Polscy producenci żywności wrzucili piąty bieg i dają radę. Makaronu, chleba i mleka nie zabraknie

"Rzeczpospolita" rozmawiała z przedstawicielami branży spożywczej. Zakłady produkcyjne pracują niemal bez przerwy i ledwo wyrabiają się z zamówieniami. Zmartwieniem jest jedynie ewentualny brak pracowników.

Branża spożywcza jest jedną z niewielu, która nie odczuwa negatywnie pandemii koronawirusa. Zapotrzebowanie na żywność rośnie, ponieważ ludzie robią zapasy, mimo deklaracji rządu, że sklepy spożywcze pozostaną otwarte. 

Zobacz wideo Emilewicz: Sklepy spożywcze zostaną otwarte

Wzrost zapotrzebowania na jedzenie potwierdzają przedstawiciele branży spożywczej, którzy w rozmowie z "Rzeczpospolitą" potwierdzają, że liczba zamówień wzrosła. Zakłady muszą pracować niemal bez przerwy. Polska Izba Mleka w związku z tym wysłała list do premiera, by ten pochylił się nad przepisami ułatwiającymi organizację pracy w nadgodzinach. Obecnie głównym zmartwieniem branży spożywczej jest ewentualne spowolnienie produkcji, ze względu na absencje pracowników, jako że ci siłą rzeczy nie mogą pracować zdalnie. Problemem może być również transport surowców. 

Koronawirus. Nabiału, pieczywa i makaronu nie zabraknie. Producenci żywności wrzucili piąty bieg

Lubella produkuje obecnie makaron 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu. Już w pierwszych dniach marca wartość sprzedaży makaronów tej marki przekroczyła dwukrotnie wartość średnich miesięcznych zakupów konsumentów, informuje Dorota Liszka, rzecznika prasowy Maspexu, właściciela Lubelli.

Mlekovita pracuje na trzy zmiany i w swoich 20 zakładach w ciągu tygodni przetwarza 8 mln litrów mleka. Priorytet otrzymały zamówienia krajowe, komentuje prezes Grupy Mlekovita, Dariusz Sapiński. Dyrektor Polskiej Izb Mleka, Agnieszka Maliszewska mówi, że Piątnica i Spomlek mają tyle zamówień, że ledwo wyrabiają się z produkcją. 

Nie inaczej ma się sytuacja w branży piekarniczej. Póki co ceny chleba jeszcze nie skoczyły, ale najpewniej stanie się to na przełomie czerwca i lipca, zapowiada Stanisław Butka, przewodniczący Cechu Cukierników i Piekarzy. Nie ma to jednak związku z koronawirusem, a rosnącymi cenami prądu i wyższymi pensjami, które na cenę pieczywa jeszcze nie wpłynęły tylko dlatego, ze sieci umowy podpisują na pół roku do przodu