Pracownicy Park of Poland dostają 30 proc. pensji? "Praca marzeń stała się koszmarem". Inwestor odpowiada

Bartłomiej Pawlak
"Praca marzeń stała się koszmarem" - pisze w liście do nas zrozpaczony pracownik Park of Poland. Okazuje się, że pracownicy ogromnego aquparku zostali postawieni w niełatwej sytuacji. Mogą zgodzić się na 30 proc. pensji lub... zrezygnować z pracy. Inwestor w komentarzu dla nas tłumaczy, że faktycznie uzgodniono obniżenie wynagrodzeń, bo dla wielu osób po prostu nie ma pracy.

Pandemia koronawirusa dotknęła już niemal wszystkie biznesy w Polsce, w tym aquaparki. Zgodnie z decyzją rządu wszystkie takie obiekty w naszym kraju musiały zostać zamknięte. Wśród nich jest też oczywiście otwarty pod koniec lutego Suntago Wodny Świat, który zatrudnia kilkuset pracowników.

Jak dowiedziała się redakcja Next.Gazeta.pl, Park of Poland zdecydował się znacząco obniżyć pensję pracownikom. Po wybuchu epidemii zatrudnieni w aquaparku mieli dostać nowe umowy i zostać postawieni pod ścianą - "nie podpisujesz, wylatujesz" - tłumaczy nam jeden z pracowników.

Czytaj też: Park of Poland oficjalnie otwarty. Byliśmy na miejscu. Jak wygląda największy zadaszony aquapark w Europie?

Zobacz wideo Park of Poland odwiedziliśmy jeszcze przed otwarciem. Oto, jak wygląda wewnątrz

Co z pracownikami Suntago? "Praca marzeń stała się koszmarem"

Słynny aquapark znajdujący się pod Mszczonowem, 55 km od Warszawy, został hucznie otwarty 20 lutego. Od pierwszych dni cieszył się ogromną popularnością, ale nie działał zbyt długo. Już 13 marca konieczne było jego zamknięcie w związku z epidemią koronawirusa. To właśnie wtedy zaczęły się problemy pracowników Park of Poland. 

Z listu, który otrzymaliśmy od pracownika Suntago, wynika, że po zamknięciu obiektu osoby zatrudnione w aquaparku zostały wysłane na urlopy wypoczynkowe. Niedługo po powrocie dostali telefony z prośbą o udanie się do działu kadrowego w celu uzgodnienia nowych warunków pracy. Na miejscu mieli zostać bardzo niemile zaskoczeni - czekały na nich nowe umowy, a w nich godzinowy wymiar pracy został ograniczony do 3/10 czasu sprzed pandemii. Niestety taka zmiana pociągała za sobą również zmniejszenie pensji do zaledwie 30 proc. stawki.

Dzwonią managerowie, pytając o to, jak się czujemy, co porabiamy, mówią, co u nich. Po czym przechodzą do rzeczy - "Przyjedź do kadr, będziesz mieć nowe warunki pracy. Przyjedź, to się dowiesz". Na miejscu tylko szeroko otwierasz oczy. Czy 300 pracowników Suntago ma wyjść na ulicę i kraść? Z czego mamy spłacać kredyty, opłacać mieszkania i żyć? (...) Pomińmy obiecywane podwyżki, o którym przy podpisywaniu umów po okresie próbnym już dyrekcja nie pamiętała. Pomińmy brak niezbędnych rzeczy do pracy, takich jak np. klapki, na które czekamy już miesiąc. Jesteśmy postawieni pod ścianą

- denerwuje się w rozmowie z nami pracownik Suntago, który chce pozostać anonimowy.

Jak tłumaczy nasz rozmówca, sprawa nie jest prosta, nowych warunków nie można ot tak odrzucić. Pracodawca naciska na przyjęcie warunków, sugerując, że w przeciwnym razie konieczne będzie rozwiązanie umowy - "w trakcie rozmowy pięknym korporacyjnym językiem otrzymujemy sugestię, że albo podpiszesz, albo rozwiążemy umowę" - tłumaczy pracownik aquaparku.

Rekompensatą za zwolnienie ma być odprawa w wysokości pięciokrotności miesięcznej wypłaty. Nie do końca wiadomo, czy tej sprzed pandemii, czy pomniejszonej już do 30 proc. Zdaniem naszego rozmówcy pracownicy są w ten sposób stawiani pod ścianą, bo alternatywy w obecnej sytuacji praktycznie nie ma - "Za 30 procent wynagrodzenia nikt nie wyżyje, a w związku z sytuacją na świecie znalezienie innej pracy jest niemożliwe".

Park of Poland oficjalnie otwartyPark of Poland oficjalnie otwarty fot. Bartłomiej Pawlak / Next.Gazeta.pl

W Park of Poland pracują dziś nieliczni. Ponad sto osób bez pracy

Osób takich jak nasz informator ma być w Park of Poland znacznie więcej. W rozmowie z nami dodaje, że na ten moment zdecydowana większość pracowników Suntago jest zwolniona z obowiązku świadczenia pracy. Pracują nieliczni - grupa kilku osób z różnych stref basenowych, ekipy wykończeniowe oraz pracownicy wyższego szczebla. Pozostali zostali odesłani do domu. To nawet kilkaset osób, dla których dziś nie ma zajęcia w świeżo ukończonym parku wodnym.

W momencie naszej rozmowy nie wiadomo było też, jak zarząd parku podejdzie do grupy pracowników, którym kończy się właśnie trzymiesięczny okres próbny w Suntago. Co warto dodać, grupy dość licznej, bo ponad stuosobowej. Po dwóch dniach poznaliśmy odpowiedź. Ponad setce pracowników umów ostatecznie nie przedłużono, przez co część z nich została bez środków do życia.

Park of Poland odpowiada. Mamy oświadczenie

Zwróciliśmy się do biura prasowego Park of Poland z prośbą o wyjaśnienie panującej w aquaparku sytuacji. W odpowiedzi inwestor obiektu przyznał, że faktycznie pracownikom zostały zmniejszone godziny oraz (proporcjonalnie) wynagrodzenie. Dodał jednak, że nowe warunki pracy zostały ustalone w porozumieniu z pracownikami i wprowadzone tylko na czas pandemii.

Park of Poland zapewnia również, że działania te były konieczne, aby utrzymać stanowiska w Suntago. Powiedział też, że osoby otrzymujące (pomniejszoną) pensję są zupełnie zwolnione z obowiązku pracy.

Poniżej zamieszczamy w całości komentarz Park of Poland:

W związku z wprowadzeniem stanu epidemii na terytorium Polski oraz zamknięciem parku wodnego Suntago do czasu ponownego otwarcia parku w celu utrzymania stanowisk pracy inwestor w porozumieniu z pracownikami uzgodnili ograniczenie godzin pracy i zmniejszenie proporcjonalne wynagrodzenia na czas trwania epidemii. Równolegle pracownicy nie są zobligowani do wypełniania swoich obowiązków na terenie obiektu, otrzymują w dalszym ciągu swoje wynagrodzenie, nawet jeśli w ogóle nie pracują.

Pandemia koronawirusa to dramat dla pracowników i przedsiębiorców

Obecna sytuacja spowodowana pandemią nowego koronawirusa jest niezwykle trudna zarówno dla pracowników, jak i przedsiębiorców. Dlatego wiele z firm - zwłaszcza z branż najmocniej dotkniętych przez pandemię - decyduje się na masowe zwolnienia.

Ucierpiały przede wszystkim firmy z branży lotniczej - np. Norwegian zwolnił 90 proc. swoich pracowników, Ryanair zrezygnował z połowy osób zajmujących się obsługą klientów, a pozostałym obciął wynagrodzenie o 50 proc.  Przestała też niemal istnieć branża przewozu osób - z dnia na dzień liczba zamówień spadła o 97 proc. Przykłady można mnożyć, bo obecna sytuacja dotknęła pracodawców i pracowników z niemal każdego sektora rynku.

Czytaj też: Właściciel kawiarni w Warszawie: Ile jeszcze przetrwamy? Dobre pytanie. Cały biznes leży