Ustawa wiatrakowa. Jadwiga Emilewicz: Nie przywracamy tamtej patodeweloperki

- Mówimy w ustawie wiatrakowej, że samorządy muszą się wypowiedzieć, a maszt nie może stać w odległości bliższej niż 500 metrów - mówiła w Porannej Rozmowie Gazeta.pl była wicepremierka Jadwiga Emilewicz. Zapewniała, że Polska nie wraca do "patodeweloperki".

Była wicepremierka Jadwiga Emilewicz mówiła w Porannej Rozmowie Gazeta.pl o ustawie wiatrakowej. - Ustawa nie znosi zapisu 10H. Co do zasady, 10H pozostaje i jest utrzymane. Kierunek, który przyjął rząd PiS na przełomie 2015-2016 roku zostaje utrzymany - podkreślała w rozmowie z Jackiem Gądkiem.

Zobacz wideo PiS przestanie walczyć z wiatrakami? Pytamy poseł Emilewicz

Wiatraki. Jadwiga Emilewicz: Możemy mieć mniej masztów

Posłanka podkreślała, że ustawa nie przywraca "tamtej patodeweloperki". - Samorządy muszą się wypowiedzieć, a maszt nie może stać w odległości bliższej niż 500 metrów. Zmieniło się to, że dziś maszty farm wiatrowych są znacznie wyższe, a technologie są znacznie efektywniejsze, niż te sprzed 10 lat - mówiła.

Jadwiga Emilewicz tłumaczyła, że dziś możemy mieć mniej masztów. - Jeżeli chcemy uzyskać 1 GW, to nie musimy stawiać 40 masztów, tylko na przykład 10. To ma znaczenie krajobrazowe i odległościowe. My dziś mówimy: minimum 500 metrów [odległości - przyp. red.], a decyzję trzeba podjąć w dwukrotnych konsultacjach społecznych nie tylko w danej gminie, ale też sąsiadującej - wskazywała.

Dziś mamy sytuację prawną, w której mamy ustawę 10H, ale ona działa w dwie strony. Nie można postawić masztu w odległości 10-krotnej wysokości masztu, ale też nie można postawić domu w odległości 10-krotnej od masztu. Myśmy ustawą, którą mamy dziś, chcąc nie chcąc, zablokowali wiele terenów inwestycyjnych pod budowę domów

- powiedziała była wiceszefowa rządu.

Andrzej DudaCzy Duda zgodzi się uwolnić wiatraki?

Jadwiga Emilewicz mówiła również o fotowoltaice. - Mamy zapowiedź Ministerstwa Klimatu, że będzie dofinansowanie instalacji fotowoltaicznych dla spółdzielni mieszkaniowych. Mam nadzieję, że w tym roku zazielenią się dachy blokowisk. To jest ogromny potencjał - podkreślała. Przyznała również, że 3 lata temu było korzystniej zakładać fotowoltaikę na domu prywatnym. - Poszło to w złym kierunku, a efekty widzimy dziś - komentowała.

Ustawa wiatrakowa. Sejm wkrótce zajmie się projektem

Przepisy ustawy wiatrakowej opisał szczegółowo Patryk Strzałkowski w tekście "Ustawa wiatrakowa wyciągnięta z zamrażarki. Liberalizacja słynnej zasady 10H do pierwszego czytania".

Przypomnijmy, że Solidarna Polska i część PiS-u blokuje zmiany dotyczącej tzw. zasady 10H. Zakłada ona, że odległość wiatraka od zabudowań musi stanowić przynajmniej 10-krotność wysokości takiej instalacji (liczonej w punkcie maksymalnej wysokości łopaty). Czyli jeśli wiatrak ma 150 metrów wysokości, to nie może stać bliżej niż półtora km od budynków mieszkalnych. To sprawia, że wiatraków nie można stawiać na ponad 99 proc. powierzchni Polski.

Mateusz MorawieckiMorawiecki powiedział, kiedy Polska złoży wniosek o KPO

Rządowa ustawa trafiła do Sejmu 14 lipca 2022 r., ale nie był jeszcze procedowana. Projekt nie miał nadanego numeru druku, nie był skierowany do prac w komisjach. PiS był za to krytykowany przez branżę, organizacje zajmujące się klimatem i opozycję. Jednak rząd obiecywał, że blokująca rozwój energetyki wiatrowej zasada 10H zostanie zliberalizowana. Podkreślmy raz jeszcze, że to jeden z tzw. kamieni milowych - zmiana prawa jest niezbędna do odblokowania pieniędzy z Krajowego Planu Odbudowy. Jeśli KPO ma zostać odblokowane, to potrzebne będą szybkie prace nad nowym prawem.

Więcej informacji z Polski przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Rzecznik rządu Piotr Müller liczy, "że prace będą kontynuowane na następnym posiedzeniu Sejmu" i wtedy też sprawa "zostanie zamknięta". Zgodnie z harmonogramem kolejne posiedzenie parlamentu planowane jest na za dwa tygodnie, w dniach 25 i 26 stycznia. Müller ocenił w piątek, że Polska zawnioskuje o uruchomienie pieniędzy z KPO po zakończeniu procesu legislacyjnego ustawy o SN, czyli prawdopodobnie za "półtora miesiąca". Komisja Europejska ma dwa miesiące na wnikliwą analizę wniosku i podjęcie decyzji.

Więcej o: