Koronawirus. 90 tys. zł grzywny? "Kary się sumują. Z takim poziomem represji mamy do czynienia"

Robert Kędzierski
Epidemia koronawirusa jest powodem wprowadzenia licznych zakazów i obostrzeń. Nieprzestrzeganie zasad - np. spotkanie w parku - może skończyć się karą do 30 tys. zł. Ekspert od prawa karnego zwraca uwagę na fakt, że wysokość wymierzonej grzywny może być wielokrotnie wyższa. Kary się bowiem sumują.

Epidemia koronawirusa sprawiła, że swobody Polaków zostały ograniczone. Przemieszczanie jest ograniczone do zaspokojenia najpilniejszych potrzeb życiowych, takich jak zakupy. Nie wolno wchodzić do parków, lasów, przemieszczać się w grupach. Za złamanie tych zasad grożą surowe kary - dla przykładu policjanci z Sosnowca namierzyli w miejskim parku mężczyznę, który łowił ryby. Teraz grozi mu 30 tys. zł grzywny.

Koronawirus. Kary za łamanie prawa łączą się

Według prawa kara za tego typu wykroczenie może być jednak znacznie surowsza. W rozmowie z next.gazeta.pl wyjaśnił to dr Mikołaj Małecki z Katedry Prawa Karnego Uniwersytetu Jagiellońskiego, prezes Krakowskiego Instytutu Prawa Karnego.

Najbardziej dolegliwe kary za naruszenie zakazów epidemicznych nakładane są jako kary pieniężne w trybie administracyjnym, a nie w trybie prawa wykroczeń. Jeśli złamiemy trzy zakazy, za każdy z nich możemy dostać przewidzianą za niego karę. Przykład: wejście do parku w celu nielegalnego spotkania bez zachowania 2-metrowej odległości to czyn, który może nas kosztować nawet 90.000 zł.

- wyjaśnił.

- Jest to absurdalne i powinno uzmysłowić nam, z jakim poziomem represji mamy obecnie do czynienia. Za każdy naruszony zakaz dostaniemy osobną karę administracyjną. Jej wysokość zależy od uznania organu administracyjnego. - dodał.

Wykroczenie i kara. Jej maksymalna wysokość zależy od trybu

Dr Małecki wyjaśnił też, że w przepisach dotyczących wykroczeń obowiązuje zasada eliminacji sankcji. W skrócie - jeśli karani jesteśmy za naruszenie kilku zakazów, możemy dostać za to samo zachowanie tylko jeden mandat. 

Zobacz wideo Gospodarcze konsekwencje koronawirusa. Rozmowa z Pawłem Borysem. Zaprasza Łukasz Kijek

- Tak samo sąd wymierzy nam jedną karę. Może ona być oczywiście odpowiednio wyższa, gdy naruszyliśmy kilka zakazów, niż wtedy, gdyby wchodziło w grę tylko jedno wykroczenie, ale nie można sumować wszystkich poszczególnych kar za naruszenie każdego zakazu. Jest to jedna kara w granicach przewidzianych dla danego wykroczenia - wyjaśnia ekspert.

W przypadku kary administracyjnej, grożącej np. za spotkanie w parku, zgodnie z prawem nie ma generalnej zasady zaliczania jednej kary na poczet innej.

Mandat a kara administracyjna. Jakie są różnice?

Mandat i kara administracyjna różnią się trybem i organem, który je nakłada. Mandat to sposób ukarania nas za wykroczenie w trybie przepisów postępowania w sprawach o wykroczenie. Nakłada go Policja. Administracyjna kara pieniężna) to kara nakładana w trybie postępowania administracyjnego. W przypadku zakazów związanych z koronawirusem, nakłada ją państwowy powiatowy inspektor sanitarny - wyjaśnia dr Małecki.

Karę administracyjną może nałożyć sanepid - występuje o to policja, która przesyła informacje i dane.

Czy można odwołać się od  mandatu i kary administracyjnej? Za mandat płacić od razu nie musisz, za karę tak

Niezależnie od tego, czy zostaliśmy ukarani mandatem, czy nałożono na nas pieniężną karę administracyjną, przysługuje nam odwołanie.

Jak wyjaśnia ekspert, w przypadku mandatów sytuacja jest prostsza. Przysługuje nam bowiem odwołanie do sądu, można również złożyć wniosek o uchylenie mandatu, który przyjęliśmy (art. 101 kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenie).

Czytaj też: Dyrektor w S&P o Polsce: konieczna rewizja priorytetów polityki gospodarczej, będą dylematy natury politycznej

W przypadku kary administracyjnej sytuacja jest o wiele bardziej skomplikowana. - W związku z epidemią wprowadzono rygor natychmiastowej wykonalności nałożonej kary pieniężnej. Generalnie oznacza to, że odwoływać się możemy, ale płacić musimy - wyjaśnia dr Małecki.

Mandaty za wejście na cmentarz? Wszystko zależy od funkcjonariusza

Zakazy wprowadzone z powodu epidemii koronawirusa nie są precyzyjne. W rządowym rozporządzeniu, gdy mowa o terenach zieleni, nie zostały wskazane wprost np. cmentarze. To istotne pominięcie, bo w ustawie o ochronie przyrody, która też mówi o terenach zieleni, cmentarze są wymienione - wyjaśnia karnista. 

- Oznacza to, że rozporządzenie celowo nie objęło cmentarzy zakazem wstępu i nie można karać nas za wejście na cmentarz. Jest jednak inny problem - co innego zakaz wejścia na teren zakazany, a co innego zakaz przemieszczania się. Czy przemieszczanie się w celu pójścia na cmentarz spełnia niezbędną potrzebę dnia codziennego? Jeśli policja uzna, że nie, może nas ukarać właśnie za przemieszczanie się w nieuzasadnionym celu, a nie za to, że wchodzimy na teren zakazany - wyjaśnia dr Małecki.

Co w praktyce to oznacza? Wszystko zależy od policjanta czy strażnika miejskiego. 70-letnia mieszkanka Poznania za wejście na cmentarz została ukarana mandatem.

- W Krakowskiej Szkole Prawa Karnego uważamy, że administracyjne kary pieniężne powinny spełniać wszystkie standardy konstytucyjne, jakie są przewidziane dla przepisów karnych - podsumowuje dr Małecki. Mamy do czynienia z represją, często bardzo dotkliwą - dodaje.