Zwolnienie z ZUS. Słowa ministra przeraziły przedsiębiorców. A ten się po prostu pomylił

Zgodnie z obowiązującą już od dwóch tygodni tarczą antykryzysową, mikroprzedsiębiorcy mogą wnioskować o zwolnienie ze składek ZUS na trzy miesiące. Ze zwolnienia mogą skorzystać, nawet jeśli na razie nie odczuli spadku przychodów. Dlatego mocno zaskakujące były środowe słowa ministra Łukasza Schreibera, który mówił o warunku spadku przychodów o minimum 15 proc.

Na konferencji prasowej przed środowym posiedzeniem Senatu minister-członek Rady Ministrów Łukasz Schreiber mówił o tym, że klub PiS złoży poprawki do nowej wersji tarczy antykryzysowej, którą wyższa izba parlamentu zajmuje się na trwającym posiedzeniu.

Z ust Schreibera padło zdanie, które zmroziło tysiące przedsiębiorców, a mianowicie, że w przypadku zwolnienia ze składek ZUS osób samozatrudnionych za marzec, kwiecień i maj "nadal obowiązywać będzie kryterium spadku przychodów o co najmniej 15 proc.". To samo zresztą powiedział potem już podczas obrad Senatu. Poniżej fragment stenogramu:

embed

Również na swoim profilu na Facebooku Schreiber umieścił pierwotnie informację o warunku spadku przychodów o 15 proc. (którą po trzech godzinach zmodyfikował). Poniżej pierwotny fragment wpisu:

embed

Przedsiębiorcy zaskoczeni

Była to absolutnie zaskakująca deklaracja ze strony przedstawiciela rządu, bo w ramach obowiązującej już od 1 kwietnia wersji tarczy antykryzysowej nie ma dla zwolnienia ze składek ZUS żadnego warunku dotyczącego spadku przychodów. Wnioski składali więc także przedsiębiorcy, którzy mieli na razie w marcu niewielki spadek przychodów albo nawet nie mieli go wcale (choć oczywiście w kwietniu i kolejnych miesiącach ich sytuacja może się pogorszyć).

Przedsiębiorcy po słowach Schreibera zadrżeli. Pojawiały się wątpliwości, co z już złożonymi wnioskami (a rano 15 kwietnia było ich już ponad 542 tys.) oraz co z firmami, które wniosków jeszcze nie złożyły, ale planowały to zrobić (czas jest aż do 30 czerwca). 

Schreiber się pomylił

Szczęśliwie dla przedsiębiorców, wszystko wskazuje na to, że PiS nie ma planów ograniczania dostępu do zwolnienia z ZUS. Jakkolwiek kiepsko świadczy to o ministrze Schreiberze - który wszak nie jest przypadkowym posłem, ale członkiem rządu oddelegowanym do referowania w Sejmie i w Senacie projektu tarczy antykryzysowej 2.0 - wygląda na to, że popełnił fatalną pomyłkę i wprowadził niepotrzebny zamęt, mieszając warunki zwolnienia z ZUS z warunkami tzw. postojowego. W tym drugim przypadku rzeczywiście istnienie warunek, że o dodatkowe 1300 zł albo 2080 zł mogą ubiegać się w ZUS przedsiębiorcy, których przychody spadły o przynajmniej 15 proc. w porównaniu z poprzednim miesiącem. 

Jak Schreiber tłumaczył później ma Twitterze, że poprawki, które wnosi klub PiS, mają na celu wręcz poszerzenie, a nie ograniczenie grona osób, które obejmie tarcza. Chodzi o zniesienie obowiązującego obecnie limitu maksymalnie ok. 15,7 tys. zł przychodów miesięcznie (trzykrotność średniego wynagrodzenia w gospodarce), przy których osoba zatrudniona może wnioskować o postojowe. 

Zmodyfikował także wpis na Facebooku. 

embed

Pomyłkę Schreibera potwierdził także senator KO Marek Borowski.

Schreiber potwierdził także na Twitterze, że dla zwolnienia ze składek ZUS nadal będzie obowiązywał limit przychodów ok. 15,7 tys. zł.

Zgodnie z drugą poprawką zaprezentowaną przez Schreibera, ochroną tarczy mają zostać objęte także dopiero co założone firmy.

Senat pracuje nad tarczą 2.0.

W środę i w czwartek w Senacie odbywają się prace nad projektem ustawy poszerzającym obowiązującą już tarczę antykryzysową. Wprowadziłby on kilka ważnych zmian, m.in. rozszerzenie zwolnienia z ZUS na firmy zatrudniające 10-49 pracowników (dziś z tej preferencji mogą skorzystać osoby samozatrudnione i mikrofirmy do 9 pracowników), wydłużenie postojowego dla osób samozatrudnionych i pracowników na umowie cywilnoprawnej (z obecnego miesiąca do maksymalnie trzech miesięcy) czy zasiłek dla rolników objętych kwarantanną.

Zobacz wideo