Liczba ofiar śmiertelnych w Europie mocno skoczyła. Część osób koronawirus zabił "pośrednio" [WYKRES DNIA]

Według najnowszych, oficjalnych statystyk, epidemia koronawirusa na całym świecie zabiła już ok. 284 tys. osób. Na znaczący wzrost liczby śmierci w wielu krajach Europy wskazują też dane europejskiej agencji EuroMOMO.

EuroMOMO współdziała z unijnym Europejskim Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób oraz Światową Organizacją Zdrowia. Zbiera i prezentuje tygodniowe dane dotyczące liczby zmarłych osób w części krajów Europy. Konkretnie, z EuroMOMO współpracują 24 państwa lub regiony Europy (bo np. z Niemiec statystyki przekazują tylko dwa landy - Hesja i Berlin), wśród nich te mocno dotknięte koronawirusem, m.in. Włochy, Hiszpania, Wielka Brytania, Belgia, Holandia czy Francja. Polska danych tam nie przekazuje.

Dane EuroMOMO są pomocne w ocenie tego, jakie spustoszenie spowodowała epidemia. W ostatnich kilku latach na przełomie marca i kwietnia w badanych krajach tygodniowo umierało ok. 50 tys. osób. W tym roku w dwóch najgorszych tygodniach życie straciło po około 86-87 tys. osób. Teraz liczba zmarłych osób spada, choć nadal jest najwyższa od przynajmniej 2016 r.

Ile osób zabił koronawirus?

Powiązanie znacznie większej liczby zmarłych osób w wielu krajach Unii z trwającą w tym czasie epidemią jest oczywiście naturalne. Ale już odpowiedź na pytanie, ile konkretnie z tych około 35-40 tys. "dodatkowych" zgonów to ofiary koronawirusa, jest bardzo trudna do znalezienia. Z jednej strony - wiadomo, że część krajów do tej grupy zalicza także osoby zmarłe, którym nie wykonano testów, a jedynie podejrzewano, że były zakażone (np. Belgia tak klasyfikowała śmierci w domach opieki). Z drugiej strony w części krajów system ochrony zdrowia był tak nadwerężony, że nie zawsze udawało się uratować osoby np. z zawałami czy udarami (a w "normalnym" czasie ich szanse przeżycia byłyby znacznie większe). Można powiedzieć, że te osoby koronawirus "pośrednio" także zabił. 

Jako przykład można tu podać Włochy. Tamtejszy urząd statystyczny w ubiegłym tygodniu przedstawił ciekawą analizę na temat tego, ile osób zmarło od 20 lutego (pierwsza śmierć wywołana COVID-19) do końca marca. To czas, kiedy epidemia dopiero się rozwijała, ale i tak wnioski są interesujące. Otóż w tym roku w badanym okresie zmarło we Włoszech blisko 91 tys. osób, podczas gdy w latach 2015-2019 średnio życie traciło w tym okresie ok. 65,5 tys. osób. Czy więc te "nadwyżkowe" ok. 25,5 tys. zgonów to ofiary koronawirusa? Otóż nie - w tym czasie w Italii zmarło na COVID-19 ok. 13,7 tys. osób. Dlaczego więc zmarło kolejne ok. 11,5 tys. osób? 

Włoski urząd statystyczny przedstawił tutaj trzy możliwe efekty. Pierwszy - że część z tych osób była chora na COVID-19, ale nie została zdiagnozowana. Drugi - nazwany przez urząd "pośrednim" efektem koronawirusa - że infekcja wywołała inne problemy zdrowotne, np. sercowo-naczyniowe. W końcu trzeci - to właśnie przeciążony system opieki zdrowotnej w najbardziej dotkniętych regionach Włoch.

Ba - zupełnie na marginesie można też zapytać, czy w jakiejś części restrykcje związane z epidemią nie "zbiły" statystyk śmiertelności. Innymi słowy, w teoretycznym scenariuszu, gdybyśmy z jednej strony nie mieli epidemii, a z drugiej - mielibyśmy szeroko zakrojone obostrzenia dotyczące m.in. poruszania się czy świadczenia pracy - czy z powodu mniejszej liczby wypadków samochodowych, czy wypadków przy pracy, osób zmarłych nie byłoby dużo mniej niż zwykle o tej porze roku.

Śmiertelność spada, tylko ta Anglia...

Tak jak napisaliśmy, dane EuroMOMO wskazują, że statystyki zmarłych osób w najbardziej dotkniętych krajach Europy wracają do "normy". Ignacy Morawski, analityk SpotData, zwracał nawet uwagę, że w części państw - m.in. we Francji - jest ich nawet mniej niż można by się spodziewać. Szczególnie niepokojące są natomiast dane z Anglii.

Uwaga, poniższe dane nie pokazują liczby zmarłych osób. To wskaźnik statystyczny tzw. z-score (wskaźnik Z) - im bardziej jest on powyżej albo poniżej zera, tym bardziej dane są odchylone od normy.

Co w Polsce?

Oficjalne dane, aktualne na popołudnie 11 maja, wskazują, że w Polsce z powodu koronawirusa zmarły 803 osoby. Oczywiście trudno powiedzieć, czy to pełna liczba - pojawiają się czasem informacje o śmierci osoby, która nie została przebadana na koronawirusa, a miała objawy podobne do tych charakterystycznych dla COVID-19.

Analiza portalu konkret24.tvn24.pl wskazuje jednak, że w ostatnich miesiącach w Polsce, pomimo trwającej epidemii, zmarło nawet mniej osób niż w poprzednich latach. Mogło mieć to związek m.in. z łagodną zimą (mniej ofiar grypy i innych infekcji), jak i mniejszą liczbą wypadków drogowych.

Zobacz wideo Czy koronawirus zagraża dzieciom?