NASA może wysłać sondę kosmiczną do księżyca Neptuna. Ma zbadać podpowierzchniowy ocean Trytona

Bartłomiej Pawlak
NASA zamierza zbadać jeden z odległych światów znajdujących się w naszym Układzie Słonecznym. Zespół naukowców zaproponował, aby obiektem, na który poleci amerykańska sonda kosmiczna był Tryton. To intrygujący księżyc Neptuna, który może kryć ocean ciekłej wody, a takie środowisko to świetne miejsce dla rozwoju życia.
Zobacz wideo Najciekawsze odkrycia kosmiczne ostatnich lat

Naukowcy od dawna przyglądają się księżycom gazowych olbrzymów jako miejscom, na których potencjalnie może istnieć życie. Pomimo ekstremalnie niskich temperatur, jakie panują na powierzchniach tych ciał, mogą istnieć tam warunki sprzyjające rozwojowi życia.

Badacze wiedzą już, że na księżycu Jowisza - Europie oraz księżycu Saturna - Enceladusie istnieją podpowierzchniowe globalne oceany wypełnione ciekłą wodą i ukryte pod grubą warstwą lodu. Co więcej, oba księżyce wykazują znaczną aktywność geologiczną. Obserwowaliśmy już wydostające się z nich obłoki pary wodnej i wodne gejzery, co oznacza, że mają nie tylko wodę w stanie ciekłym, ale i energię potrzebną do rozwoju choćby prostych form życia.

Możliwa misja NASA na księżyc Neptuna - Tryton

Badacze wciąż mają jednak niewiele danych na temat księżyców odleglejszych planet Układu Słonecznego - Urana i Neptuna. Szczególnie intrygujący wydaje się jeden z naturalnych satelitów Neptuna - Tryton. Wiadomo już, że jest on aktywny geologicznie, bo w przeszłości obserwowano na jego powierzchni erupcje kriowulkaniczne (czyli wyrzut cieczy lub substancji spod powierzchni).

Do tej pory w tym regionie gościła jedynie sonda kosmiczna (Voyager 2), która (w 1989 roku) sfotografowała fragment (niespełna 40 proc.) powierzchni księżyca i zaobserwowała wspomniane erupcje kriowulkaniczne. Niestety poza danymi dostarczonymi przez Voyagera 2, o Trytonie nie wiemy praktycznie nic więcej.

Dlatego też naukowcy zaproponowali agencji kosmicznej NASA realizację misji "Trident". Nazwa nie jest zresztą przypadkowa - badacze chcą zrealizować w ten sposób trzy cele - zbadać pole magnetyczne, aby potwierdzić obecność oceanu podpowierzchniowego, sfotografować całą powierzchnię satelity Neptuna i dowiedzieć się więcej na temat aktywności kriowulkanicznej Trytona.

Obiekt ten zapowiada się bardzo obiecująco pod względem naukowym. I to nie tylko z powodu potencjalnego oceanu pod jego powierzchnią. Tryton ma również cienką atmosferę, która zapewne jest efektem jego aktywności geologicznej. To niespotykane w przypadku małego obiektu znajdującego się tak daleko od Słońca (Neptun jest najodleglejszą planetą orbitującą wokół naszej gwiazdy ok. 30 razy dalej, niż Ziemia).

Tryton może mieć ciekłą wodę ukrytą pod lodową skorupąTryton może mieć ciekłą wodę ukrytą pod lodową skorupą fot. NASA/JPL-Caltech

To zresztą nie koniec intrygujących faktów na temat Trytona. Księżyc obiega Neptuna w kierunku przeciwnym do obrotu samej planety, co jest bardzo nietypowe. Na dodatek powierzchnia Trytona jest bardzo młoda i stale się odnawia, a jego jonosfera jest 10 razy bardziej aktywna, niż na jakimkolwiek innym księżycu w Układzie Słonecznym. Do tej pory naukowcy nie są pewni, co dokładnie napędza aktywność tego bardzo odległego ciała niebieskiego.

Na wyniki badań możemy trochę poczekać

Teraz NASA będzie zastanawiać się nad podjęciem misji "Trident". Niestety poczekamy jeszcze wiele lat zanim dowiemy się więcej na temat Trytona. Amerykańska agencja podejmie decyzję o wyborze maksymalnie dwóch zaproponowanych wcześniej misji latem 2021 roku.

Wystrzelenie sondy (o ile misja "Trident" zostanie wybrana) będzie możliwe w październiku 2025 lub 2026 roku. Statek doleci wtedy do Jowisza i wykona manewr asysty grawitacyjnej, a następnie poleci w stronę Neptuna. Niestety planeta i jej księżyc znajdują się tak daleko, że sonda NASA powinna dotrzeć tam dopiero najwcześniej w 2038 roku.

Naukowcy tłumaczą, że NASA musi ruszyć z misją jak najszybciej. Do 2040 roku badacze mają szanse obserwować jeszcze erupcje kriowulkaniczne z powierzchni Trytona. Potem księżyc i jej planeta będą w niekorzystnym położeniu na orbicie i na następną szansę zbadania charakterystycznych pióropuszy trzeba będzie poczekać aż 100 lat.

Czytaj też: Planety oceaniczne mogą być powszechne w naszej galaktyce. W ich wodach może istnieć życie