USA. Potężna powódź w Parku Narodowym Yellowstone. Amerykańskie władze ewakuowały ponad 10 tysięcy ludzi

Intensywne opady deszczu, powódź, lawiny błotne i osuwające się skały zmusiły amerykańskie władze do zamknięcia Parku Narodowego Yellowstone. Woda zabierała budynki i mosty, podmywała drogi. Ponad 10 tysięcy osób musiało opuścić teren. Nikt nie zginął ani nie został ranny.

Park Narodowy Yellowstone leżący w trzech stanach Montanie Idaho i Wyoming będzie zamknięty co najmniej przez tydzień. Pracownik rezerwatu Cam Sholly, cytowany przez agencję Associated Press, przyznaje, że sytuacja powodziowa jest tak poważna, iż północna część parku może nie otworzyć się przez całe lato.

Więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata na stronie głównej Gazeta.pl

Zobacz wideo "Na COP26 jest dużo deklaracji, ale one przysłaniają to, co się dzieje za kulisami"

Opady deszczu nie ustają, a meteorolodzy ostrzegają przez kolejną falą powodziową w najbliższy weekend. 

Montana ogłosiła stan klęski żywiołowej

Rzeka Yellowstone osiągnęła historyczny poziom po wielu dniach opadów i szybkim topieniu się śniegu. W poniedziałek fala powodziowa miała 4,2 metra wysokości. Poprzedni rekord poziomu rzeki padł w 1918 r. i wyniósł 3,5 metra, podają władze USA. Rwący nurt rzeki zniszczył znaczne części południowej Montany i północnego Wyoming. Świadkowie mówią, że czegoś podobnego jeszcze nie widzieli - wszystko, co porywała rzeka po prostu znikało. Skalę zniszczeń w parku będzie można oszacować dopiero, kiedy deszcz ustanie, a woda znacząco obniży poziom.

Gubernator stanu Montana Greg Gianforte ogłosił stan klęski żywiołowej. Wielu mieszkańców nie ma tam prądu. Gwardia Narodowa stanu wysłała dwa helikoptery, które pomagają ewakuować ludzi z zagrożonych terenów. 

W Parku Narodowym Yellowstone, który obchodzi w tym roku 150. rocznicę powstania, powódź to fatalny początek sezonu turystycznego, który miał przyciągnąć wielu odwiedzających pod dwóch pandemicznych latach.  Yellowstone odwiedza co roku 4 mln turystów.

Ekstremalna susza w Arizonie i Kalifornii

Meteorolodzy w USA historycznej powodzi w Yellowstone nie przypisują bezpośrednio zmianom klimatycznym. Oceniają, że intensywny deszcz w tym regionie kraju jest związany z masami powietrza, które powodują fale upałów na Środkowym Zachodzie i Wschodnim Wybrzeżu. W zachodnich stanach USA w wyniku uporczywej suszy wiele lasów płonie. Intensywność pożarów jest tak duża, że dym z pożaru w górach Flagstaff w Arizonie można było zobaczyć w Kolorado. Z terenu ewakuowano ponad 2,5 tysiąca mieszkańców.

Ostrzeżenia przed nadmiernym upałem ogłoszono dla San Antonio i Austin w Teksasie, Tulsy w Oklahomie, a także w Phoenix i Tucson w Arizonie - podaje CNN. Wśród miast objętych ostrzeżeniami przed upałem są El Paso, Dallas i Houston w Teksasie oraz Oklahoma City, Kansas City, Nowy Orlean i Nashville.

Z prognoz synoptyków wynika, że w ciągu najbliższego tygodnia ponad 230 milionów ludzi, czyli ponad 70 procent mieszkańców południowych regionów kraju może spodziewać się temperatury 32,2 st. C. Ponad 45 milionów mieszkańców dozna temperatury 37,7 st. C lub większej.

Rick Thoman, specjalista ds. klimatu z University of Alaska Fairbanks, powiedział AP,  że ocieplenie klimatu sprawia, że "ekstremalne zjawiska pogodowe są bardziej prawdopodobne, niż byłyby bez ingerencji człowieka". - Czy powódź w Yellowstone powtórzy się za pięć lub 50 lat? Możliwe, że nie. Będziemy mieć znacznie bardziej ekstremalne zjawiska - oceniał.

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina >>>

Więcej o: