Szef Ryanaira chwali się miliardowymi oszczędnościami: Mamy wystarczająco dużo gotówki, by przetrwać

Bartłomiej Pawlak
Wśród klientów Ryanaira panują kiepskie nastroje. Część podróżnych wciąż nie może doprosić się zwrotu pieniędzy za odwołane loty. Tymczasem szef Ryanaira pochwalił się właśnie miliardowymi oszczędnościami, które poczynił przewoźnik.
Zobacz wideo Czy w Polsce są przesłanki do zamykania miast? Odpowiada minister Szumowski

Pandemia koronawirusa to szczególnie trudny czas przede wszystkim dla linii lotniczych. Jeszcze kilka tygodni temu nikt nie spodziewał się, że pojawią się tak potężne utrudnienia w ruchu, że większość linii niemalże zawiesi swoją działalność. W czwartek Ryanair poinformował, że od 18 marca zredukował całą siatkę połączeń o ponad 80 proc., a od 24 marca będzie musiał uziemić wszystkie lub niemal wszystkie swoje samoloty.

Pasażerowie Ryanaira nie mogą odzyskać pieniędzy

Ograniczenia te oczywiście zmusiły największego przewoźnika Europy do odwołania setek lotów, za które pasażerowie zapłacili często z dużym wyprzedzeniem. Niestety nie wszystko poszło tak gładko, jak można by się było tego spodziewać. Jak informowaliśmy pod koniec minionego tygodnia, klienci Ryanaira są na linię wściekli.

O ile bowiem proces zmiany terminu lub kierunku lotu przebiega bez problemu, o tyle ze zwrotem biletu - a co za tym idzie również odzyskaniem pieniędzy - pasażerowie mają problem. Ryanair nie zwraca pieniędzy automatycznie, a wymaga wypełnienia specjalnego formularza refundacyjnego na swojej stronie internetowej. Problem w tym, że formularza często nie da się wysłać z powodu przeciążenia lub błędnie działającego systemu firmy. Na domiar złego kontakt z linią jest niemal niemożliwy zarówno przez czat, jak i rozmowę telefoniczną. Tylko nielicznym udaje się załatwić swoją sprawę bez przeszkód. 

O odniesienie się do opisanego problemu prosiliśmy biuro prasowe Ryanaira już wcześniej. Linia odmówiła komentarza, tłumacząc, że "obecnie skoncentrowana jest na komunikacji z klientami".

Samolot (zdj. ilustracyjne)Samolot (zdj. ilustracyjne) Fot. Tomasz Pietrzyk / Agencja Gazeta (zdj. ilustracyjne)

Szef Ryanaira mówi o oszczędzaniu

O ile biuro prasowe firmy zbyt rozmowne nie jest, tego samego nie można powiedzieć o szefie Ryanaira. Michael O'Leary w wywiadzie udzielonym brytyjskiemu dziennikowi "Financial Times" pochwalił się planami spółki na przetrwanie kryzysu w branży.

Zdaniem O'Leary'ego, Ryanair szykuje się na to, że przez najbliższe dwa lub trzy miesiące będzie musiał przetrwać, nie notując żadnych przychodów. Szef linii zaznaczył jednak, że nikt obecnie nie wie, jak długo potrwa przerwa w lotach. Dodał też, że firma dba o zgromadzenie sporych zapasów gotówki. Na tyle dużych, aby bez większych problemów przeżyć nawet rok bez operowania na europejskim niebie:

Priorytetem dla nas, jako dla firmy jest to, w jaki sposób gromadzimy na tyle dużo gotówki, abyśmy przetrwali 3, 6 lub nawet 12 miesięcy bez latania i bez przychodów. Czy mamy wystarczająco dużo gotówki potrzebnej do przetrwania? Uważamy, że tak

- mówił O'Leary cytowany przez "Financial Times".

W ramach tych działań O'Leary zmniejszy sobie i pracownikom Ryanaira wynagrodzenie o 50 proc. Mimo wszystko już teraz ma sporo kapitału. Jak wylicza "FT", przewoźnik ma zaoszczędzone 4 mld euro (według stanu na 12 marca), dysponuje flotą prawie 300 samolotów wartych od 8 do 10 mld euro oraz może skorzystać z linii kredytowej w nieznanej wysokości.

Jak nietrudno się domyślić, powyższa wypowiedź nie przeszła bez echa wśród zdenerwowanych pasażerów Ryanaira. Co prawda w ostatnich dniach linia rozsyłała do niektórych osób już nowe linki, dzięki którym mogą próbować zwrócić bilety, ale w dalszym ciągu część podróżnych nie może tego zrobić.

RyanairRyanair Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta /

Ryanair spodziewa się dwumiesięcznej przerwy w lataniu

Niestety wiele wskazuje na to, że to nie koniec problemów Ryanaira i jego pasażerów. Bardzo prawdopodobne jest, że Ryanair będzie zmuszony do odwoływania kolejnych lotów i to nie tylko w Polsce, ale w całej Europie.

Ba, linia opublikowała we wtorek komunikat, w którym tłumaczy, że najprawdopodobniej nie będzie w stanie realizować swoich operacji przez cały kwiecień i maj. 

Na ten moment nikt nie wie, ile jeszcze potrawa blokada spowodowana epidemią. Doświadczenia z Chin wskazują, że potrzeba 3-miesięcznego okresu, aby wyhamować rozprzestrzenianie się wirusa. Nie spodziewamy się zatem realizowania lotów w miesiącach kwietniu i maju, ale to będzie zależało bezpośrednio od zaleceń rządów, a my w każdym z przypadków będziemy się do nich stosować

- pisze Michael O'Leary we fragmencie listu skierowanego do pasażerów.

Jeśli scenariusz opisany przez szefa Ryanaira się potwierdzi, linię czeka odwołanie wielu tysięcy lotów i konieczność zwrotu pieniędzy nawet setkom tysięcy pasażerów, którzy za swoje bilety zapłacili często wiele miesięcy temu.

Pytanie, czy linia usprawni proces zwracania biletów i odzyskiwania pieniędzy za odwołane loty.

Więcej o: