Nie będzie odszkodowań za odwołane loty? "Rzeczpospolita": KE chce zmienić regulacje

Komisja Europejska chce pójść na rękę liniom lotniczym, których finanse mocno pogorszyły się w związku z koronawirusem. Może to być jednak niekorzystne dla pasażerów.

Jak donosi "Rzeczpospolita", sprawą zmiany odpowiednich przepisów zajmuje się już Komisja Europejska - dotyczą one kwestii odszkodowań za opóźnione i odwołane loty z powodu usterek technicznych. Pasażerowie mieliby stracić możliwość ubiegania się o pieniądze z tych przyczyn. Wydłużone ma też zostać opóźnienie, od którego zależy wypłata odszkodowania.

KE miałaby wprowadzić zmiany w rozporządzeniu nr 261/2004 Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 11 lutego 2004 r., ustanawiającego wspólne zasady odszkodowania i pomocy dla pasażerów w przypadku odmowy przyjęcia na pokład albo odwołania lub dużego opóźnienia lotów.

Zobacz wideo Sośnierz: Nie spodziewałem się, że będziemy się tak długo męczyli z wygaszaniem epidemii

Wydłużenie czasu opóźnienia lotów miałoby zostać podniesione z trzech godzin do pięciu, i do 12 godzin w przypadku dłuższych lotów. Dotyczy to sytuacji, za które linie lotnicze ponoszą odpowiedzialność. Obecnie, na mocy unijnych regulacji, wysokość odszkodowania zależy od czasu opóźnienia oraz dystansu, jaki miał pasażer pokonać samolotem. 

Druga zmiana dotyczy wyłączenia odpowiedzialności linii lotniczych za odwołanie lub opóźnienie lotu z powodu usterki technicznej samolotu, podaje "Rzeczpospolita". Do tej pory uważa się, że przewoźnik powinien dbać o swoją flotę, dlatego usterka techniczna nie jest żadną nadzwyczajną okolicznością odwoływania lotów. Pasażerowie otrzymują więc odszkodowanie z powodu lotów odwołanych w związku z usterką. 

Problem z odszkodowaniami za odwołane loty z powodu pandemii

Obecnie linie lotnicze bronią się również przed zwrotem pieniędzy w przypadku lotów odwołanych z powodu pandemii koronawirusa. 

Jak informowaliśmy w Next.gazeta.pl, na początku kwietnia Komisja Europejska stwierdziła, że linie lotnicze muszą oferować pasażerom wybór - albo zwrot pieniędzy za bilet, albo zmiana trasy. - Jako że przez pandemię koronawirusa zmiana trasy nie zawsze jest możliwa, pasażerowie mają otrzymać zwrot pieniędzy - podkreślał wówczas Stefan de Keersmaecker, rzecznik KE.

Tyle stwierdzenia Unii Europejskiej. W rzeczywistości jednak wiele linii lotniczych nie wypłaca klientom pieniędzy na czas. To wynik kłopotów finansowych, z którymi przewoźnicy borykają się w następstwie pandemii, o czym mówiła w rozmowie z "Rzeczpospolitą" Magdalena Bursa-Łapińska, radca prawny z AirHelp. Na ciągnące się w nieskończoność procedury zwrotu skarżą się np. pasażerowie spółki PLL LOT. W komunikacie przesłanym "Wyborczej" spółka zapewnia jednak, że prowadzi wypłatę należności za loty odwołane z powodu pandemii. Opóźnienia w wypłatach LOT tłumaczy natomiast ilością otrzymanych reklamacji. Firma mówiła o 100 tys. wniosków o odszkodowania. 

Skargi na brak odszkodowań za odwołane loty napływają od polskich klientów do Europejskiego Centrum Konsumenckiego. Zgodnie z tym, co podaje "Rzeczpospolita", Centrum odnotowało już 540 transgranicznych spraw wniesionych przez Polaków. Skargi najczęściej dotyczą zwrotu w formie vouchera, mimo niewyrażenia na to zgody przez konsumentów, a także opóźnień w zwrocie pieniędzy oraz problemów z komunikacją