NASA: "Nasz lądownik umiera na Marsie". InSight właśnie wykonał ostatnie selfie w karierze

Bartłomiej Pawlak
Sonda InSight, która w 2019 roku odkryła występowanie trzęsień Marsa, "umiera". NASA poinformowała, że lądownikowi brakuje energii elektrycznej i rozpoczęło się stopniowe wyłączanie kolejnych przyrządów. InSight rzutem na taśmę zrobił sobie ostatnie selfie na Czerwonej Planecie.
Zobacz wideo Niezwykłe odkrycie NASA. „Trzęsienie Marsa"

Sonda InSight wylądowała na Marsie w listopadzie 2018 roku (wystartowała z Ziemi pół roku wcześniej) i od tego czasu stale dostarczała nowych informacji na temat geologi Czerwonej Planety. To właśnie w ramach tej misji NASA wykorzystała tzw. polskiego kreta, czyli penetratora, który miał wprowadzić instrument badawczy HP3 na głębokość (wg początkowych założeń) aż pięciu metrów.

I choć uzyskanie optymalnej głębokości się nie powiodło, InSight przyczyniła się do kilku innych odkryć. Tym najbardziej znanym są odkryte w 2019 roku trzęsienia Marsa. Sonda udowodniła, że w skorupie Czerwonej Planety - podobnie jak w ziemskiej - rozschodzą się wstrząsy sejsmiczne. Co więcej, są one dość powszechne. NASA co kilka miesięcy informowała o wykryciu kolejnych serii trzęsień Marsa.

Sonda InSight umiera. Brakuje jej energii elektrycznej

Teraz jednak, jak poinformowała NASA, "InSight umiera". Agencja w połowie maja napisała, że lądownik zmaga się z ogromnym niedoborem energii elektrycznej, niezbędnej nie tylko do działania urządzeń pomiarowych, lecz także do ogrzewania elektroniki. Szczególnie że w tej części Marsa trwa właśnie zima, a nocą temperatura spada nawet do -90 stopni Celsjusza.

Braki w dostarczaniu energii spowodowane są nadmiarem marsjańskiego pyłu, który stale zasypuje InSight, a przede wszystkim panele słoneczne, które są jedynym źródłem poboru energii przez sondę. Są one już całkowicie przykryte rdzawym pyłem, przez co urządzenie dysponuje zaledwie minimalnym zapasem prądu.

17 maja NASA poinformowała, że rozpoczęła stopniowe wyłączanie lądownika. Zespół InSight będzie wyłączał teraz kolejne instrumenty badawcze, w tym robotyczne ramię, które pomagało m.in. przy zakopywaniu polskiego kreta. Wysięgnik zostanie (jeszcze w maju) zabezpieczony w - jak to określiła NASA - "pozycji emerytalnej" i nie będzie nigdy więcej rozkładany.

Zanim jednak to się stanie, zespół wykorzystał ramię do zrobienia ostatniego w historii selfie InSight. To jedno z zaledwie trzech zdjęć, które lądownik zrobił sam sobie (ostatnie pochodzi z przełomu marca i kwietnia 2019 roku).

Jak tłumaczy NASA, do wykonania fotografii konieczne było kilkukrotne przestawienie wysięgnika (to na nim umieszczona jest kamera), co oczywiście zużywa sporo energii. Następnie surowe zdjęcia przesłane przez InSight zostały poprawione w postprodukcji i połączone w selfie już na Ziemi.

Warto wspomnieć, że InSight ze sporymi problemami z niedoborem energii zmagał się również rok temu. Wyłączono wtedy część urządzeń i przełączono elektronikę w tryb hibernacji. Lądownik udało się uratować i przedłużyć misję niemal do połowy 2022 roku.

Dzięki temu NASA udało się zarejestrować najsilniejsze trzęsienie Marsa jak do tej pory. 4 maja br. instrument lądownika wykrył wstrząs o sile 5 w skali Richtera. Poprzedni rekord (wstrząs o sile 4,2 w skali Richtera) zarejestrowano w sierpniu ubiegłego roku.

28 maja br. mija 1245. sol (marsjańska doba) spędzony przez InSight na Marsie.

Więcej kosmicznych ciekawostek znajdziesz na Gazeta.pl

Więcej o: