Donald Trump kpi ze zmian klimatu i znowu nie wie, co mówi. "Będziemy mieli więcej domów na plaży"

Donald Trump podczas spotkania z mieszkańcami Alaski kpił z pogłębiającego się kryzysu klimatycznego. Według byłego prezydenta USA "są większe problemy" niż postępujące zmiany klimatu. Słowa polityka są zaskakujące zwłaszcza w sytuacji, gdy Stany Zjednoczone doświadczają coraz gorszych susz, długotrwałych pożarów lasów czy niszczycielskich huraganów, których intensywność zwiększyła się właśnie z powodu ocieplenia klimatu.

Donald Trump na spotkaniu z mieszkańcami Anchorage na Alasce postanowił zakpić z kryzysu klimatycznego. Były prezydent USA po raz kolejny poddał w wątpliwość to, że zmiany klimatu są spowodowane działalnością człowieka. Polityk w swoich wystąpieniach przeczy naukowo udowodnionym twierdzeniom i powiela nieprawdę. 

Zobacz wideo Gazeta.pl na Spitsbergenie. Jak zmiany klimatu widać w Arktyce?

Donald Trump kpi ze zmian klimatycznych. "Będziemy mieli trochę więcej domów przy plaży"

- Słyszałem, że oceany podniosą się o ósmą część cala w ciągu najbliższych 300 lat. Mamy większe problemy niż to - mówił były prezydent mieszkańcom Alaski. W jednym z miast w tym stanie już w 2016 roku zdecydowano o konieczności przesiedlenia mieszkańców w głąb lądu ze względu na ocieplanie klimatu, które powoduje, że zamieszkiwane przez nich tereny ulegają erozji. Koszt przeniesienia zaledwie 25 rodzin oszacowano wówczas na 180 mln dolarów. Z danych ministerstwa budownictwa mieszkaniowego i urbanizacji wynikało, że w 2016 roku około 200 miejscowości na Alasce zagrożonych powodziami i erozją.

- Będziemy mieli trochę więcej domów przy plaży, co nie jest najgorszą rzeczą na świecie - mówił w sobotę wieczorem Donald Trump. Podobnych sformułowań polityk używa niemal na każdym spotkaniu kampanijnym, np. w lutym tego roku. "I to jest jego problem, że w ogóle nie myśli o ociepleniu klimatu. Ci ludzie nie żyją w świecie rzeczywistości" - napisał dziennikarz "Independent". 

Przeczytaj więcej informacji o środowisku na stronie głównej Gazeta.pl.

USA. Potężna powódź w Parku Narodowym Yellowstone. Amerykańskie władze ewakuowały ponad 10 tysięcy ludziPotężna powódź w USA. 10 tys. ludzi ewakuowanych z Yellowstone

Podczas spotkania Donald Trump zadeklarował też poparcie dla "legendarnej" Sarah Palin, która ubiega się o miejsce w Izbie Reprezentantów USA. Sama polityczka później także zabrała głos. - Kochamy cię. Potrzebujemy cię z powrotem - stwierdziła Pallin.

Kawałek lodowca oderwał się we włoskich DolomitachDolomity. Lodowiec załamał się i zabił turystów po fali upałów

********

Zmiany klimatu potęgują ekstremalne ulewy i susze

Ekstrema pogodowe - z jednej strony gwałtowne ulewy, z drugiej fale upałów - są wśród przewidywanych przez naukowców skutków zmian klimatu. O ile roczna suma opadów może się nie zmieniać, to inny będzie ich rozkład: wzrasta liczba opadów krótkotrwałych, o silnym natężeniu, powodujących podtopienia, a w dłuższych odstępach między nimi możliwe są susze. Ponadto gwałtowne opady nie przeciwdziałają wysychaniu tak dobrze, bo woda szybko spływa do cieków wodnych.

W przygotowanym przez warszawski ratusz dokumencie dot. adaptacji do zmian klimatu czytamy, że w latach 1981-2013 "wzrosła liczba dni z opadem intensywnym oraz odnotowywano coraz wyższe jednostkowe wartości opadów". Przykładem była ulewa w stolicy w czerwcu 2020 roku, gdy w kilka godzin spadło tyle deszczu, ile wynosi średnia miesięczna suma opadów. Do tego brak retencji wody i miejska betonoza potęgują skutki takich ulew i przyczyniają się do zalewania ulic i budynków. Inny przykład to województwo łódzkie, które jest zagrożone silnym pustynnieniem oraz równolegle powodziami w dolinach największych rzek regionu.

Więcej o skutkach kryzysu klimatycznego i rozwiązaniach, jakie mamy w walce z nim, przeczytasz w serwisie Zielona.Gazeta.pl.

Więcej o: