Jak skorzystać z darmowych alertów BIK? Wyjaśniamy krok po kroku, jak to zrobić

Alerty BIK to sposób na to, by błyskawicznie dowiedzieć się, czy np. ktoś nie chce zaciągnąć kredytu lub wziąć pożyczki na nasze dane. Wyjaśniamy krok po kroku, jak skorzystać z tej bezpłatnej oferty Biura Informacji Kredytowej.

Biuro Informacji Kredytowej poinformowało, że w ramach akcji społecznej można za darmo aktywować na trzy miesiące alerty, które ostrzegają przed próbą wyłudzenia pieniędzy na nasze dane. Poza promocją usługa kosztuje zaledwie 24 zł rocznie, a pozwala uniknąć wielu nieprzyjemności. Darmowe alerty na trzy miesiące można aktywować do 30 czerwca.

Zobacz wideo Jak mocno koronawirus uderzy w rynek nieruchomości?

Dzięki tej opcji na telefon i e-mail przychodzą wiadomości, gdy w BIK pojawią się informacje o próbie uzyskania kredytu na Twoje dane. A także, kiedy ktoś chce sprawdzić użytkownika w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor. Dzięki temu możemy się dowiedzieć, że ktoś chce wyłudzić abonament komórkowy lub w w naszym imieniu zawiera umowę na dostawę gazu.

Alerty BIK. Jak z nich skorzystać?

Aby aktywować Alerty BIK, należy założyć konto w portalu Biura Informacji Kredytowej. Do tego celu warto przygotować sobie dowód osobisty, ponieważ dane z niego będą potrzebne do wypełnienia formularza rejestracyjnego. 

Następnie przechodzimy do systemu płatności, by wykonać przelew identyfikacyjny. Przelew internetowy na kwotę 1 zł musi być dokonany z Twojego konta:

  • w którym Twoje dane zgadzają się z danymi w formularzu rejestracji
  • w którym w danych przelewu widoczne są tylko Twoje dane (gdy jest to konto wspólne)
  • w którym w danych przelewu widoczne są Twoje imię i nazwisko (gdy jest to konto firmowe jednoosobowej działalności gospodarczej)

Opłata nie podlega zwrotowi. Operatorem płatności jest system Blue Media.

Po otrzymaniu weryfikacyjnego e-maila ustanawiamy login i hasło. Następnie nie pozostaje nam już nic innego, jak tylko zatwierdzić ofertę i aktywować alerty. Będą one dostępne od razu po potwierdzeniu zamówienia.

Jak działają alerty BIK?

Biorąc kredyt, każda instytucja finansowa wysyła zapytanie do Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor, by dowiedzieć się, czy pożyczkobiorca jest zadłużony. W momencie pojawienia się takiego zapytania BIK wysyła informację mailem i SMS-em, że ktoś chce uzyskać dane dot. naszego zadłużenia. W ten sposób zyskujemy szansę na reakcję i możliwość zapobieżenia wyłudzeniu. Alerty działają bez przerwy, całą dobę i siedem dni w tygodniu. Ponadto BIK ostrzega o wyłudzeniach abonamentu komórkowego czy umowy na gaz na nasze dane.

 
Więcej o:
Komentarze (35)
Jak skorzystać z darmowych alertów BIK? Wyjaśniamy krok po kroku, jak to zrobić
Zaloguj się
  • poochojek

    Oceniono 22 razy 16

    kraj bandytow ... mam placic za ochrone bo jakis bandzior z banku umowil sie z drugim bandziorem ze da mu pieniadze na moje dane a pozniej wyludzo te pieniadze ode mnie z pomoco pisoskiego komornika

  • krystos

    Oceniono 14 razy 12

    Opłata to jedno..... Oni żądają scan dowodu osobistego!
    Dokumentu, który powinien być chroniony przez posiadacza!
    To jest lekko mówiąc jakaś chora sytuacja, mam chronić dane aby ustrzec się przed ewentualnymi pożyczkami a tutaj chcą pełne dane!
    Dlaczego się nie dogadają i nie ma weryfikacji np przez profil zaufany?!

  • anty-jar

    Oceniono 7 razy 7

    wystarczyło by jeden zapis prawny.
    Za udzielenie kredytu na skradzione dane jedynym odpowiedzialnym jest instytucja udzielająca kredyt i to ona jest w 100% odpowiedzialna jest za udowodnienie, że udzieliła kredyt właściwej osobie, a nie podszywającej się .
    Myślę, że problem by znikł w ciągu góra 1 m-ca.
    99% wyłudzeń odbywa się przy współpracy pracowników i przy przyzwoleniu władz instytucji. Brak rzetelnej weryfikacji jest celowy. Pracownik ma limity, które musi wyrobić i premię, instytucja doskonale zdaje sobie sprawę, że większość "małych" wyłudzonych kredytów zostanie spłacone, bo poszkodowanym taniej będzie je spłacić, niż bić się przed sądami, jednocześnie mając po blokowane wszelkie możliwości ruchu (konta, telefony itp)
    Bez ich przyzwolenia naprawdę bardzo trudno było by wyłudzić kredyt.

  • rzydeta

    Oceniono 15 razy 7

    "Opłata nie podlega zwrotowi. Operatorem płatności jest system Blue Media."

    Niezły wałek. I baza danych osobowych rośnie, i po złotóweczce od naiwnych spływa na konto...

  • huragan70

    Oceniono 7 razy 5

    Problem polega na tym że ten alert nie działa ( aprzynajmniej nie działał 2 lata temu). Miałem właczoną tą "usługę", zapłaciłem za nia, ale jak po jakimś czasie sam brałem kredyt, to żaden alert nie przyszedł! Pytałem banku czy weryfikowali w BIK - powiedzieli że oczywiście tak. Pytałem BIK - twierdzili że żadnego zapytania nie mieli. I kto ma rację? W w każdym razie - albo banki nie pytają BIK dając kredyty, albo alerty BIK nie działają! Wniosek jest jasny - usługa do niczego

  • euzjebusz

    Oceniono 8 razy 4

    To pewnie nie do zrobienia z punktu widzenia prawa, ale najlepszym rozwiązaniem byłoby gdyby domyślnie NIE można było wziąć kredytu, a dopiero po poinformowaniu (po stawieniu się osobiście w oddziale!) BIK o banku, wysokości kredytu itd. otwierałoby się np. tygodniowe okno w którym można by wziąć kredyt.

  • patryk.nijaki

    Oceniono 5 razy 3

    kolejny sposób na wyłudzenie pieniędzy i ... danych osobowych. w przypadku firm jeszcze jakoś mogę pojąć że udzielono kredytu bez wiedzy zainteresowanych ale jak można dać kredyt osobie której nie widzi się na oczy a potem żądać od niej pieniędzy? A wystarczy w takich przypadkach z automatu oskarżać firmę udzielającą kredytu o zaniedbania podczas udzielania kredytu i zaraz sytuacja się poprawi bo to firma będzie musiała udowodnić że rzeczywiście tej osobie dała pieniądze. w obecnej sytuacji normalny człowiek nie ma jak się bronić przez nieuczciwym parabankiem, wystarczy ze ten zdobędzie dane co nie jest trudne i juz masz dlug.

  • danziger1000

    Oceniono 2 razy 2

    Wyłudzono na mnie 2 umowy na telefony z abonamentem. Suma-26 tys pln, koszty i odsetki. 2 lata walki z komornikiem, ale sukces. Wyłudzenie było na dowód "kolekcjonerski" i współpracę sprawcy ze sprzedawcą operatora. Wygrana tylko dzięki znajomości prawa i błędom funduszu skupującemy długi. Normalnie, dla przeciętnego Kowalskiego lipa.... Komornik poza prawem, nic nie weryfikuje, starczy mu pesel i imię i nazwisko, reszta może mu się nie zgadzać, ma to w doopie. Państwo z kartonu...

  • druga_wieza

    Oceniono 1 raz 1

    Sprawa wynika z systemu prawnego, który nie tylko pozwala udzielić kredytu zaocznie, ale co ważniejsze - również w tej formie go windykować.
    I tu jest problem - w windykacji. To na tym etapie rzekomy "kredytobiorca" musi pilnować rozpraw i dowodzić swojej niewinności - bo pasywna postawa może oznaczać wizytę komornika z prawomocnym nakazem.
    Nie ma problemu aby kredytodawca udzielał kredytu zdalnie, albo na podstawie numeru buta zamiast numeru pesel. Jego sprawa!
    Chodzi tylko, aby nie mógł skutecznie ścigać osoby, która kredytu nie brała i nie ma dowodów, aby było inaczej.

    Tylko tu jest drugie dno. Bo wcale nie chodzi o kredyty zaciągane zdalnie! Większość tego typu przekrętów to chwilówki, czy zakupy ratalne. Tam nie ma banku i jego procedur weryfikacyjnych, jest sprzedawca telewizorów, albo pracownik agencji ratalnej. Obaj umoczeni w przekręt. Obaj "rozpoznają" klienta na zdjęciu w dowodzie osobistym. Nie ma żadnych dowodów, że klient nie był podobny. Albo że w ogóle nie było dowodu osobistego.

    No to co - po kredyt wyłącznie osobiście, z kompletem dokumentów. Czyli Kowalski i jego dowód osobisty. ALE TO WŁAŚNIE JUŻ JEST TERAZ! Tylko skorumpowany sprzedawca rozpozna zarówno prawdziwego Kowalskiego, jak i podróbę podesłaną przez wspólnika. Co nam dała osobista obecność z dowodem? Przecież tego dowodu nie weryfikuje notariusz, sąd i policja. Nie sprawdzają zgodności zdjęcia z klientem.
    Kiedyś w telekomach do zakupu komórki żądali dwóch dokumentów - właśnie z takich powodów. To mało legalne, poza tym ktoś może naprawdę nie mieć prawa jazdy i paszportu. A jeżeli nawet ma, to nadal skorumpowany pracownik może rozpoznać Kowalskiego na obu dokumentach...

    Sprawa nie jest prosta. Banki mają trochę łatwiej - udzielają kredytu przez Internet po sprawdzeniu historii operacji swojego klienta, czyli nie ma mowy o oszuście, który przyszedł 5 minut temu. A przy dużych kredytach lista dokumentów rośnie i tam nie wystarczy skradziony dowód, czy tym bardziej jego kserówka. No i są zabezpieczenia, np. hipoteka. Kolejne dokumenty.

    No to co można zrobić? Jedynym rozsądnym wyjściem jest skorzystanie z niezależnej "urzędowej" autentykacji klienta, nieważne czy stawił się osobiście, czy nie. Może to być ePUAP, itp. Ale to wymaga odpowiedniej infrastruktury informatycznej u sprzedawcy i ...zmian ustawowych.

    Na razie, na szybko można tylko zmienić procedury windykacyjne.
    1. Wymagany kontakt z klientem, a nie polecony pod zły adres. Może być poprzez urząd skarbowy i/lub pracodawcę.
    2. Oświadczenie klienta, że nie brał kredytu musi uruchomić ścieżkę zbierania dowodów. W tym oryginały podpisów na umowie, opinie grafologów, itd. Zero procedury uproszczonej.
    3. Przegrana oznacza nie tylko koszty sądowe, ale i automatyczny zwrot kosztów dla niesłusznie pozwanego.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX