NASA znów opóźnia misję Artemis 1. A czas leci. W grudniu rakieta SLS ma się "przeterminować"

Bartłomiej Pawlak
NASA ma wyjątkowego pecha. Już po raz czwarty agencja zmuszona jest przełożyć start misji Artemis 1. Tym razem na drodze stanęła tropikalna burza. Czas goni jednak nieubłaganie. Niebawem rakietę SLS trzeba będzie zdjąć ze stanowiska i wysłać na przegląd.
Zobacz wideo SLS - nowa wielka rakieta NASA

Artemis to drugi po Apollo program kosmiczny, który ma w końcu pozwolić Amerykanom stanąć na Księżycu. Zanim dojdzie jednak do załogowego lądowania, NASA planuje wysłanie dwóch misji (Artemis 1 i 2), których celem jest okrążenie Srebrnego Globu. Problem w tym, że już ta pierwsza misja okazała się sporym kłopotem.

Start Artemis 1 ponownie przełożony. Drugi raz przeszkodził huragan

Pierwotnie start Artemis 1 miał bowiem odbyć się pod koniec sierpnia, ale zawiodły czujniki kontrolujące temperaturę jednego z silników. Drugi start nie odbył się z powodu niewielkiego wycieku paliwa, a trzeci odwołano w związku z nadciągającym huraganem Ian. Agencja ze względów bezpieczeństwa pod koniec września zdjęła rakietę SLS i statek kosmiczny Orion ze stanowiska startowego i przetransportowała do budynku montowni w Centrum Kosmicznym Kennedy’ego. 

Czwarte już podejście do startu Misji Artemis zaplanowano dopiero na 14 listopada (poniedziałek). W weekend miały odbyć się ostatnie przygotowania i rozpocząć tankowanie rakiety SLS. Teraz wiemy już, że nic z tego nie będzie. Do wybrzeży Florydy zbliża się bowiem burza tropikalna Nicole, która może przerodzić się z kolejny huragan.

NASA podjęła więc decyzję o kolejnym (czwartym już) przesunięciu startu Artemis 1. Agencja tłumaczy, że SLS i Orion nie zostaną zdjęte ze stanowiska startowego, ale konieczne było zabezpieczenie rakiety i jej otoczenia. Wszystkie newralgiczne elementy zostały już zdemontowane lub osłonięte przed wiatrem. Dodatkowo przeszukano teren w celu usunięcia luźnych elementów, które mogłyby uderzyć w SLS.

NASA deklaruje, że rakieta SLS zdolna jest wytrzymać podmuchy dochodzące do 137 km/h na wysokości 18 metrów. Prognozowana siła wiatru nie powinna przekroczyć tej wartości. Zespół misji, który pracuje na miejscu, ma na czas burzy schronić się w budynkach centrum Kennedy’ego i stale monitorować sytuację.

Szczęśliwie opóźnienie ma ponoć być nieduże, bo nowy termin startu misji został już wstępnie wyznaczony na środę 16 listopada. Następne, rezerwowe okno startowe przypada 19 listopada. Start odbędzie się oczywiście pod warunkiem, że Nicole nie wyrządzi żadnych szkód, które zagrażałyby bezpieczeństwu całej operacji.

Został jeszcze miesiąc. Potem rakietę SLS trzeba będzie wysłać na przegląd

Kolejny problem to czas, którego NASA ma coraz mniej. Jak zauważa serwis Space.com, kończy się "termin ważności" boosterów (tzw. dopalaczy) rakiety SLS. To dwie mniejsze rakiety wyprodukowane przez firmę Northrop Grumman i działające w oparciu o paliwo stałe (człon główny rakiety korzysta z wodoru i utleniacza). Boczne boostery przymocowane są do rdzenia SLS i generują dodatkowy ciąg w pierwszym etapie startu.

Ostateczne przygotowania do wyniesienia statku Orion w stronę Księżyca zaczęły się na długo przed pierwszą (sierpniową) datą startu, a ustalony wcześniej termin bezproblemowego działania boosterów mija w połowie grudnia (dokładnie 9.12 dla pierwszego i 14.12 dla drugiego boostera). Co więcej, 15 grudnia minie też termin pozwolenia środowiskowego na przeprowadzenie startu.

Ciągłe opóźnienia sprawiły, że na odpalenie rakiety SLS NASA został już niespełna miesiąc. Jeśli do tego czasu nie uda się przeprowadzić startu, SLS będzie trzeba zdjąć ze stanowiska, a boczne boostery poddać dokładnemu przeglądowi. Dopiero wtedy okaże się, czy ich użycie wciąż jest możliwe i bezpieczne dla pierwszej misji programu Artemis.

Więcej o Artemis 1 i całym programie lotów na Księżyc przeczytasz na Gazeta.pl

Więcej o: