Poczta gotowa na wybory korespondencyjne? W europejskim rankingu terminowości jest na szarym końcu

Poczta Polska zapewnia, że jest gotowa do wyborów korespondencyjnych. Jeśli jednak porównać terminowość polskiego operatora z wynikami jego europejskich odpowiedników, widać, że do zrobienia jest sporo. Badania dotyczące satysfakcji i zadowolenia również na to wskazują.

Czy Poczta Polska jest w stanie podołać dostarczaniu pakietów wyborczych do kilkudziesięciu milionów Polaków? Przekonuje, że to zadanie wykonalne, ponieważ pakiety - wedle dziś obowiązujących przepisów - mogą być po prostu wrzucane do skrzynki niczym ulotki. Bez potwierdzenia odbioru.

Skąd pocztowy wiedzą, ile pod danym adresem mieszka osób uprawnionych do głosowania, skoro samorządy nie udostępniły - w olbrzymiej większości - spisów wyborców? Ile więc trzeba wrzucić pakietów? To wciąż pozostaje tajemnicą.

Zobacz wideo Czy pocztowcy czują się gotowi do przeprowadzenia wyborów w Polsce?

Poczta Polska na szarym końcu statystyk terminowości

Wedle obiektywnych kryteriów oceny takich jak poziom satysfakcji klienta i ilość listów trafiających do odbiorców na czas Poczta Polska z pewnością nie jest liderem wśród swoich europejskich odpowiedników. Wręcz przeciwnie - nasz narodowy operator znajduje się na szarym końcu zestawienia - wyjaśnia "Rzeczpospolita".

Według danych z 2018 roku zaledwie 57,1 proc. przesyłek dostarczonych zostało przez Pocztę na czas. Gorszy wynik - 53,8 proc., osiągnęła poczta hiszpańska. Polską wyprzedziły m.in. rumuńska, serbska, grecka, litewska czy Włoska. Wzorem jest Finlandia, gdzie na czas trafia 99,5 przesyłek. U naszych zachodnich sąsiadów poziom terminowych doręczeń sięga 88,3 proc.

Z oceną satysfakcji również nie jest dobrze. Analizy firmy Sentimenti.pl z końca ub.r., wskazują, że odsetek negatywnych komentarzy w mediach społecznościowych na temat Poczty sięgał aż 66 proc. i był niemal dwukrotnie większy niż w przypadku InPostu - zauważa dziennik.

Czy ministerstwo mogło przekazać dane wyborców Poczcie?

Poczta Polska przy dostarczaniu pakietów wyborczych będzie mogła korzystać z danych z bazy PESEL. Przekazał ją firmie Minister Cyfryzacji. Dr Maciej Kawecki kierował w przeszłości Departamentem Zarządzania Danymi w Ministerstwie Cyfryzacji - tym, który przekazał pocztowcom rekordy. W rozmowie z Gazeta.pl Kawecki stwierdził, że podstawa prawna ku temu była, jest nią przesłanka interesu publicznego wskazane w przepisach o RODO. Dr Kawecki podkreśla, że każdemu Polakowi przysługuje sprzeciw w tym zakresie.

Czytaj też: Jest skarga do Komisji Europejskiej na przekazanie danych Poczcie Polskiej. Polak wykorzystał unijne prawo

Jarosław Feliński, prezes Stowarzyszenia Inspektorów Ochrony Danych Osobowych (SIODO) o przekazaniu danych Poczcie zdanie ma odmienne. Jego zdaniem warunkiem pozyskania informacji z bazy PESEL musiałby być przepis krajowy. Tymczasem ustawa, która mogłaby go wprowadzić, wciąż jest w Senacie.