Planety oceaniczne mogą być powszechne w naszej galaktyce. W ich wodach może istnieć życie

Bartłomiej Pawlak
Planety oceaniczne, czyli w całości pokryte wodnym oceanem mogą być w Drodze Mlecznej powszechne, sugerują badacze z NASA. Zdaniem naukowców, mogą panować na nich warunki sprzyjające rozwojowi życia.

Naukowcy od wielu lat szukają życia we Wszechświecie. Badacze poszukują go zarówno w odległych układach planetarnych, jak i w naszym Układzie Słonecznym. Nawet w relatywnie niewielkiej odległości od Ziemi jest wiele nieprzebadanych miejsc, gdzie życie mogłoby istnieć i się rozwijać.

To m.in. lodowe księżyce gazowych olbrzymów - np. Europa (księżyc Jowisza) i Enceladus (księżyc Saturna). Oba pokryte są grubą warstwą lodu, pod którą znajduje się globalny ocean ciekłej wody. Co więcej, spod powierzchni obu księżyców wydostają się obłoki pary wodnej i tryskają wodne gejzery. Zdaniem badaczy, nic nie stoi na przeszkodzie, aby pod lodową skorupą Europy i Enceladusa istniały chociażby proste formy życia.

Zobacz wideo Najciekawsze odkrycia kosmiczne ostatnich lat

Ile oceanicznych planet mamy w galaktyce?

Astronomowie zakładają, że skoro na lodowych księżycach Jowisza i Saturna mogą być warunki sprzyjające powstaniu życia, nie inaczej jest na odległych planetach znajdujących się poza Układem Słonecznym. Badacze postanowili wyliczyć, ile takich aktywnych geologicznie egzoplanet może istnieć w naszej galaktyce Drodze Mlecznej.

Badacze wybrali w tym celu 53 egzoplanety, które mają podobne rozmiary, jak Ziemia, choć mogą być nawet ośmiokrotnie bardziej masywne. Nieprzypadkowo. Badacze założyli bowiem, że obiekty tych rozmiarów to planety skaliste, a nie gazowe olbrzymy.

Od czasu rozpoczęcia badań w 2017 roku, astronomowie znaleźli jeszcze 30 innych planet pasujących do grupy, jednak nie uwzględniono ich w badaniu. Co ciekawe, wśród przeanalizowanych obiektów znalazły się te z pobliskiego nam systemu TRAPPIST-1.

Badacze podczas analizy wzięli też pod uwagę ilość energii, którą może wytwarzać każda z planet. Uwzględniono przy tym dwa główne jej źródła - powolny rozpad materiałów radioaktywnych w płaszczu i skorupie planety oraz siły pływowe powodowane przez inne masywne obiekty znajdujące się w pobliżu.

Badaczom udało się ustalić, że ok. 1/4 wszystkich przeanalizowanych obiektów to najprawdopodobniej planety oceaniczne (pokryte w całości wodą). Na części z nich woda może być ukryta pod lodową skorupą.

Odnosząc taki wynik do całej Drogi Mlecznej, można przypuszczać, że w naszej galaktyce aż 1/4 wszystkich planet skalistych jest pokryta wodą. Zdaniem badaczy, część z nich wykazuje najpewniej aktywność geologiczną jeszcze większą niż Europa i Enceladus. Oznacza to, że takie wodne światy (gdzie życie może się rozwijać) są w naszej galaktyce powszechne.

Z Europy i Enceladusa wybuchają pióropusze wody, dzięki czemu możemy stwierdzić, że ciała te mają podpowierzchniowe oceany pod ich skorupami i mają energię, która napędza te pióropusze. To dwa wymogi do istnienia życia, jakie znamy. Jeśli więc myślimy o tych miejscach, jako o możliwych do zamieszkania, być może większe ich wersje w innych systemach planetarnych również nadają się do zamieszkania

- mówi doktor Lynnae C. Quick, planetolożka NASA i główna autorka badań.

Czytaj też: Może być nawet 10 mld egzoplanet podobnych do Ziemi. I to tylko w naszej galaktyce

Naukowcy wciąż będą badać podobne egzoplanety

Naukowcy podkreślają, że obserwacja egzoplanet wciąż jest bardzo kłopotliwa ze względu na bardzo dużą odległość od nich i oślepiający blask ich macierzystych gwiazd. Wykorzystując jednak rozmiary, masy i oddalenie egzoplanet od ich gwiazd, a także modele fizyczne z Układu Słonecznego, badacze potrafią wyliczyć, jakie warunki na nich panują. Znając m.in. gęstość planety i jej temperaturę powierzchniową potrafią ocenić, czy na danej planecie występuje woda w stanie ciekłym.

Lista obiektów, na których potencjalnie może istnieć życie, może przydać się zresztą w niedalekiej przyszłości. Astronomowie mają planach m.in. wystrzelenie Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba (w 2021 roku) i innych instrumentów, które pozwolą na przeprowadzenie znacznie dokładniejszych badań niż obecnie.

Już teraz podkreślają, że jednym z miejsc, na które zamierzają skierować Teleskop Jamesa Webba, jest układ TRAPPIST-1. Zespół dr Quick wyliczył, że planety e, f, g oraz h tego układu (egzoplanety nazywa się literami w kolejności alfabetycznej, licząc od gwiazdy) mogą być pokryte globalnym oceanem.

Badacze dodają jednak, że nie przestają badać lodowych księżyców z Układu Słonecznego (przede wszystkim Europy i Enceladusa). Lepsze zrozumienie ich natury pozwoli w przyszłości lepiej ocenić występowanie warunków sprzyjających rozwojowi życia na dalekich egoplanetach.

Czytaj też: Teleskop Hubble'a spojrzał w przeszłość. Obraz sprzed 13 mld lat pokazuje, że nasz świat jest starszy, niż sądzono