Koronawirus. Kierowcy zawodowi na trasach nie mogą korzystać z toalet. "Skandaliczna sytuacja"

Z powodu koronawirusa Polska zamknęła wprawdzie granice dla ruchu osobowego, ale ruch towarowy ma się odbywać normalnie. To ogromne wyzwanie dla kierowców zawodowych, z kilku różnych powodów. Wśród nich znalazł się problem z dostępem do sanitariatów.

Wielu z nas w ostatnich dniach zostało w domach - część nie może wykonywać swoich obowiązków, inni pracują zdalnie. Kierowcy zawodowi są w grupie pracowników, którzy w domach nie mogą zostać - w każdym razie ci, którzy nadal mają pracę i transportują wciąż potrzebne towary, jak na przykład żywność. Wyjazdy na trasy oznaczają dla nich jednak mierzenie się z problemami. 

Koronawirus. Stacje paliw zamykają sanitariaty

"W wielu państwach w obiektach publicznych zamykane są sanitariaty dla kierowców. Dotyczy to MOP-ów, stacji benzynowych i innych podobnych obiektów" - napisał Maciej Wroński, prezes Związku Pracodawców "Transport i Logistyka Polska" i wystosował apel z prośbą o wsparcie ze strony polskiego rządu. 

Kierowcy zawodowi są wzburzeni problemami z dostępem do łazienek na stacjach, przychodzi do nas dużo maili z prośbą o pomoc. Zmusza się ich, żeby załatwiali swoje potrzeby gdzieś pod murem, to urąga jakiemukolwiek poczuciu ludzkiej godności. A druga sprawa to bezpieczeństwo związane z pandemią - jeśli kierowca nie może umyć rąk, to może ulec zakażeniu i stać się potencjalnym nosicielem

- mówi Next.gazeta.pl Maciej Wroński. A to nie jest jedyna przeszkoda, z jaką w ostatnich dniach kierowcy musieli się mierzyć. Na granicach, po ich zamknięciu, tworzyły się wielokilometrowe korki. 

Kilometry kolejek na granicach 

- Zatory, które na niektórych przejściach sięgały kilku dni, także mogą podsycać epidemię. W kolejkach warunki są straszne, jest problem z dostępem do sanitariatów, i w takich miejscach czekało po kilka tysięcy kierowców. Takich problemów na granicach nie było w żadnym innym państwie europejskim, one są przede wszystkim na granicy niemiecko - polskiej i czesko - polskiej - mówił nam Wroński.

W czwartek rano te zatory zaczęły się na szczęście powoli rozładowywać. Jak podała Straż Graniczna, najdłużej trzeba było czekać w Olszynie - kilkanaście godzin. 

Internetowa mapka obrazująca kolejki w Europie wciąż pokazywała jednak korki o długości kilkudziesięciu kilometrów na granicy niemiecko - polskiej. 

Zatory na granicach. Czwartek 19 marca, godz. 10:30Zatory na granicach. Czwartek 19 marca, godz. 10:30 Źródło: covid-19.sixfold.com

Szansą na zmniejszenie kolejek może być zmiana rozporządzenia ministra zdrowia - osoby, które nie muszą przejść obowiązkowo kwarantanny po przyjeździe do Polski, nie będą musiały wypełniać karty lokalizacji. Takimi osobami są właśnie kierowcy zawodowi samochodów ciężarowych i autobusów (pasażerów ten obowiązek wciąż dotyczy). 

Obawy i zabezpieczenia

A czy kierowcy nie boją się jeździć na przykład do Włoch? - Kierowcy jak wszyscy odczuwają niepokój związany z koronawirusem, ale wykonują swoją pracę, tak jak inni, którzy w tym czasie muszą to robić - mówi Maciej Wroński i zapewnia jednocześnie, że pracodawcy chcą zadbać o ich bezpieczeństwo. 

- Środki odkażające, maseczki czy rękawiczki są w Polsce bardzo trudno dostępne. Jeden z członków naszego związku organizuje zakup grupowy za granicą. To będzie cały samolot cargo, który przyleci na Słowację, bo w Polsce nie wyląduje. Zabezpieczamy tak zwane kity, czyli zestawy składające się ze specjalnych masek, kompletów 50 par rękawiczek i litra płynu odkażającego na kierowcę. Trzeba powiedzieć, że nasi kontrahenci też dbają o bezpieczeństwo, jest pełne odizolowanie kierowcy, który wykonuje załadunek czy rozładunek, od pracowników miejscowych, dokumenty są przekazywane w kuwetach, czasem nawet odkażane - opisuje. 

Branża transportowa jest jedną z tych, które kryzys związany z koronawirusem głęboko dotknie. Przede wszystkim już teraz uderza on w lotnictwo - odwoływane są połączenia, zamykane lotniska, a są przewoźnicy, którzy musieli już uziemić wszystkie swoje samoloty - tak zrobiła właśnie Lufthansa. Polska branża transportu drogowego jest jedną z największych w Europie.

W branży transportu i logistyki pracuje łącznie ponad 2 miliony osób, w tym w międzynarodowym transporcie drogowym od 250 do 300 tysięcy kierowców. Polscy przewoźnicy już przed tym kryzysem mieli bardzo słabą zdolność finansową, ogromne problemy z przeterminowanymi płatnościami. Jeśli będzie tak dalej jak teraz, to trzeba liczyć się z tym, że część przedsiębiorców zbankrutuje. Praktycznie cała branża motoryzacyjna w Europie wygasiła produkcję, a niektóre firmy transportowe żyły tylko z obsługiwania sektora automotive

- mówi Wroński. 

Więcej o: