedział się o niej od jednego z mieszkańców wsi leżącej na skraju parku. 

Wójt Jaktorowa broni się, że jego też nikt o niczym nie informuje. To już cztery lata, odkąd ogłoszono, że w okolicy ma powstać Centralny Port Komunikacyjny, a do dziś nie wiadomo, jak będzie można do niego dojechać, gdzie dokładnie zostanie zbudowany, ani ile będzie kosztować. Wycena pęcznieje - niektórzy mówią już o 130 mld zł, a sprawę rentowności portu bada Najwyższa Izba Kontroli. Protesty obejmują kolejne wsie i miasta, a na etatach w nieistniejącym jeszcze lotnisku pracuje ponad 200 osób.

- Koncepcja poprowadzenia tych dróg przez Jaktorów kojarzy mi się z planami Marsjan. Równie dobrze mogliby wylądować na Mazowszu i narysować sobie palcem na mapie linie, nie bacząc na ludzi. Od czterech lat mieszkańcy naszej gminy zastanawiają się, czy remontować domy, czy to bez sensu, bo zostaną z nich wyrzuceni. Wiele młodych osób się tu sprowadziło, wzięli kredyty na  kilkadziesiąt lat. Co oni mają sobie teraz myśleć? - pyta Maciej Śliwerski, wójt Jaktorowa.

Otuleni przez puszczę 

Iwona Burza opowiada, że do Antoniewa sprowadzili się ze względu na konie. Wcześniej prowadzili stajnie w Łowiczu, gdzie budynki sąsiadowały z ruchliwą drogą nr 92, którą łączy Warszawę z Poznaniem. Kilka razy zdarzyło się, że wystraszone hałasem zwierzęta forsowały ogrodzenie i wybiegały na asfalt. Postanowili poszukać miejsca, w którym będą bezpieczne.

Teraz od autostrady A2 dzielą ich w linii prostej dwa kilometry, lecz dzięki gęstemu lasowi łatwo o niej zapomnieć. Chyba że powieje z północy. - Wtedy jest jeden wielki szum - mówi Iwona. 

Dziś nie szumi. Pijemy kawę, słuchamy ptaków. - Na łąkę przylatują żurawie, ostatnio wpadł nawet dudek, całe wieki go nie widziałam. A tam, gdzie stoją konie, przybiegają koziołki - pokazuje Iwona i opowiada, że gdy znajduje się na siodle, świat zachowuje się inaczej. Dzikie zwierzęta nie wyczuwają jeźdźca, zapach konia jest mocniejszy, więc łatwo wpaść na łosia czy ścigającego bażanty lisa. 

- Żyjemy otuleni przez puszczę. To nie jest typowa wieś, gdzie sąsiedzi zaglądają do okien. Gospodarstwa stoją porozrzucane, ludzie mogą wypocząć. Jak przyjeżdżają na konie, to często mówią: „o matko święta, czujemy się, jakbyśmy byli w Bieszczadach" - mówi Iwona.

Razem z mężem przyjechali do Antoniewa siedem lat temu. Sprawdzili plany zagospodarowania okolicy, rozpytywali o nowe drogi, ale urzędnicy zapewniali, że tu się nic nie dzieje. Ta opowieść jest wspólna dla sąsiednich wsi - ludzie przeprowadzali się z miast i szukali w bolimowskich lasach spokoju. Słyszeli, że będzie święty.

Teraz Iwona kreśli w myślach linię drogi, która może minąć jej dom o kilkaset metrów. - Konie tego nie zniosą, ludzie przestaną przyjeżdżać. Mamy się wyprowadzić i szukać nowego miejsca, znów zaczynać od początku? Jesteśmy po pięćdziesiątce, dokąd pójdziemy? Zrośliśmy się z ziemią - mówi. 

Historię starego domu, rozlatującego się kawałek po kawałku, który mija się na drodze do stadniny, usłyszała pewnego dnia od gościa. Była nim kobieta, która wychowywała się tu z dziadkami. Chciała zobaczyć, kim są nowi właściciele gospodarstwa na końcu ścieżki.  

Powiedziała, że chata popękała, gdy ze skraju drogi huknął sowiecki czołg. Ostatniej zimy przed przeprowadzką śnieg pchał się do środka przez dziury. - Dziadek tej dziewczyny podobno zakopał gdzieś broń po wojnie, może kiedyś ją znajdę. Historii wokół jest tyle, że czuję, jakbym mieszkała tu od zawsze - mówi Iwona. 

Ziemia może kryć o wiele więcej niż kilka starych karabinów. W leżącym kilometr na wschód od Antoniewa Tomaszowie - tamtędy według propozycji samorządowców również może przejść droga - archeolodzy znaleźli ślady człowieka z epoki brązu, ale całego terenu jeszcze nie przebadali.

Korytarzem bez ludzi?  

Wójt Jaktorowa tłumaczy, że jeśli droga i kolej przejdą przez Jaktorów, dom straci prawie 1000 osób, znikną ścieżki rowerowe i cmentarz. - Proponujemy inną koncepcję. Projektowaliśmy ją tak, żeby na trasie nie było domów. Rozumiem, że mieszkańcy tamtych terenów protestują, a przyrodnicy walczą o każde drzewo. I bardzo dobrze, ale my musimy myśleć o naszych ludziach. Ta koncepcja to mniejsze zło. Według niej my również będziemy obciążeni, bo przyjmiemy na siebie budowy w północnej części gminy - mówi wójt Jaktorowa. 

Według unijnego prawa zło jest większe. Zgodnie z wytycznymi Komisji Europejskiej oraz wyrokami Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości pierwszeństwo w takich inwestycjach zawsze powinna mieć koncepcja, według której droga i tory przebiegają poza obszarami Natura 2000, rezerwatami, parkami krajobrazowymi i obszarami chronionego krajobrazu. 

Budową dojazdu do CPK przez Bolimowski Park Krajobrazowy rząd narazi Polskę się na kolejne kary. 

Michał Matys, jeden z organizatorów protestu, mówi, że z tym brakiem domów to nieprawda:-  Na tym obszarze znajdują się prowadzone od pokoleń liczne gospodarstwa rolne i agroturystyczne, całe wioski puszczańskie w symbiozie z chronionymi terenami. Ingerencja w wyznaczony obszar chroniony na pewno spowoduje jego degradację: przyrodniczą, hydrologiczną, krajobrazową i rekreacyjną.

Władze Bolimowskiego Parku Krajobrazu propozycję mazowieckich samorządowców zaopiniowały negatywnie. Wskazały, że park to jeden z ostatnich rozległych kompleksów leśnych na południu Mazowsza, a jego rola w sieci ekologicznej jest kluczowa. 

Las krzyczy najciszej

Jednak w piśmie samorządowców do CPK to przyroda jest posłuszna człowiekowi.  

Meandrujące nie są w nim rzeki, a linie kolejowe; potoki nie niosą wody, tylko podróżnych. „Trzeba w tym miejscu zwrócić uwagę, że projektowanie infrastruktury liniowej poza aspektami techniczno-ekonomicznymi ma również walory estetyczne. Ludzie podróżujący pociągiem lub samochodem mają prawo do podziwiania krajobrazu" - napisali wójt, burmistrz i prezydent.

W projekcie nie ma wzmianki o cennych lasach, których trzeba będzie się pozbyć przy budowie dróg i torów. Ani o tym, co stanie się z rezerwuarami wody, których w pobliżu proponowanych tras jest kilkanaście. W żargonie przyrodników nazywa się je użytkami ekologicznymi i prawnie chroni. To one ratują okolicę przy wzmagającej się od lat suszy. 

Fragment koncepcji wójta Jaktorowa, burmistrza Mszczonowa i prezydenta ŻyrardowaFragment koncepcji wójta Jaktorowa, burmistrza Mszczonowa i prezydenta Żyrardowa Gazeta.pl

Tutejsze gleby to piachy. Schną błyskawicznie. Z powodu suszy, a także oprysków pól chemikaliami, maleją populacje płazów, gadów, owadów i ptaków - mówi Pytliński, były dyrektor parku. 

W koncepcji samorządowców można przeczytać o plantacji roślin energetycznych i budowie dużego zbiornika wodnego w Mszczonowie, gdzie „ryby, płazy i ptaki wodne będą mogły rozmnażać się i rozprzestrzeniać w najbliższej okolicy, stanowiąc dopełnienie krajobrazu".

Las krzyczy najciszej - mówi Wioletta Pilorz, pisarka i animatorka kultury, od lat walcząca o lasy wokół Żyrardowa.

- W tym miejscu jest skumulowane całe piękno polskiej przyrody, ale niestety nie może się za siebie wypowiedzieć, a nasze apele odbijają się echem od ściany. Mam wrażenie, że jest coraz gorzej. Skala wycinek zrobiła się nieprawdopodobna, pod topór idą kilkusetletnie drzewa - dodaje Pilorz. 

Tłumaczy, że lasy są ważne dla Żyrardowa z powodu zanieczyszczonego powietrza. - Ze smutkiem patrzę jak zdrowy rozsądek przegrywa z ekonomią, a o przyrodzie się zapomina - mówi.

Broniła tych lasów kilka lat temu, gdy pojawił się pomysł przecięcia ich linią wysokiego napięcia 400 KV. Wtedy pomogła powszechna zgoda - tereny leżące na zachód od Żyrardowa postanowiono przyłączyć do Bolimowskiego Parku Krajobrazowego. Chciały tego władze parku, lokalne samorządy, Lasy Państwowe, pozytywnie wypowiedziały się Urzędy Marszałkowskie. I ten łódzki, i mazowiecki, bo park leży w obu województwach. Dziś temat wraca, bo protestujący przeciwko koncepcji samorządowców upatrują w nim szansy na obronę parku przed koleją i autostradą.  

Pytliński mówi Gazeta.pl, że od prawie czterech lat ma komplet wymaganych dokumentów do powiększenia parku: wszystkie zgody, projekt opisowy, mapy i wykaz współrzędnych załamania granic. Potrzeba już tylko wynikającej z ustawy o ochronie przyrody jednomyślnej uchwały obu sejmików wojewódzkich. Chodzi o 880 hektarów.

Wtedy możemy powiększyć park o nowe tereny. Nie wiemy jednak, dlaczego sejmiki milczą. Sprawa najwyraźniej gdzieś utknęła i nikt nie powiedział nam dlaczego - zastanawia się Pytliński. 

Rzecznika mazowieckiego Urzędu Marszałkowskiego Marta Milewska tłumaczy, że ruch należy teraz do Łodzi, bo to tam znajduje się większa część parku. - Prace nad projektem uchwały prowadzone były wyłącznie w trybie roboczym, poprzez spotkania, kontakty telefoniczne i mailowe. Na skutek śmierci ówczesnego dyrektora Bolimowskiego Parku Krajobrazowego, który po stronie Województwa Łódzkiego koordynował prace nad uchwałą, prace nad projektem uległy przedłużeniu - przekazała nam rzeczniczka. 

Urzędnikom chodzi prawdopodobnie o zmarłego w 2020 r. Hieronima Andrzejewskiego, dyrektora Zespołu Parków Krajobrazowych Województwa Łódzkiego. - Wedle mojej wiedzy wszystkie dokumenty zostały złożone na długo przed jego śmiercią - mówi Pytliński. 

Na odpowiedź z Łodzi czekaliśmy dwa tygodnie. Tamtejszy Urząd Marszałkowski poinformował nas, że  z pytaniami trafiliśmy akurat na przeprowadzkę departamentu, a odpowiedzi być może są w pudle, które trzeba znaleźć. Nie wiemy, czy to się udało, bo długo wyczekiwana odpowiedź UM w Łodzi brzmi tak: „Sprawa powiększenia Bolimowskiego Parku Krajobrazowego jest cały czas procedowana – jest to czasochłonny proces, wymagający wielu uzgodnień leżących po stronie samorządów dwóch województw: łódzkiego i mazowieckiego".

Kiedy Wioletta Pilorz przeprowadziła się z mężem na skraj Puszczy Bolimowskiej, poczuła, że znaleźli swoje miejsce na ziemi. Nie wyobrażali sobie jednak, że ciągle będą musieli tego miejsca bronić. Mają wrażenie, że co chwilę ktoś próbuje je zniszczyć, urwać dla siebie kawałek.

- Parę lat temu broniliśmy bolimowskich lasów przed budową linii wysokiego napięcia, teraz protestujemy przeciwko autostradzie i torom. Co będzie dalej? - pyta Pilorz.

Napisała kilka książek, w tym „Krainę ostatniego tura". To właśnie tu, w Puszczy Jaktorowskiej, istniała ostatnia na świecie ostoja tych zwierząt. Były oczkiem w głowie króla, który nakazał chronić je pod karą gardła, ale opiekunowie łąk, na których pasły się tury, wpuścili tam krowy. A z nimi choroby. Ostatni tur na świecie zmarł w 1627 roku.

Bolimowski Park KrajobrazowyBolimowski Park Krajobrazowy https://www.facebook.com/BolimowskiParkKrajobrazowy

Zabierzcie całe moje życie

Być może droga i tory przetną wieś Sokule, a plac budowy powstanie tuż za ogrodzeniem wpisanego do rejestru zabytków dworu z XVIII wieku, który jest znany z „Nocy i dni" Jerzego Antczaka czy serialu „Ranczo". - W Sokulu żył mój pradziad, dziad, ojciec, teraz ja tu mieszkam, ale jestem coraz bardziej zaniepokojony przyszłością - mówi Daniel Galecki, sołtys Sokula. 

Tłumaczy, że z powodu nieregularnej zabudowy jego wieś jest łakomym kąskiem dla inwestorów i że nawet jeśli uda się ją obronić przed nowymi planami, to w przyszłości może tędy przebiec autostrada A50. W zasadzie tuż na granicy Bolimowskiego Parku Krajobrazowego, przy ścianie lasu.

W Sokulu powstałyby wtedy kilometrowe rozjazdy. Moja wieś  praktycznie by zniknęła - dodaje.

Prawie połowa mieszkańców Sokula zapisała się do Stowarzyszenia STOP CPK, transparenty z hasłami protestu wiszą co kilkadziesiąt metrów, w całej okolicy Baranowa jest podobnie. - Ale zdajemy sobie sprawę, że w CPK i tak zrobią, co będą chcieli, mogą nas załatwić specustawą. Gdyby im się udało, to wolałbym, żeby mnie wysiedlili. Nie chcę mieszkać obok drogi i torów. Jeśli zabierają mi życie, to niech biorą je w całości, a nie zostawią małą część i każą wegetować - mówi Galecki.

A może droga i tory przetną Franciszków, gdzieś obok alei dębów, nieopodal której swój ośrodek rozwojowo-terapeutyczny prowadzi Agata Wiatrowska? Sprowadziła się tu przypadkiem, szukając miejsca godzinę od Warszawy. Zakochała się w bolimowskim lesie od pierwszego wejrzenia, a las zna, spędziła w nim dzieciństwo, jest z Podlasia. - Mam wrażenie, że Bolimowski Park Krajobrazowy nie ma jeszcze wyrobionej marki, a zasługuje na nią. Moi klienci dziwią się, że Mazowsze może być takie ładne - mówi Agata.

Opowiada też, że w zimie pod domem kręcą się łosie, a za płotem zamieszkała rodzina saren. Syn Agaty widział przez okno sarni poród, a ona obserwowała taniec dudków, który kiedyś widziała nad Biebrzą, gdzie podziwiać ptaki przyjeżdżają ludzie z całego świata.

Ta okolica jest nieodkrytą perłą, nie mamy jeszcze świadomości jej piękna. A już chcą ją pociąć drogami i torami. Mam obawy, czy uda nam się obronić. Las nie chodzi na protesty, a nas, mieszkańców, jest tu mniej niż na terenach gęsto zaludnionych, teoretycznie mamy więc mniejszą siłę - mówi Agata.

Strach patrzeć w niebo. Ale i tak nikt nie pyta

Może być i tak, że droga i tory przetną Łubno.

- Pan jeszcze raz powtórzy, bo chyba nie dosłyszałem - sołtys Łubna Marek Markowski nachyla się teatralnie.

- Czy ktoś was pytał o zdanie?

- Czyli jednak dobrze słyszałem. Proszę wybaczyć, zatkało mnie po prostu, że pan o takie rzeczy pyta - śmieje się Markowski. - Nie, nikt nas o nic nie pytał. Nie tak tu sprawy wyglądają.

Siedzimy w kolejce turystycznej, którą wozi dzieci po okolicy. Robi to od 27 lat, wcześniej do wozów zaprzęgał konie, ale musiał użerać się z pijanymi furmanami, a potem miał zawał i lekarz kazał mu żyć spokojniej. Kupił więc kolejkę, która na Mazowsze przyjechała z Ustronia Morskiego. Sołtysem jest o 32 lat.

- Nie po to wywożę dzieci z zadymionych miast, żeby oni teraz przyrodę niszczyli - mówi. - Dzieci tutaj od razu apetytu dostają, aż się rodzice dziwią. Ten las to źródło świeżego powietrza dla okolicy. Ludzie sprowadzają się do nas, uciekając z zatrutych miast. W ciągu ostatnich 10 lat w mojej wsi przybyło ze 100 nowych domów. Jak oni to sobie wyobrażają? Przecież takie tory czy droga to będzie pas szeroki na 400 metrów. Wpakują je tu, przetną działki i albo nas wysiedlą, albo odetną od świata - mówi Markowski.

Ludzie w Łubnie przychodzą do niego jeszcze z jedną obawą.

Do 24 lutego ten port nas tak nawet nie przerażał, ale potem na Ukrainę spadły bomby kasetowe. Kto nam zagwarantuje, że Putin albo jakiś następny diabeł nie zaatakuje? A jak zaatakuje, to najpierw walnie w wielkie lotnisko. Aż drgawek dostaję od takich myśli - mówi Markowski.

Maciej Śliwerski, wójt Jaktorowa, a także jego pełnomocnik Sławomir Kamiński w trakcie rozmowy kilkukrotnie powtarzają, że CPK nie prowadzi żadnych konsultacji społecznych i nie pyta ich o zdanie. 

- Daliśmy koncepcję, nie odezwali się. Tak wyglądają konsultacje z ich strony.

- A czy zapytali państwo o zdanie mieszkańców wsi, przez które proponujecie poprowadzić drogę i tory? - pytam.

Kręcą głowami.

- To jest dla nas koncepcja, nie traktujemy tego jako projektu, tylko jak jedno z wielu możliwych rozwiązań, które w części ratuje naszą gminę. Chory pomysł CPK zaczął rodzić różne dziwne pomysły. To jest nasza obrona. Najlepsza, jaką wymyśliliśmy. Pyta pan, czy się z sąsiadami o to czasem się nie pokłócimy? Nie, możemy mieć inne zdania, ale żyjemy dobrze. Każdy walczy tutaj o dobro swoich mieszkańców.

Interesy kosztem innych

Burmistrz Wiskitek Rafał Mitura uważa, że koncepcja wójta Jaktorowa, prezydenta Żyrardowa i burmistrza Mszczonowa to pogwałcenie wszelkich sąsiedzkich relacji. - Projekt został przygotowany bez naszej wiedzy i udziału. Za naszymi plecami. Jeśli działania gmin Jaktorów, Mszczonów i Żyrardów będą szły w tym kierunku, stawiają pod dużym znakiem zapytania inne wspólne relacje. Takie podziały nie wróżą nic dobrego - mówi Mitura.

Dodaje, że koncepcja wójta, prezydenta i burmistrza oznacza, iż pogodzili się oni z budową CPK i chcą minimalizować swoje straty kosztem innych, a swoje siły przekierowują już nie na walkę o zmianę lokalizacji całej inwestycji CPK, ale spory z sąsiadami.

Gdy jednak zapytać w urzędach miasta w Żyrardowie i Mszczonowie, to okazuje się, że pomysł już wcale nie jest wspólny.

- Stanowiska prezentowane przez którąkolwiek z gmin nie były przedmiotem uzgodnienia z mojej strony - poinformował nas Przemysław Kopeć, zastępca prezydenta Żyrardowa.

Burmistrz Mszczonowa, Józef Kurek: - Przekazałem wójtowi Jaktorowa informację, że proponowany przebieg wymaga analizy i zgody wszystkich gmin powiatu żyrardowskiego. Nie jest on też uzgodnieniem ze strony Gminy Mszczonów przebiegu trasy, gdyż ta wymaga szeregu analiz, w tym środowiskowych, a nawet sama lokalizacja na terenie gminy Mszczonów nie jest korzystna i uzgodniona. Z całą pewnością nie promujemy prowadzenia torów i drogi przez tereny cenne przyrodniczo.

Na pytanie, dlaczego więc podpisał się pod propozycją poprowadzenia drogi i kolei przez Bolimowski Park Krajobrazowy, burmistrz Mszczonowa już nie odpisał.

- Podczas spotkania burmistrz Mszczonowa i prezydent Żyrardowa wnieśli drobne poprawki i obaj zgodzili się na tę koncepcje - komentuje wójt Jaktorowa.

CPK reaguje po naszym artykule

O opisaną koncepcję zapytaliśmy CPK, jednak do momentu publikacji tekstu nie dostaliśmy odpowiedzi. Ta przyszła dwie godziny po ukazaniu się artykułu.

Rzecznik CPK Konrad Majszyk napisał:

"Przebieg nowej linii kolejowej przez Bolimowski Park Krajobrazowy nie jest planowany przez CPK.

Warianty przebiegu linii kolejowych w ramach projektu węzła CPK zostały wytyczone przez zespół ekspertów, w tym osoby z wieloletnim doświadczeniem z zakresu ochrony środowiska. W trakcie realizowanego studium techniczno-ekonomiczno-środowiskowego (STEŚ) wszystkie warianty są poddawane wielokryterialnym analizom i konsultacjom. Ponownie podkreślamy – opisywany wariant jest pomysłem samorządowców i nie jest on wariantem proponowanym przez CPK.

Inwestycje CPK prowadzone są z zachowaniem wszystkich obowiązujących norm ochrony środowiska i poprzedzane wielomiesięcznymi inwentaryzacjami środowiskowymi.

Szanując prawo samorządowców do proponowania swoich wersji przebiegów, nie możemy uwzględniać propozycji naruszających obowiązujące zasady ochrony środowiska – a tak byłoby w przypadku przebiegu przedstawionego w artykule".

Jednakże w aktualnej koncepcji CPK projektowana linia kolejowa ma przeciąć zespół przyrodniczo-krajobrazowy Wydmy Międzyborowskie leżący w obszarze chronionego krajobrazu.

Poprosiliśmy o aktualne warianty dróg i kolei do CPK ze szczególnym uwzględnieniem tych planowanych niedaleko Żyrardowa i Puszczy Bolimowskiej. Nie dostaliśmy odpowiedzi.

Napisz do autora: dominik.szczepanski@agora.pl

Więcej o: