Polska firma rzuca do aptek 8 mln maseczek po 2,5 zł. "Nie zarabiamy na kryzysie"

Robert Kędzierski
Maseczki jednorazowe w dobie epidemii koronawirusa stały się towarem pierwszej potrzeby. Są w zasadzie nie do kupienia w aptekach, a ceny w sieci bywają dziesięciokrotnie wyższe niż przed epidemią. Neuca, polski dystrybutor tego typu produktów postanowił wysłać do aptek miliony tanich maseczek. Twierdzi, że nie podnosi marż i nie chce zarabiać na kryzysie.

Dość ściemy. Posłuchaj lekarzy i razem z nami #ZałóżMaskę - chroń siebie i innych. Jeszcze niedawno lansowana zasada: maseczki są dla chorych, trafiła do lamusa. WIĘCEJ NA TEN TEMAT>>

Neuca, jedna z większych polskich firm zajmująca się dystrybucją wyrobów farmaceutycznych, notowana na Giełdzie Papierów Wartościowych, postanowiła przekazać do aptek 8 mln maseczek.

Miliony maseczek już trafiły do aptek. Cena rekomendowana 2,5 zł

Godny podkreślenia jest fakt, że ich rekomendowana cena dla odbiorcy nie jest wysoka - wynosi 2,5 zł.

- Sprowadzone przez nas maseczki są od rana dostępne w aptekach na terenie całego kraju - wyjaśnia Sybilla Walczyk, rzeczniczka prasowa Grupy Neuca. - Zależy nam na tym, żeby pacjenci mieli dostęp do maski w niższej cenie, dlatego udostępniliśmy maseczki dla każdej apteki i punktu aptecznego w Polsce, nawet dla tych, z którymi nie współpracujemy - dodaje.

- Utrzymanie niskiej ceny dla pacjenta, pomimo zakupów interwencyjnych i komercyjnych cen frachtu lotniczego jest możliwe, ponieważ ograniczamy wysokość pobieranej marży wyłącznie do pokrycia kosztów dystrybucji - informuje spółka.

Neuca podkreśla, że podobnie postępuje przy dystrybucji innych środków wykorzystywanych w walce z pandemią, np. płynów odkażających. - Ograniczyliśmy wysokość marży, jaką pobieramy przy dystrybucji środków do walki z pandemią koronawirusa, wyłącznie do pokrycia kosztów  - zapewnia Walczyk. Wyjaśnia też, że jej firma kieruje się hasłem "Nie zarabiamy na kryzysie".

Zobacz wideo Gertruda Ucińska, prezes ZUS, w programie 'Studio Biznes': 'Mamy ośmiokrotny wzrost liczby wniosków o ulgi z powodu tej trudnej sytuacji'

52 mln maseczek wkrótce może trafić do Polski

Firma zapewnia, że będzie sprowadzać do kraju kolejne transporty z maseczkami. Zakontraktowała w Chinach produkcję 52 mln sztuk. Transport ma odbyć się przy współpracy z LOT Cargo - wyjaśnia firma.

Maseczki jednak pomagają w walce z pandemią. Naukowcy rozprawiają się z mitami

Zarówno WHO jak i polskie władze przez długi czas utrzymywały, że noszenie maseczek w dobie epidemii koronawiursa nie jest wskazane w przypadku osób zdrowych. Ten sposób ochrony miałby być zarezerwowany dla już zakażonych, a także pracowników służby zdrowia, narażonych na długotrwały kontakt z osobami potencjalnie chorymi.

Czytaj też: Chinka z Wuhan mieszkająca w Polsce o maskach: Za ich brak w Chinach można zostać aresztowanym

Ostatecznie Światowa Organizacja Zdrowia wysyła niejednoznaczne komunikaty dotyczące tego, czy maseczki stosować, czy nie. Jak donosi serwis zdrowie.gazeta.pl z naukowymi niedopowiedzeniami i krążącymi w opinii publicznej mitami rozprawia się dr Sui Huang, biolog molekularny. Wyjaśnia on, koronawirus nie "podróżuje sam", tylko za pomocą drobinek pochodzących od nosiciela, także tego, który nie ma wyraźnych objawów chorobowych.

- Najnowsze odkrycia biologiczne dotyczące przenikania wirusa SARS-Cov-2 do tkanek ludzkich oraz balistyki kichania/kaszlu/śliny sugerują, że głównym mechanizmem przenoszenia nie są drobne aerozole, ale większe krople, a zatem noszenie masek chirurgicznych ma sens - mówi dr Huang i dodaje, że maseczki domowej roboty także warto stosować, gdy nie ma dostępu do innych, chociaż nie są doskonałe, bo "dążenie do ideału nie powinno jednak niszczyć dobrego". Czytaj więcej >>