Koronawirus niemal zamknął niebo nad częścią Europy. Miesiąc różnicy i drastyczna zmiana

Zatłoczona niegdyś przestrzeń powietrzna nad północnymi Włochami, dziś wygląda zupełnie inaczej. Serwis Flightradar24 opublikował zrzuty z ekranu porównujące ruch samolotów z 26 lutego i 25 marca. Różnica jest ogromna. Linie lotnicze proszą o szybką pomoc rządów i szacują, że utracą łącznie 250 miliardów dolarów przychodów.
Zobacz wideo Jak szybko polska gospodarka odbije się po recesji związanej z koronawirusem? Prezes Polskiego Funduszu Rozwoju odpowiada

Po jednej stronie - 26 lutego, godzina 7:45 polskiego czasu. Po drugiej - 25 marca o tej samej porze. Oba screeny według kalendarza dzieli miesiąc, a dla branży lotniczej to zapewne już dwie różne epoki.

Koronawirus uziemia samoloty

Serwis Flightradar24.com, który pozwala śledzić ruch samolotów na niebie w czasie rzeczywistym i nie tylko, porównał aktywność w przestrzeni powietrznej nad Włochami i częścią południowej Europy. 

Widać drastyczną różnicę. Nic dziwnego. Kiedy poszczególne państwa zaczęły zamykać granice, a nawet jeszcze wcześniej, większość linii lotniczych mocno ścięła połączenia, czasem niemal zupełnie uziemiła samoloty. Ten efekt koronawirusa szczególnie widoczny jest we Włoszech, gdzie pandemia uderzyła najmocniej na naszym kontynencie. Ogółem na świecie, liczba planowych lotów była w ubiegłym tygodniu o 12 proc. niższa niż rok temu, a zapewne będzie jeszcze gorzej.

Linie lotnicze w poważnych kłopotach

To też oczywiście uderza w finanse przewoźników. Czekają ich tygodnie, a być może nawet miesiące wstrzymanego ruchu. Ryanair na przykład nie spodziewa się wrócić do regularnych połączeń wcześniej niż w czerwcu.

Czytaj też: Szef Ryanaira chwali się miliardowymi oszczędnościami: Mamy wystarczająco dużo gotówki, by przetrwać

IATA (Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Powietrznych) podniosła właśnie swoje szacunki strat w przychodach linii do 250 miliardów dolarów z powodu pandemii - to dwa razy więcej, niż zakładała poprzednio. Szef IATA, Alexandre de Juniac, nazywa ten kryzys największym w historii branży i wzywa rządy do szybkich działań na dużą skalę, szczególnie w Europie. 

Są bowiem linie lotnicze, które bez rządowego wsparcia sobie nie poradzą - i upadną. Wśród najbardziej zagrożonych eksperci wymieniali Norwegian (z powodu m.in. wysokiego zadłużenia). We wtorek 24 marca linie te dostały pewien zastrzyk gotówki od rządu, wcześniej ogłosiły, że tymczasowo zwolnią 90 proc. pracowników. Inna tania lotnicza, Wizz Air, tego samego dnia ogłosiła, że zamyka wszystkie swoje bazy w Polsce do maja.