Lekarze uaktywnili się na TikToku. Walczą z pandemią i podpowiadają, jak się nie zakazić

Fenomen TikToka trwa w najlepsze. Okazuje się, że z platformy coraz chętniej korzystają również lekarze walczący z pandemią koronawirusa. Chińska społecznościówka daje możliwości dotarcia do młodych użytkowników, których Twitter nie przekonuje.

Okazuje się, że pandemia Covid-19 rozwinęła zupełnie nowy trend w sieci. Na platformach społecznościowych pojawia się coraz więcej lekarzy, którzy walczą z pandemią. Media społecznościowe ułatwiają kontakt i pozwalają na ekspresowe dzielenie się informacjami, a to powinno pomóc w zatrzymaniu rozprzestrzeniania się wirusa.

Zobacz wideo 31 marca premier Morawiecki wprowadził nowe restrykcje

Lekarze na Twitterze i TikToku

Jak donosi CNN, walka z koronawirusem odbywa się dziś dwutorowo - z jednej strony lekarze opiekują się pacjentami na szpitalnych oddziałach, z drugiej pomagają tym, z którymi nie mogą się fizycznie spotkać. W dobie powszechnej kwarantanny swoją aktywność przenieśli na Twittera i TikToka. Wszystko po to, aby udostępnić jak najszerszej liczbie osób prawdziwych informacji na temat koronawirusa.

Ali Raja, ze szpitala w Massachusetts, w rozmowie z CNN tłumaczy, że Twitter jest dziś najlepszym źródłem informacji medycznych na temat koronawirusa. On sam po zakończeniu zmiany spędza jeszcze godzinę dziennie na tej platformie, udostępniając informacje i porady przydatne w czasie pandemii Covid-19 grupie niemal 60 tys. obserwujących.

Przestrzega jednak, że platformy społecznościowe są dziś zarówno błogosławieństwem, jak i utrapieniem dla szukających porad w sieci. Ze względu na niezwykłą łatwość udostępniania informacji, na Twitterze aż roi się od niesprawdzonych lub nieprawdziwych informacji. Dlatego ostrzega - zanim uwierzymy i przekażemy dalej daną informację sprawdzajmy, kto ją udostępnił. Korzystajmy ze sprawdzonych źródeł (mogą to być lekarze, ministerstwa zdrowia czy organizacje takie, jak WHO), aby nie siać paniki.

TikTok, czyli sposób na dotarcie do młodych

Lekarze trzymają się nie tylko "tradycyjnych" serwisów pokroju Twittera (który z założenia miał być platformą bardziej "oficjalną"). CNN tłumaczy, że nowy trend jest szczególnie widoczny na... TikTiku. To platforma służąca udostępnianiu krótkich (często komicznych) filmików w formie teledysków. TikTok (choć na rynku jest już od 3,5 roku) w ostatnich miesiącach zdobywa coraz większą popularność. Obecnie jest to najchętniej instalowana aplikacja social media, a swoje konto na platformie ostatnio założył sobie nawet Andrzej Duda.

Aplikacja od początku była szczególnie popularna wśród nastolatków, ale ostatnio powoli zdobywa uznanie wśród nieco starszej grupy użytkowników oraz prywatnych firm, różnych organizacji, a od kilku tygodniu również lekarzy. Jej zasięg budzi bowiem ogromne możliwości natychmiastowego rozprzestrzeniania informacji, szczególnie wśród osób młodych.

Lekarze w zabawny sposób tłumaczą tam, np. zasady higieny, które należy przestrzegając, aby uniknąć zakażenia. I firmy takie gromadzą ogromną publiczność zbierając przynajmniej kilkaset tysięcy wyświetleń. Te najpopularniejsze mogą osiągać ich nawet kilkadziesiąt milionów.

Jak mówi CNN doktor Leslie z University of Minnesota, celem lekarzy jest dotarcie do młodych internautów, którzy zazwyczaj nie korzystają ze sprawdzonych źródeł informacji na temat koronawirusa i nie weryfikują tego, co znajdują na Facebooku czy Instagramie.

Lekarze-TikTokerzy kontaktują się też ze sobą, aby ustalać wspólny, odpowiedni przekaz i wykładają go fanom w przystępnej formie. Takiej, która zainteresuje osoby nieprzepadające za Twitterem.

Czytaj też: TikTok podbił rynek. Na czym polega jego fenomen? Jest już popularniejszy od Facebooka i Instagrama