Elon Musk szokuje na Twitterze. Wyzywa Putina na pojedynek. Stawką ma być Ukraina

Bartłomiej Pawlak
Elon Musk wyzwał Władimira Putina na pojedynek i chce, aby stawką była Ukraina. Tym razem multimiliarderowi zabrakło wyczucia, ale na jego dziwny wpis zareagowała Rosja. Przynajmniej w postaci szefa rosyjskiej agencji kosmicznej, który wdał się z Muskiem w twitterową potyczkę.
Zobacz wideo Wołodymyr Zełenski rozmawiał z Elonem Muskiem. "Dziękuję za słowa i czyny"

Dzień bez Twittera dniem straconym? Z pewnością dla Elona Muska, który na platformie udziela się niemal bez przerwy. Służy mu ona nie tylko do informowania inwestorów i fanów o sukcesach Tesli i SpaceX, ale i do wywoływania kolejnych kontrowersji i słownych przepychanek.

Elon Musk dostarczył Ukrainie "internet z kosmosu"

Ostatnio Musk zainteresował się rosyjską napaścią na Ukrainę, stając po stronie broniącego się kraju. Pod koniec lutego błyskawicznie zareagował na prośbę wicepremiera Ukrainy Mychajło Fedorowa i dostarczył do Kijowa ciężarówkę pełną anten do odbioru internetu satelitarnego Starlink.

System pozwala na szybki dostęp do sieci niemal z każdego miejsca, a wysłane na Ukrainę anteny mogą być zasilane w terenie nawet z samochodowego gniazdka. Już kilka dni później potwierdzono, że "internet z kosmosu" działa na terytorium Ukrainy, a w internecie pojawiły się pierwsze pomiary szybkości łącza.

Teraz Musk rzuca wyzwanie Putinowi. Chce walki jeden na jednego

Miliarder najwyraźniej stwierdził, że taka pomoc z jego strony to wciąż mało, dlatego postanowił wziąć na celownik przywódcę rosyjskiego reżimu. Ogłosił - oczywiście na Twitterze - że rzuca wyzwanie Władimirowi Putinowi do walki jeden na jednego. Trofeum ma być Ukraina.

Niniejszym rzucam wyzwanie Władimirowi Jutynczowi do walki jeden na jednego. Stawką jest Ukraina

- napisał Musk. Chwilę później dopytał jeszcze po rosyjsku, czy Putin przyjmuje wyzwanie, oznaczając oficjalne konto prezydenta Rosji.

Elon Musk nie sprecyzował, gdzie i w jaki sposób chciałby "bić się" z Putinem. Temat szybko jednak podchwycili internauci, zasypując Twittera memami z udziałem Muska i Putina. Inni zauważyli, że walka byłaby nierówna, bo Musk jest od Putina 19 lat młodszy i 15 centymetrów wyższy.

W dyskusję włączył się sam Musk twierdząc, że kiedyś "powalił mistrza świata w sumo", ale zrobił to kosztem trwającego siedem lat bólu pleców.

Musk zwariował? Wyczucia z pewnością nie ma

Problem w tym, że takie twitterowe żarciki w wykonaniu Elona Muska w żaden sposób nie pomagają walczącej z rosyjskimi najeźdźcami Ukrainie, a co najwyżej ośmieszają amerykańskiego multimiliardera. Trudno powiedzieć, co Musk chciał osiągnąć, wyzywając na Twitterze Putina na pojedynek.

Z pewnością tego typu wpisy w obliczu tysięcy umierających osób w Ukrainie są nie na miejscu. Jeszcze bardziej absurdalne jest stawianie jako trofeum Ukrainy, tak jakby Musk rościł sobie prawo decydowania o losach kraju. Niektórzy skomentowali serię wpisów Muska wymownym (słynnym już zresztą) zdjęciem:

Rosja odpowiada. Dmitrij Rogozin opowiedział Muskowi bajkę

Mało kto spodziewał się jednak, że Rosja odpowie na zaczepki Elona Muska na Twitterze. Zrobił to co prawda nie sam Putin, ale Dmitrij Rogozin, rosyjski polityk (były wicepremier Rosji) i lider nacjonalistycznej partii Rodina i szef agencji kosmicznej Roskosmos. Znany od lat ze skrajnie antyzachodnich przekonań.

Pomimo że rosyjskie władze brzydzą się przecież amerykańskimi serwisami społecznościowymi, Rogozin wciąż jest bardzo aktywnym użytkownikiem Twittera. Na koncie niemal codziennie publikuje garść (głównie kontrowersyjnych lub propagandowych) treści. Nie przegapił też komentarzy Elona Muska. W odpowiedzi wysłał szefowi SpaceX fragment rosyjskiej "Bajki o popie i jego parobku Jołopie" Aleksandra Puszkina.

Elon Musk tylko na to czekał. Odpisał Rogozinowi, że jest "twardym negocjatorem" i wrzucił zdjęcie Putina jadącego na niedźwiedziu oraz swoje z miotaczem ognia (fotka pochodzi z 2018 r., gdy firma Muska The Boring Company wyprodukowała i sprzedała na życzenie internautów 20 tys. miotaczy ognia). Dodał podpis "wybierz swojego wojownika", a w kolejnym wpisie pozwolił Putinowi zabrać na walkę niedźwiedzia.

Po kilku godzinach Musk wrócił na Twittera, cytując Rogozinowi fragment powieści Fiodora Dostojewskiego "Idiota".

Ale to nie koniec. Dalej dyskusja stała się jeszcze bardziej absurdalna. W odpowiedzi na jeden ze wpisów Muska Dmitrij Rogozin odpisał: "Elon, wyjdź z toalety, wtedy porozmawiamy". Dodał zrzut ekranu z pochodzącym z listopada zeszłego roku wpisem Muska, gdy ten przyznał, że "50 proc. jego wpisów zostało powstało na porcelanowym tronie".

Najwyraźniej to wciąż nie koniec wymiany zdań Elona Muska i Dmitrija Rogozina na Twitterze, bo kolejne wpisy pojawiają się co kilka godzin. Zadziwiające jest to, że najbogatszy człowiek świata i jeden z prominentnych polityków Kremla mają tak dużo czasu, aby prowadzić zupełnie bezużyteczną wymianę zdań w internecie. Szczególnie teraz, gdy w Ukrainie cały czas giną cywile.

Więcej o sytuacji w Ukrainie znajdziesz na Gazeta.pl

---

Trwa rosyjska wojna przeciwko Ukrainie. Od pierwszych godzin napaści giną bezbronni cywile, a Rosjanie systematycznie atakują miasta i wsie. Zniszczenia są ogromne. Z kraju ogarniętego wojną próbują się wydostać miliony uchodźców. Potrzeby rosną z godziny na godzinę. Dlatego Gazeta.pl łączy siły z Fundacją Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej (PCPM), by wesprzeć niesienie pomocy humanitarnej Ukrainkom i Ukraińcom. Każdy może przyłączyć się do zbiórki, wpłacając za pośrednictwem Facebooka lub strony pcpm.org.pl/ukraina. Więcej informacji w artykule.

Więcej o: