Cały film o jednym dębie. "Ekologa wpędza w poczucie winy. My chcieliśmy zachwycić naturą"

Wąż powoli pełznie ku ofierze, kolorowe ptaki tańczą na gałęziach, nagła burza porywa liście. To sceny z filmu przyrodniczego, ale nie pokazuje on egzotycznej Amazonii czy Afryki. "Serce dębu" to obraz niesamowitej różnorodności, którą także w Polsce możemy mieć tuż za płotem. - To cuda, których często nie zauważamy lub nie doceniamy - mówią w rozmowie z Gazeta.pl twórcy filmu.

Amazonia jest tutaj - to mógłby być główny wniosek z filmu "Serce dębu", choć nie pada w nim to zdanie. Nie pada ani jedno zdanie, ponieważ twórcy filmu, Laurent Charbonnier i Michel Seydoux, zdecydowali się pokazać historię 200-letniego drzewa bez komentarza narratora.

Jesteśmy jedynie obserwatorami życia, które toczy się na, pod i wokół starego dębu, w rytm przyrody i muzyki. Podglądamy naturę, która mieszkańcom Europy nie jest daleka - dąb, myszy, wiewiórki to dobrze znani nam sąsiedzi. Ale ile rzeczywiście o nich wiemy, jak często ich dostrzegamy? W filmie ich życie zachwyca swoją dynamiką, relacjami i różnorodnością. O to, jaka koncepcja i idee stały za takim tematem filmu, zapytaliśmy jego twórców.

Patryk Strzałkowski: Skąd pojawił się pomysł, by stworzyć film, którego jedynym bohaterem jest pojedyncze drzewo, a jego historia jest opowiadana bez narratora?

Laurent Charbonnier: Ten pomysł narodził się już kilkanaście lat temu. W 2009 roku rozpocząłem proces poszukiwania odpowiedniej lokalizacji - i odpowiedniego drzewa. W 2017 poznałem Michela, opowiedziałem mu o pomyśle i wspólnie postanowiliśmy, że to będzie film bez opowieści narratora. Jedynym komentarzem jest muzyka. 

Michel Seydoux: Tym, co nam przyświecało, było uchwycenie bioróżnorodności zawartej w bardzo małej przestrzeni. Pokazanie, że w przestrzeni pojedynczego dębu dzieje się całe, zorganizowane życie. Życie towarzyskie, życie codzienne, które rządzi się swoimi regułami. Nawet pojedyncze drzewo ma ogromne bogactwo życia. 

Jedna pokazanie tego brzmi jak spore - i czasochłonne - wyzwanie

L.C. Od razu podjęliśmy decyzję, że nie będziemy się spieszyć. Stworzenie opowieści, którą ludzie będą chcieli zobaczyć w kinie, wymaga czasu. Cały projekt zajął nam pięć lat. Dużo czasu poświęciliśmy na obserwację, same zdjęcia robiliśmy przez 14 miesięcy.

Czy tak długa praca w tym miejscu zmienił wasze postrzeganie natury?

L.C. Szukaliśmy odpowiedniego dębu w całej Francji, ale ostatecznie wybraliśmy drzewo, które znajduje się bardzo blisko mojego domu. Dzięki temu mogłem szybko reagować. Kiedy szła burza, kiedy padał śnieg, mogłem wyjąć kamerę z szafy i natychmiast jechać to nagrać

M.S. Ja jestem typowym mieszczuchem i bardzo doceniłem możliwość przebywania w naturze. Można powiedzieć, że ten dąb stał się moim przyjacielem. 

A czy od strony technicznej produkcja filmu była dla was wyzwaniem?

L.C. Największym wyzwaniem było zrealizowanie wszystkiego tego, co założyliśmy w scenariuszu. W większości się to udało, było też kilka niespodzianek. Włożyliśmy też niesamowicie dużo pracy w to, żeby utrzymać rytm filmu: dynamicznych sekwencji, zwolnienia akcji. Nagraliśmy 350 godzin materiału, sam montaż zajął 42 tygodnie. 

M.S. Pracowaliśmy ze świetnymi operatorami, specjalistami w swoich dziedzinach. Laurent spędził 150 dni przy i na drzewie. Ale technika była tu w służbie historii. Najważniejsze było stworzenie rytmu i historii, która porwie widzów.

W filmach przyrodniczych często zachwycamy się egzotycznym, niedostępnymi krajobrazami i zwierzętami. Wy pokazujecie "zwykły" dąb - drzewo, jakie wiele osób we Francji, czy w Polsce, widzi na co dzień za oknem.

M.S. Chcemy zaprosić naszych widzów na spacer wokół drzewa - i to właśnie drzewa, które jest tuż obok, mogłoby stać na czymś podwórku. I pokazujemy, że także tam jest cały ekosystem, wielka bioróżnorodność. I że tej egzotyki nie trzeba szukać daleko, ona jest też w naszym ogródku. To cuda, których często nie zauważamy lub nie doceniamy.

Nasz film powstał we Francji, ale równie dobrze mógłby powstać w Polsce, w Irlandii, we Włoszech. Zabieramy widzów w podróż, ale bardzo niedaleką. 

To docenienie bliskiej przyrody teraz ważne, teraz kiedy mierzymy się z wyzwaniami kryzysu klimatycznego i środowiskowego?

M.S. Dziś ekologia to w dużej mierze obwinianie na jakieś szkodliwe działania. Naszym celem nie jest wpędzać w poczucie winy, tylko zachwycać. Chcemy budzić zachwyt nad przyrodą, bo uważamy, że w ten sposób najłatwiej skłonić ludzi do ochrony naszej planety. Chcieliśmy pokazać jej maleńki wycinek, na którym widać, że żyjemy na niesamowitej planecie, która jest warta ochrony. 

***

Film "Serce Dębu" w kinach od 7 października. Więcej informacji o filmie na stronie serce-debu.bestfilm.pl/. Dystrybutor filmu wspólnie z siecią kin Helios i fundacją Las na Zawsze planuje wiosną 2023 posadzić nowy las - z każdego zakupionego biletu na film "Serce dębu" część kwoty zostanie przeznaczona na akcję sadzenia lasu.

 
Więcej o: