Rząd zakazuje pracy dziennikarzom albo pisarzom? Dziwny przepis w rozporządzeniu. Prawnik komentuje

W internecie zaczęła krążyć informacja, jakoby nowe "koronawirusowe" rozporządzenie rządu zakazywało pracy m.in. dziennikarzom pozostającym na samozatrudnieniu. Chociaż rozporządzenie pozostawia wiele do życzenia, to w rozmowie z next.gazeta.pl dr Mikołaj Małecki z Uniwersytetu Jagiellońskiego wskazuje, że freelancerzy raczej nie mają się czego obawiać.

Chodzi konkretnie o fragment paragrafu 8 z rozporządzenia rządu. Mówi on o tym, że do odwołania ustanawia się ograniczenie prowadzenia przez przedsiębiorców "działalności twórczej związanej z wszelkimi zbiorowymi formami kultury i rozrywki (ujętej w Polskiej Klasyfikacji Działalności w dziale 90.0)".

.. źródło: rozporządzenie rządu z 31.03.2020 w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii

Ten dział PKD jest bardzo szeroki. Zawiera w sobie np. działalność teatrów, galerii, domów kultury, orkiestr, grup cyrkowych, grup tanecznych i aktorskich, zespołów muzycznych itp. Ale w tym dziale są też np. malarze, pisarze, rzeźbiarze czy właśnie dziennikarze - oczywiście ci, którzy prowadzą działalność gospodarczą. Ten numer PKD wybierają np. blogerzy prowadzący własne strony internetowe czy dziennikarze freelancerzy, współpracujący z różnymi redakcjami.

Dziennikarze i blogerzy nie mogą pracować?

W internecie pojawiły się wobec tego obawy czy wręcz oskarżenia, że oto rząd do odwołania zakazuje działalności m.in. dziennikarzom. Warto przy tym dodać, że za złamanie zasad z rozporządzenia grozi grzywna w wysokości od 5 tys. do aż 30 tys. zł.

Czy wobec tego dziennikarze freelancerzy (ale także np. malarze, rysownicy, pisarze, scenografowie, rzeźbiarze itp.) powinni obawiać się kontroli i wysokich grzywien, nawet jeśli siedzą potulnie w domu i w odosobnieniu klepią w klawiatury komputerów?

Dr Mikołaj Małecki z Katedry Prawa Karnego Uniwersytetu Jagiellońskiego i Krakowskiego Instytutu Prawa Karnego uważa w rozmowie z next.gazeta.pl, że takie rozumienie przepisu z nowego rozporządzenia jest raczej nadinterpretacją.

Choć w przepisie jest odwołanie do działu 90.0 Polskiej Klasyfikacji Działalności, to nie oznacza to, że ograniczeniem prowadzenia są objęte wszystkie działalności z tego działu. Tym bardziej, że w przepisie jest mowa o "zbiorowych" formach kultury i rozrywki. Choć ani rozporządzenie rządu ani inne ustawy nie definiują dokładnie tego pojęcia, to można przypuszczać, że chodzi raczej o sytuacje, gdy zbiera się więcej ludzi - np. o organizowanie wystaw sztuki, spektakli, spotkań autorskich itp.

Bardziej chodziło o pokazanie niebezpieczeństwa wynikającego ze zbiorowości. Tak bym to interpretował przez cel tego przepisu

- domniemywa dr Małecki. Zwraca też uwagę na konstytucyjną wolność pracy dziennikarzy.

Uważam, że nie można tego przepisu interpretować tak szeroko, aby naruszać istotę konstytucyjnej wolności działalności dziennikarskiej - prawa do zdobywania informacji, prawa do przekazywania informacji

- komentuje prawnik.

Słowem - mamy do czynienia z dość niefortunnym przepisem, który można było napisać inaczej. W ogóle mamy do czynienia z rozporządzeniem, w którym roi się od kontrowersji. Ale jeśli chodzi o dziennikarzy, pisarzy, malarzy, rzeźbiarzy itd. - pióra, pędzle, dłuta w dłoń! Nic im nie powinno grozić. - Z prawnego punktu widzenia nie ma ryzyka, chociaż oczywiście jest jakieś pole do nadużyć interpretacyjnych - mówi dr Małecki.

Zobacz wideo Czy spacer w lesie jest dozwolony?
Więcej o: