"Cięcia etatów ruszyły niemal natychmiastowo". Fatalne dane o zatrudnieniu w firmach w Polsce

W marcu duże i średnie firmy zredukowały ponad 34 tys. etatów. Zdaniem analityków cięcia były natychmiastowe - firmy pożegnały się z częścią pracowników praktycznie zaraz po ogłoszeniu blokady gospodarki w związku z koronawirusem. "Rynek pracownika znowu staje się rynkiem pracodawcy i olbrzymiej niepewności" - komentuje główny ekonomista Banku Pekao, Ernest Pytlarczyk.

W marcu w średnich i dużych firmach (zatrudniają ponad 9 osób) zredukowano ponad 34 tysiące etatów, co jest najgorszym wynikiem od czasów kryzysu finansowego w 2009 r. Względem marca ubiegłego roku liczba etatów wzrosła jednak o 0,3 procent - wynika z danych opublikowanych przez Główny Urząd Statystyczny.

"Tej skali spadki widzieliśmy w apogeum kryzysu w 2009 r."

Doniesienia skomentowali m.in. analitycy Pekao. - Zaskakująco słabe marcowe dane o zatrudnieniu pokazują, że cięcia etatów ruszyły niemal natychmiastowo wraz z blokadą gospodarki – tej skali spadki widzieliśmy ostatnio w apogeum kryzysu w 2009 r., podczas gdy obecnie to tylko zwiastun potencjalnej skali zwolnień - napisali na Twitterze.

Z kolei zdaniem Piotra Maszczyka, ekonomisty ze Szkoły Głównej Handlowej, najnowsze dane nie obrazują w pełni obecnej sytuacji na rynku pracy.

- To są ostatnie tego typu dane, w których zatrudnienie rok do roku rośnie. Widoczny jest już jednak spadek w porównaniu do poprzedniego miesiąca. Myślę, że gdy zobaczymy dane za kwiecień, będziemy widzieć nie tylko bardzo silny spadek w stosunku do marca, ale również spadek rok do roku - stwierdził ekspert.

Zobacz wideo #BiznesWalczy - Paloma nad Wisłą

Rynek pracownika znowu staje się rynkiem pracodawcy

GUS podał też dane dotyczące wynagrodzeń. W marcu, w średnich i dużych firmach, wzrosły one rok do roku o 6 proc. Przeciętna pensja wyniosła 5489 złotych brutto, czyli o ponad 300 złotych więcej niż rok temu.

Zdaniem głównego ekonomisty Banku Pekao Ernesta Pytlarczyka w kolejnych miesiącach możemy się spodziewać mocnego wyhamowania wzrostu płac. - To będzie prawdopodobnie zbiegało do poziomu 2-3 procent. Sytuacja na rynku pracy zaczyna się skrajnie zmieniać. Ten rynek, który przez ostatnie 2-3 lata był rynkiem pracownika, znowu staje się rynkiem pracodawcy i olbrzymiej niepewności. Jest bardzo mała możliwość negocjacji wynagrodzenia ze strony pracowników. Jeżeli chodzi o podwyżki płac, to sytuacja diametralnie się zmieniła - dodał ekspert.

Czytaj też: Jadwiga Emilewicz za mocną podwyżką kwoty zasiłku dla bezrobotnych. "Rozmowy w rządzie trwają"

Główny Urząd Statystyczny poinformował w komunikacie, że na marcowy wzrost przeciętnego wynagrodzenia złożyły się między innymi wypłaty nagród i premii uznaniowych, które obok wynagrodzenia zasadniczego są jednym ze składników przeciętnej pensji.