Tarcza antykryzysowa. Prezydent ogłasza zwolnienie z ZUS na 3 miesiące dla mikrofirm. Ekonomistka: To jakiś horror

Zwolnieni z płacenia składek ZUS przez trzy miesiące mają być wszyscy samozatrudnieni, mikroprzedsiębiorcy, jeśli ich przychody spadły o więcej niż 50 proc. w stosunku do lutego - poinformował w sobotę prezydent Andrzej Duda. - Autor lub autorzy tego pomysłu nie mają pojęcia, co się teraz dzieje w firmach - komentuje dla Gazeta.pl dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek z wydziału nauk ekonomicznych UW.

Przedsiębiorcy wciąż czekają na ostateczny kształt przepisów i ustaw uruchamiających tzw. "tarczę antykryzysową". Prezydent Andrzej Duda w piątkowym orędziu poinformował, że na jego biurko trafił już rządowy projekt specustawy założenia, której w minionym tygodniu zaprezentował m.in. premier Mateusz Morawiecki. Pakiet ma ulżyć przedsiębiorcom, którzy stracili zamówienia i klientów z powodu światowej pandemii koronawirusa. Jeszcze wczoraj przedstawiciele rządu na apele przedsiębiorców o zniesienie składek na ZUS mówili, że się nie da. W sobotę po spotkaniu z prezydentem nagle okazało się, że z rozwiązania będą mogli skorzystać, ale nie wszyscy. Zapowiedź zniesienia składek na ZUS dotyczy tylko samozatrudnionych i firm zatrudniających do 9 osób. I tylko tych, których przychody spadły o ponad 50 proc., co w praktyczne oznaczałoby, że ich biznesy stanęły w miejscu. Średnie i duże firmy, których jest mniej, ale zatrudniają miliony pracowników, ze zwolnienia z płacenia składek ZUS prze trzy miesiące nie będą mogły skorzystać. 

Sama propozycja pokazuje, że jej autor, czy autorzy, nie mają pojęcia co się teraz dzieje w firmach. Zwolnienie z płacenia składek na FUS - a co z innymi zobowiązaniami? Zwolnienie na 3 miesiące - a co dalej? Nawet jeśli uporamy się z epidemią koronawirusa, w najbliższych 2-3 miesiącach odbudowanie działalności gospodarczej będzie trwało znacznie dłużej

- komentuje dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek z wydziału nauk ekonomicznych UW.

Zwolnienie z ZUS mikrofirm na 3 miesiące. A co z zatorami?

Ekonomistka dodaje, że zwolnienie z płacenia składek ZUS przez mikrofirmy i samozatrudnionych niewiele pomoże, bo z działalności gospodarczej zostały wyłączone całe branże, a nie tylko firmy o małej skali działania. - Zwolnienie z płacenia składek na FUS ma działać, gdy przychody firmy spadły o więcej niż 50 proc. w stosunku do lutego, a co z narastającymi w szybkim tempie zatorami płatniczymi i traceniem w ich wyniku płynności finansowej przez kolejne firmy, którym przychody wcale nie musiały spaść, ale ich kontrahenci nie są w stanie zapłacić za dostarczone towary czy usługi? Tym samym firmy nawet z rosnącą sprzedażą mogą tracić płynność finansową i nie mieć środków na realizowanie zobowiązań nie tylko wobec ZUS, ale także wobec pracowników i swoich dostawców. Brak słów - komentuje ekonomistka.

Zobacz wideo Gospodarcze konsekwencje koronawirusa. Rozmowa z Pawłem Borysem z prezesem PFR

Tarczy antykryzysowa. "To jakiś horror. Brak spójnej koncepcji"

Na razie rząd żongluje wielkimi liczbami. Całkowita wartość tzw. tarczy antykryzysowej została oszacowana wstępnie na 212 mld zł. Oczywiście ta kwota jest mocno propagandowa. Ekonomiści zwracają uwagę, że około 66 miliardów złotych z owych 212-stu można uznać za realny zastrzyk pieniędzy z budżetu państwa. Reszta to gwarancje bankowe dla firm. Uruchomienie pożyczek i gwarancji potrzebne jest błyskawicznie, a na razie konkretnych przepisów wdrażających wciąż brak. 

Do tej pory założenia projektu tzw. tarczy antykryzysowej były ogłaszane na kilku konferencjach. Po co? Nie można oprzeć się wrażeniu, że swój udział w procesie musiał mocno zaznaczyć prezydent, który w polityce gospodarczej nie bierze udziału, ale za dwa miesiące będzie walczył o reelekcję. 

- To jakiś horror. Brak spójnej, profesjonalnej koncepcji wsparcia przedsiębiorstw. Przedstawionej w sposób czytelny i jednoznaczny, przez osobę odpowiedzialną za gospodarkę. Co i rusz wychodzą wysokiej rangi politycy rządzącej koalicji i rzucają pomysły "od Sasa do Lasa", prześcigając się w propozycjach dla biznesu. Trudno się dziwić, że od pierwszych "prezentacji" pakietu antykryzysowego złoty cały czas traci do dolara, euro i franka szwajcarskiego, a rentowność obligacji skarbowych gwałtownie rośnie. Tak reagują rynki finansowe. A co mają powiedzieć przedsiębiorcy, gdy co chwilę słyszą a to od prezydenta, a to od premiera, a to od innych decydentów różne mało konkretne pomysły, jak to firmom za chwilę będzie dobrze. Przede wszystkim gospodarka nie leży w kompetencjach prezydenta. Wchodzenie w przestrzeń, za którą odpowiada premier i ministrowie do spraw gospodarczych, tylko wzmaga niepewność w biznesie i powoduje coraz większą panikę. Wskazuje bowiem, że nikt nad tym nie panuje - mówi dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek.

Pakiet antykryzysowy ma składać się z 5 części: filaru osłonowego dla pracowników, gwarancji kredytowych, wsparcia dla służby zdrowia, filaru kapitałowego i inwestycji publicznych. Najważniejszy ma być pakiet ochrony miejsc pracy.