Rzeka Derwent wyschła w "najbardziej wilgotnym" regionie w Anglii. Winna susza i działalność człowieka

Działacze organizacji West Cumbria Rivers Trust dokonali tragicznego odkrycia. Rzeka Derwent, w regionach znanych jako "najbardziej wilgotne w Anglii" niemal całkowicie wyschła. Jest to wynikiem suszy, z jaką zmaga się wiele państw, w tym Polska. Jednak częściową winę za tę katastrofę ekologiczną ponosi także bezpośrednio człowiek.

Zmiany klimatyczne widać niemal na każdym kroku. Boleśnie przekonali się o tym Brytyjczycy. Tamtejsze media zostały powiadomione o wyschniętej rzece przez działaczy organizacji West Cumbria Rivers Trust, którzy zajmują się ochroną lokalnej przyrody. Odkryli oni, że odcinki rzeki Derwent w Borrowdale, które przepływały w regionach znanych jako "najbardziej wilgotne w Anglii", są niemal całkowicie pozbawione wody. 

Ruth Mackay z West Cumbria Rivers Trust powiedziała, że rzeka wyschła po tym, jak przez trzy lata z rzędu występowała w tej okolicy przedłużająca się susza. "Jeśli susza wpływa na rzekę, zwykle istnieje szansa na odbudowę w kolejnych latach, ale kiedy dzieje się to rok po roku, skutki są katastrofalne dla dzikiej przyrody, która od niej zależy" - dodała. "The Guardian" przekazał, że siedliska przyrody, które znajdują się w korycie rzeki i jej okolicy mają ogromne znaczenie dla kraju, dlatego zostały tam wyznaczone obszary o szczególnym znaczeniu naukowym, jak i obszary chronione. Niestety badania przeprowadzone przez rządowy departament Natural England na początku tego roku wykazały, że większość ważnych obszarów roślinnych była w "niekorzystnym stanie", a przypomnijmy, że badania były robione przed pojawieniem się suszy. 

Człowiek przyczynił się do katastrofy ekologicznej

Jednak wyschnięta rzeka jest nie tylko skutkiem suszy, ale także bezpośrednich działań człowieka. Jak donosi Interia, "przez wieki lokalni rolnicy oraz zarządcy w Borrowdale modyfikowali system rzeczny, prostując koryto rzeki i skupiając się na nawadnianiu swoich farm", co także znacznie przyczyniło się do narażenia rzeki na susze. 

Działacze z West Cumbria Rivers Trust apelują, by zwracać uwagę na otaczające nas środowisko i starać się minimalizować katastrofy ekologiczne. "Każdy może odegrać swoją rolę, zmniejszając zużycie wody, zachowując wysoką czujność w okresie podwyższonego ryzyka występowania pożaru i zgłaszając obserwacje zagrożonych lub pozostawionych dzikich zwierząt" - napisali. 

Susza w Polsce

Nie tylko Wielka Brytania zmaga się z suszą. W niektórych regionach Polski również nie widziano deszczu od wielu tygodni. Poziom wód w naszym kraju drastycznie spada, a wilgotność gleby jest na przerażająco niskim poziomie. Problem występuje przede wszystkim w mniejszych miejscowościach. Lokalni urzędnicy, aby minimalizować ryzyko całkowitego braku wody, zwracają się do mieszkańców z prośbami o jej racjonowanie lub wydają komunikaty zakazujące podlewania trawników i ogrodów. 

Ograniczenia dotyczące użycia wody są zalecane m.in. w Parzęczewie. Wójt wraz z dyrektorem zakładu gospodarki komunalnej w gminie wydali wspólny komunikat, gdzie apelują o wykorzystywanie wody jedynie do celów pitnych. Podobne pismo wystosował burmistrz gminy Supraśl. "Ze względu na konieczność utrzymania ciągłości dostaw wody do odbiorców w ramach systemu zbiorowego zaopatrzenia w wodę wprowadza się przepisy porządkowe" - czytamy w komunikacie. W dalszej części jest napisane, że od 6 do 22, czyli w godzinach największego poboru, jest zakaz podlewania ogrodów, trawników i napełniania basenów ogrodowych. Za nieprzestrzeganie zakazu, który obowiązuje do końca miesiąca, "grozi kara grzywny, wymierzona w trybie i na zasadach określonych w prawie o wykroczeniach".

Więcej o: