"Mniejsze biura podróży już się poddały". Koronawirus demoluje branżę turystyczną

- Na rynku dominuje podejście klienta "nie ryzykujmy z kupowaniem wycieczki i urlopu na najbliższe 2-3 miesiące, bo i tak go odwołają". Bezpieczne kierunki nie istnieją. To, co wczoraj było bezpieczne, dzisiaj jest już problemem - komentuje dla next.gazeta.pl Paweł Kunz z serwisu Fly4free.pl.

Światowa Organizacja Turystyki szacuje, że światowa branża turystyczna w związku z koronawirusem może stracić nawet 50 miliardów dolarów. Przedstawiciele polskiej branży turystycznej już w zeszłym tygodniu apelowali do premiera o pomoc. Boją się bankructw i fali zwolnień. 

Czy da się znaleźć tutaj jakiś promyczek nadziei? - Jest ciężko - nie ukrywa w rozmowie z next.gazeta.pl Paweł Kunz, dziennikarz branżowego serwisu fly4free.pl (gdy rozmawialiśmy, granice Polski jeszcze były "otwarte". Teraz wiadomo, że m.in. wszystkie połączenia lotnicze międzynarodowe zostają zawieszone). Przekonuje, że na rynku dominuje podejście klienta "nie ryzykujmy z kupowaniem wycieczki i urlopu na najbliższe 2-3 miesiące, bo i tak go odwołają".

Bezpieczne kierunki nie istnieją. To, co wczoraj było bezpieczne (np. Norwegia, USA), dzisiaj jest już problemem. Tutaj sytuacja jest dynamiczna i jak pokazuje decyzja prezydenta USA o zakazie lotów z UE - może zmieniać się z godziny na godzinę

- komentuje Kunz.

"Mniejsze biura podróży się poddały"

Duże biura podróży próbują walczyć, mniejsze się poddały. Typowe działanie biur podróży średniej wielkości? Wysyłanie pracowników na zaległe urlopy na najbliższe dwa tygodnie lub praca zdalna, której jest mało, ponieważ klienci nie przychodzą

- mówi Kunz. 

Niestety, branżę dotknął bardzo poważny kryzys. Jak wynika z nowego badania Piotra Kruczka przeprowadzonego na próbie 318 przedstawicieli kilku sektorów branży turystycznej, aż 89 przedsiębiorców na 100 ocenia swoje straty jako duże lub bardzo duże.

Część biur podróży już teraz zwalnia pracowników. W niektórych przypadkach przedsiębiorcy notują po 60-80 proc. anulacji zamówionych usług turystycznych na najbliższe dwa miesiące.

Branża jak kania dżdżu oczekuje wsparcia ze strony rządu. Pakiet pomocowy minister rozwoju Jadwiga Emilewicz ma przedstawić na początku przyszłego tygodnia. Jak może wyglądać pomoc? Mówi się o bezpośredniej pomocy finansowej lub o ulgach w podatkach i składkach ZUS.

Nawet tanie oferty last minute nie działają

Jak zauważa Paweł Kunz, część dużych biur podróży próbuje walczyć ofertami last minute.

Ich ceny spadły do naprawdę nienotowanych poziomów. Ale tutaj w grę wchodzi już masowe działania "odstraszające" i takie oferty nie sprzedają się tak, jak powinny

- mówi dziennikarz.

Wskazuje, że poddawać nie zamierzają się także niektóre małe biura podróży, szczególnie te, które zajmują się "szyciem na miarę" wyjazdów w egzotyczne części świata dla niewielkich grup klientów.

Tutaj większą przeszkodą są problemy związane z przemieszczaniem się, zamykanymi granicami, ograniczeniami w ruchu lotniczym (np. zakaz lotów do USA z UE, odwołanie lotów do Izraela i Norwegii przez większość niskokosztowych przewoźników itd)

- mówi Kunz. 

"Wyborcza" pisała w piątek także o tym, że 160 osób z Gdańska właśnie wyjechało z Gdańska na narty na południe Francji. "Dla Waszego bezpieczeństwa w tym roku nie jedziemy przez Włochy! Dla Waszego pełnego bezpieczeństwa bierzemy do autokarów mydła przeciwbakteryjne" - reklamowano wycieczkę.

- Gdy leje się krew, budzą się demony - komentuje Paweł Kunz, ale przekonuje, że chętnych na wycieczki np. do Francji czy Hiszpanii są "promile".

Zobacz wideo Czy to kluczowy weekend ws. koronawirusa w Polsce? Epidemiolog odpowiada

Koronawirus. Czytaj także:

Więcej o: